Zagrać z bratem na Igrzyskach

2011-12-28 07:16:09
30 komentarzy
qwe

Przedstawiamy historię kolejnej generacji rodu Quiroga, braci Rodrigo i Gonzalo, kapitanów reprezentacji Argentyny seniorów i kadetów.

Talent może zrodzić się sam lub być przekazany w genach. Nic więc dziwnego, że często spotykamy rodzeństwo trenujące tę samą dyscyplinę sportu. Nie inaczej jest w siatkówce, gdzie bez chwili namysłu mogę wymienić przynajmniej cztery pary braci grających na poziomie reprezentacyjnym i to na różnym etapie swej kariery zawodniczej. I tak oto mamy tych, co pożegnali się już z kadrą - braci Grbić, wciąż grających braci Endres i Oivanen oraz takich, wśród których jeden reprezentuje barwy narodowe od kilku lat, a drugi debiutuje w kadrze seniorskiej - braci Kovacević.

Postanowiłam przybliżyć Wam historię braci, którzy czekają na to, by ten młodszy dołączył do reprezentacji seniorów. Nie tylko obserwacja postępów oraz pochwały Webera na temat młodszego, ale i moja kobieca intuicja mówią mi, że nastąpi to szybciej niż sami zainteresowani się spodziewają.


Początek



Nikomu, kto interesuje się siatkówką nie muszę chyba przedstawiać Rodrigo Quirogi, kapitana reprezentacji Argentyny. Nie przypadkowo wspominałam na początku o genach, ponieważ Rodrigo to "ten Quiroga", syn Daniela i bratanek Raula Quirogi - braci reprezentujących Argentynę w latach 80.

Rodrigo, jak sam mówi o sobie, gra w siatkówkę od kiedy się urodził. Przyszedł na świat we Włoszech, kiedy jego ojciec grał w tamtejszej lidze i towarzyszył ojcu na treningach czy meczach. Kiedy miał 5 lat, powrócił z rodzicami do ojczyzny i rok później zaczął już trenować siatkówkę w miejscowym klubie w San Juan.

Mniej więcej w tym czasie na świat przyszedł Gonzalo, który również postanowił pójść drogą swego ojca, lecz początkowo jego zapał nie był tak wielki jak starszego brata. Zaczął trenować w wieku 7 lat, lecz pół roku później zrezygnował z siatkówki aby trenować rugby. Przeznaczenia jednak nie da się oszukać. Nie minęło sporo czasu, gdy Gonzalo powrócił pod siatkę.


Profesjonalna gra


Kariera klubowa starszego z braci rozpoczęła się w juniorskiej drużynie klubu Obras Sanitarias de San Juan. Kolejnym etapem było przejście do drużyny Club de Amigos. Dość szybko po rozpoczęciu gry w profesjonalnym klubie Rodrigo wyjechał do Włoch, gdzie przez trzy sezony grał w Serie A2. W 2009 roku zadebiutował w Serie A1 w klubie z Vibo Valentii, by rok później spróbować swoich sił w lidze greckiej. Dziś gra w drużynie beniaminka ligi włoskiej - CMC Ravenna.



 

 



Gonzalo
profesjonalną grę w klubie ma dopiero przed sobą i choć miał kilka propozycji gry w klubach, postanowił połączyć edukację z treningami, co w Argentynie jest bardzo trudne do wykonania. Z pomocą przyszedł przyjaciel rodziny, który podsunął pomysł o edukacji w college'u w USA i trenowaniu w tamtejszej drużynie uniwersyteckiej. Przy wsparciu rodziny mieszkającej w Los Angeles, Gonzalo odwiedził w 2010 roku kilka uniwersytetów i po otrzymaniu propozycji pełnego stypendium od UCLA (University of California, Los Angeles), podjął decyzję o wyjeździe do Los Angeles. Będąc obecnie na drugim roku jego priorytetem jest ukończenie edukacji na UCLA, a następnie podążyć śladami brata i grać profesjonalnie w siatkówkę.


 

 

 


Kapitan reprezentacji



Rodrigo rozpoczął karierę reprezentacyjną w reprezentacjach młodzieżowych na pozycji libero. Zadebiutował w kadrze U-17 w 2001, będąc młodszym niż większość kolegów z drużyny. W kolejnych drużynach U-18 i U-20, już w roli przyjmującego, rozegrał kilka turniejów międzynarodowych, m.in dwukrotnie zagrał na młodzieżowych mistrzostwach świata.

Debiut w seniorskiej kadrze przypadł w 2007 roku na Copa America w Brazylii. Nie minęło dużo czasu, gdy Rodrigo został wybrany kapitanem drużyny.

- We wcześniejszych latach, w młodszych kategoriach również byłem kapitanem. Obecnie od trzech lat jestem kapitanem w kadrze seniorów i często ludzie pytali mnie, jak to możliwe, że zostałeś nim w tak młodym wieku? Odpowiadałem, że być może trener wybrał mnie przez to, że ta funkcja była mi znana już w młodszych kategoriach - wyjaśnia Rodrigo, lecz nie ukrywa, że na początku w reprezentacji seniorskiej to była dla niego dziwna sytuacja. - Kiedy grałem w drużynie z tak doświadczonymi zawodnikami jak Spajic czy Meana, było to trochę dziwne uczucie. Jednak obaj bardzo pomogli mi dorosnąć do tej roli. Dziś czuję się w tej roli o wiele lepiej między innymi dlatego, że jestem jednym z najstarszych zawodników.





Fot. 1. Rodrigo w trakcie meczu półfinałowego z Brazylią podczas Ligi Światowej 2011.


Funkcję kapitana pełni obecnie również Gonzalo, który gra w reprezentacji kadetów. Muszą więc wykazywać wspólne cechy charakteru, skoro trenerzy powierzają im to zadanie. Gonzalo wyjaśnia, co miało wpływ na ich charakter i osiągnięcia.

- Myślę, że jesteśmy podobni w pewien sposób. Obaj jesteśmy przyjaznymi i normalnymi chłopakami. Wszystko co mamy nie jest jedynie wynikiem naszego wysiłku. Duże znaczenie ma tu nasza rodzina, która wspiera nas od początku i wciąż pomaga stawać się takimi ludźmi, jakimi obecnie jesteśmy. Zawsze będziemy im za to wdzięczni.

Gonzalo debiut w kadrze seniorskiej ma już za sobą. Został powołany przez Javiera Webera na Igrzyska Panamerykańskie i pojawiał się tam na boisku w dłuższym wymiarze czasu. Moim zdaniem to właśnie jego spokój w tie-breaku z Meksykiem pozwolił Argentynie wygrać ten mecz. Sam Weber nie szczędzi ciepłych słów na temat Gonzalo i podkreśla duży talent i umiejętności techniczne zawodnika. Jest więc tylko kwestią czasu, by epizody w seniorskiej siatkówce zamieniły się w stałą grę.

 




Fot. 2. Gonzalo Quiroga oraz jego przyjaciel Matthew West (USA) w trakcie Mistrzostw Świata Kadetów 2011.




Geny po raz trzeci



O ile podążanie ścieżkami rodzica nie jest czymś zaskakującym, o tyle historia obecnych zawodników Argentyny wydaje się niezwykła. Po ponad 20 latach na koszulkach reprezentacyjnych znów widnieją nazwiska Quiroga, Uriarte, Castellani czy Conte. Talent, który odziedziczyli po rodzicach oraz ciężka praca pozwoliły im dojść do rozgrywek na szczeblu międzynarodowym i grania pod wodzą Javiera Webera, również zawodnika tamtej drużyny.

W sporcie, w którym tak łatwo każdego młodego zawodnika obwołuje się - w zależności od umiejętności - następcą danej ikony siatkówki, spotkanie znanych wcześniej nazwisk ponownie w jednym miejscu mimowolnie podsuwa pytanie, czy ci młodzi ludzie będą w stanie powtórzyć sukcesy swych ojców, a może nawet osiągną lepsze rezultaty? Jednak sławne nazwisko niesie za sobą również mniej przyjemne aspekty, jak presja oczekiwań czy - w niektórych przypadkach - zarzuty, że to nazwisko i znajomości, a nie umiejętności pomogły im dojść tak wysoko.

- Kiedy byliśmy młodsi, to zdarzały się takie sugestie. Jednak teraz udowodniliśmy, że potrafimy grać, mamy swoje nazwisko - tłumaczy Rodrigo. - Ja nigdy nie czułem na sobie wielkiej presji i to nie był dla mnie problem. Kocham to co robię. Moim marzeniem zawsze było grać na najwyższym poziomie, wyjechać do Włoch, zagrać na Igrzyskach, na wszystkich innych dużych turniejach.

Ciągłe wyjazdy niosą za sobą rozłąkę z rodziną. Od momentu wyjazdu do Los Angeles Gonzalo odczuwa to obecnie na własnej skórze, podobnie jak Rodrigo. O ile jednak młodszy z braci wraca w trakcie przerw wakacyjnych do domu i obecnie przebywa w Argentynie, o tyle Rodrigo nie może sobie pozwolić na to równie często. Po powrocie do Argentyny po zakończeniu sezonu klubowego w Europie stawia się na zgrupowaniu w Buenos Aires - około 1000 kilometrów od rodzinnego miasta San Juan. Rodzice starają się go odwiedzać w Europie najczęściej jak mogą. W Buenos Aires często widuje się ze swoim wujkiem Raulem, który mieszka na co dzień w stolicy Argentyny. Zarówno ojciec jak i wujek nie są obecnie profesjonalnie związani z siatkówką.

- Mój tata pracuje jako inżynier, ale śledzi nasze kariery, ogólnie siatkówkę i jest szalony na tym punkcie. Cała rodzina kocha tę dyscyplinę i rozmawiamy o niej bez przerwy, zarówno kiedy jestem w domu jak i przez internet, np. na Skype. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nigdy nie jesteśmy zmęczeni rozmowami o siatkówce. Może niektórzy zawodnicy po meczu nie chcą o tym rozmawiać, natomiast my po skończonym meczu dzwonimy do taty i pytamy go o wrażenia. Jego zdaniem nigdy nie zagraliśmy dobrze - śmieje się Rodrigo. - Jest najlepszym trenerem jakiego możemy mieć. Od kiedy gram nigdy nie usłyszałem od niego "Dzisiaj zagrałeś dobrze.", ale uważam, że to dobrze, ponieważ jeżeli chcesz stawać się lepszym z każdym dniem, ciągle musisz myśleć o tym, co można poprawić. To fantastycznie mieć takiego tatę, jakim jest on jest. Nawet teraz, kiedy jesteśmy daleko, mamy internet, Skype i możemy porozmawiać, poczuć to wsparcie, czujemy jakbyśmy byli blisko siebie.






Fot. 3. Rodrigo wraz z kolegą z drużyny Facundo Conte kibicował bratu w trakcie MŚ Kadetów 2011 w Argentynie.

 

 

Rodzeństwo Rodrigo nie kończy się na Gonzalo. Bracia mają szesnastoletnią siostrę Guadalupe i trzynastoletniego brata Tomasa. Wszyscy grają w siatkówkę i także na pozycji przyjmującego, choć w przypadku Tomasa trudno powiedzieć już dziś, czy będzie to pozycja, na której pozostanie i czy będzie chciał podążyć śladem ojca i braci. Oboje nie grają w młodzieżowych reprezentacjach Argentyny, ale w klubach. Rodrigo ma jednak nadzieję, że jego siostra również będzie w przyszłości reprezentować barwy narodowe.

Raul Quiroga również wspiera swych bratanków. W trakcie zgrupowania w Buenos Aires Rodrigo często widuje się z nim, lecz Raul różni się trochę od swego brata. - Mam przy sobie dwoje ludzi, którzy robili to samo w życiu, grali we Włoszech i w reprezentacji, a teraz starają się mi pomóc, ale w inny sposób. Z tatą możemy rozmawiać o siatkówce bez przerwy, za to wujek poświęca połowę naszych rozmów na sport, a połowę na rozmowy o codziennym życiu, jednak wciąż nas dopinguje. Obaj bardzo mi pomogli, kiedy pierwszy raz wyjechałem do Włoch. Byłem wtedy bardzo młody, wyjeżdżałem do obcej ligi, ale dzięki nim wiedziałem, jak to wszystko będzie wyglądać od pierwszego dnia.



Dogonić starszego brata


Zdaniem młodszego z braci mają podobne charaktery. Gdyby ktoś pierwszy raz zobaczył braci Quiroga, nie znając ich tożsamości i pokrewieństwa, z pewnością nie powiedziałby, że są braćmi. Rodrigo ma jasne włosy i oczy, Gonzalo ma zdecydowanie ciemniejsze i jest już wyższy od brata. Różnią się również umiejętnościmai na boisku.

- Gonzalo lubi techniczne ataki, lubi obijać blok, natomiast ja, kiedy byłem młodszy, uwielbiałem wbijać piłkę w parkiet. Atak to mój ulubiony element gry, uwielbiam to robić od zawsze, choć obecnie powinienem, zwłaszcza w reprezentacji, lepiej przyjmować - ocenia Rodrigo.

Przyjęcie jest natomiast jednym z elementów, który podziwia u niego Gonzalo - Mój brat jest bardzo dobry w przyjęciu zagrywki i jest to coś, nad czym ja wciąż muszę pracować.

Dodaje również, że Rodrigo jest dla niego inspiracją - Podziwiam jego profesjonalizm. Rodrigo wie, że siatkówka to jego zawód, więc każdego dnia stara się znaleźć sposób na to, by stać się lepszym zawodnikiem. Był dla mnie inspiracją już kiedy byłem dzieckiem i tak pozostało do dziś.

 


 




Życie poza boiskiem



Obaj lubią słuchać muzyki całymi dniami. Na liście Rodrigo znaleźć można takie zespoły jak Metallica, Pearl Jam, Foo Fighters, Alice in Chains czy Soundgarden. Sam ma gitarę elektryczną, którą zabrał ze sobą do Europy, lecz gra na niej cieszy tylko jego samego. Sąsiedzi mają na ten temat inne zdanie, chociaż może regularne uderzania w ściany podczas prób mają być formą przyłączenia się do grania?
Gonzalo woli lżejsze brzmienia, ale zdecydowanie w klimacie rocka.

Pobyt daleko od rodzinnego domu sprawił, że również internet, portale społecznościowe (Facebook, Twitter), komunikatory (Skype), dzięki którym komunikują się z rodziną i przyjaciółmi, stały się dla nich pewnego rodzaju hobby.



Marzenia o przyszłości



Marzenia braci nie różnią się od marzeń innych sportowców: zagrać na Igrzyskach, zdobyć medal, a w przypadku Gonzalo najpierw stać się profesjonalnym zawodnikiem. Jeśli Argentyna pod wodzą Webera będzie kontynuować swój rozwój, to medal Igrzysk zawiśnie na ich szyjach w Rio de Janeiro, a może już wcześniej. Obaj mają jednak jeszcze jedno, równie wielkie marzenie - zagrać ze sobą ponownie na boisku.

- Kiedy miałem 8 lat zagrałem dwa turnieje z Rodrigo w reprezentacji U-14. Rodrigo miał wtedy 14 lat, a ja wchodziłem jedynie na zagrywkę i grę w obronie. To był jedyny czas, kiedy zagraliśmy razem. To było wspaniałe przeżycie, nawet jeśli miałem jedynie 8 lat. Fantastycznie byłoby zagrać z nim raz jeszcze  - wspomina Gonzalo.

Rodrigo nie ukrywa nadziei, że Gonzalo otrzyma powołanie już na przyszłą Ligę Światową. - Świetnie było go zobaczyć grającego na Igrzyskach Panamerykańskich bez presji, ze spokojem doświadczonego zawodnika. Trudno jest grać w tak młodym wieku przeciw zawodnikom, którzy mają po 30 lat. Mam więc nadzieję, że wkrótce zagram z nim w seniorskiej drużynie, może już w trakcie najbliższej Ligi Światowej.
Na koniec dodaje - Myślę, że ojciec będzie z nas wtedy dumny.




Rozmawiała - Zuzanna Dulnik.





fot.: fivb.org oraz Gonzalo Quiroga - zbiory prywatne

video: volleyball-movies.net oraz

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Przecież może być krótsza do połowy brzucha, taką jak wczoraj miał Opalony :)
Lineczka
2012-07-23 14:32:11

Przepychac sie z miesniakami z USA? Ha, ide w to!

We Frankfurcie im zgubili? No chyba nie odeslali do Argentyny, to chyba jakos jest oddzielone, loty w Europie i poza? Ja im moge pozyczyc moja koszulke Cuneo, Guinnessa i Ojca chrzesynego, bo w rozmiarze XL :)
Zyta
2012-07-23 14:28:57

Przepychac sie z miesniakami z USA? Ha, ide w to!

We Frankfurcie im zgubili? No chyba nie odeslali do Argentyny, to chyba jakos jest oddzielone, loty w Europie i poza? Ja im moge pozyczyc moja koszulke Cuneo, Guinnessa i Ojca chrzesynego, bo w rozmiarze XL :)
Zyta
2012-07-23 14:28:09

Wszyscy zgubili swoje bagaże, tylko mam obawy, czy aby nie poleciały one z powrotem do Argentyny...

Nie pasuje Ci?! Zawsze możesz być jednym z łysych asystentów Berruto, haha :D W sumie u niego też się dzieje - wydrze się, że hej, a i jeszcze jakiś mięśniak z USA go popchnie od czasu do czasu, hmm.
Brasil
2012-07-23 13:01:55

Ten śmiech Gardo to nawte an fotkach uwieczniono, jak obok AA z wkurzoną miną się miotał :) To skoro ty masz być Gardo, to ja mam szarpać i rzucać...? A mogę kopać krzesełka jak Guidetti?

No poprawił, ale zamiast zabrać do ZG, to posłał w walizce do Londynu, razem z formą.
Zyta
2012-07-22 23:48:53

Raz, że u Webera nudno - jego drużyna gra beznadziejnie, a on ani libero nie szarpie, ani tablicami po parkiecie nie rzuca... Bo wiesz, ja mógłbym być jak Gardini, który pod nosem śmieje się ze zdenerwowanego coacha jak to było wczoraj w meczu z Niemcami z Anastasim ;) A dwa, że Pereyra na pewno nie chciałby, żebym był asystentem... :)

A Facu poprawił przyjęcie.
Brasil
2012-07-22 23:16:56

Widziałam, widziałam, też mówię, skończy się na Conte grającym na ataku, co nie będzie wielką stratą jeśli chodzi o jego przyjęcie, a przy kombinacjach De Cecco, to ja nawet mogę sobie wyobrazić, ze jak Conte byłby w drugiej linii, to mu w kontrze na pajpa niespodziewanie wystawi :) Będzie pokryty atak, będzie pokryte przyjęcie i będzie miejsca dla Gonzalo - chodź, zgłosimy się do Webera na asystentów :)
Zyta
2012-07-22 22:52:07

W poprzednim sezonie, w Monzy, gdzie praktycznie przez cały sezon w słabiutkiej formie był Mauro Gavotto, to w meczu z Maceratą Zanini wystawił Conte na ataku - nie wiem, czy widziałaś ten mecz, ale Monza grała świetnie, w jednym z setów sędziowie pomogli Maceracie, że hej, skończyło się 2-3, ale Facu grał dobrze, a to co mu do jedynki momentami przyspieszał De Cecco, to palce lizać :)
Brasil
2012-07-22 22:34:26

E tam, Conte przestawi się na atak, na przyjęcie w parze obu braci i będą śmiagć ;)
Zyta
2012-07-22 22:23:13

Ja go absolutnie nie skreślam, choć faktycznie taki te słowa miały wydźwięk.

Castellani może wyrosnąć na naprawdę dobrego atakującego, ale osobiście tak świetnej jak niektórzy kariery mu nie wróżę - no bo ani na poziomie kadeta, ani juniora, specjalnie się nie wyróżniał, ot co solidny gracz. W tegorocznej Lidze Światowej, po pierwszych dwóch turniejach, gdy Argentyna grała w pełnym składzie, a Castellani z powodzeniem zmieniał Pereyrę, byłem bardzo optymistycznie nastawiony, ale potem zagrał dwa bardzo solidne, dwa średnie i dwa słabe spotkania.

Kiedyś duże nadzieje wiązałem z Pablo Hrubym, który był pierwszym atakującym Argentyńczyków na Mistrzostwach Świata Juniorów w 2009 roku. Wysoki chłopak (204 cm), ale ostatnio grał w 7. drużynie drugiej ligi francuskiej, więc jakoś straciłem nadzieję. Jest jeszcze jego rówieśnik, Rodrigo Ronda, który kiedyś świetnie grał na MŚK, a teraz będzie grał (a raczej stał, stał w kwadracie) w Bolivarze. Zaś co do Pereyry, to kończył on sezon na ławce w 10. drużynie Superligi brazylijskiej, o czym Ci chyba zresztą kiedyś pisałem, i tyle w tym temacie...

Co do przynależności klubowej Castellaniego, on w poprzednim sezonie formalnie nie grał w żadnym klubie - trenował cały czas pod okiem Javiera Webera, ponoć tak Daniel i Weber się ugadali. W przyszłym sezonie będzie pierwszym atakującym w Puerto San Martin.
Brasil
2012-07-22 21:24:45

Ja bym Ivana nie skreślała, bo gdzie ma się ustabilizować? W kwadracie? Nawet nie wiem jak to było z jego klubem w tym roku, bo po PŚ jak koledzy rozjechali się do klubów, on zawitał na chwilę do taty i w marcu też nagle posiedział tam 2 tygodnie. Za to Pereyra miał niezły PŚ, jeszcze mówiłam, ze w końcu się ogarnął i będą z niego ludzie, ale od tego czasu raczej równia pochyła...
Zyta
2012-07-22 20:49:00

Gonzalo Lapera... A Assaf to nawet rocznik 1995, cała w nim nadzieja ... ;)
Brasil
2012-07-22 18:24:40

W familii Cuminettich, starszy, Alcides, też do poziomu brata, Juana Carlosa, nawet się nie zbliżył, więc może to jakaś zależność? ;)Choć z drugiej strony młodszy Uriarte to nie ta para kapelusza, co Nicolas.

Apropos... Argentyna zawsze miała niesamowitych atakujących - najpierw Hugo Conte i Raul Quiroga (Conte lawirował między przyjęciem, a atakiem, Quiroga także, obaj chyba kariery kończyli jako przyjmujący, a na pewno Conte, ale mimo wszystko...), nieco potem Juan Carlos Cuminetti (cała ta trójka Conte-Raul Quiroga-Juan Cuminetti grała w Seulu O.o), a jeszcze potem przez długie lata mój osobiście ulubiony siatkarz, Marcos Milinkovic - można więc powiedzieć, że Argentyńczycy cierpieli na nadmiar bombardierów, zresztą m.in. konflikt między Milinkovicem a Cuminettim w następstwie spowodował zwolnienie ówczesnego trenera Albicelestes, Daniela Castellaniego (to jedyna pozytywna treść w tym newsie ;)). A teraz? Na ataku gra przeciętny Fede Pereyra, jego zmiennikiem jest może i utalentowany, ale bardzo nierówny i zupełnie nieustabilizowany Ivan Castellani. W rocznikach 93-94, też wielkich talentów na ataku Argentyńczycy nie mają - rówieśnik młodszego Quirogi, Gustavo Lapera, jest niezły, ale ma bodaj 187 cm wzrostu co go jednak trochę dyskwalifikuje w seniorskiej siatkówce, na Pucharze Panamerykańskim pokazał się Cristian Assaf, bodaj rocznik 1994, ale nigdy go w życiu muszę się przyznać nie widziałem (albo widziałem, a nie pamiętam). Żeby się czasem nie okazało, że całe to wspaniałe pokolenie nie osiągnie spodziewanego sukcesu (trochę jak to Kantora, Uriarte, Castellaniego, Conte), bo Argentyńczycy nie nie potrafią wychować sobie rasowego atakującego. Tak, wiem, że zdecydowanie za daleko wybiegam w przyszłość i uprawiam czarnowidztwo, ale taki mam nastrój patrząc na będącą bez formy Argentynę :(
Brasil
2012-07-22 18:23:06

\"Zgodze sie Brasil, ze historia moze sie powtorzyc i znowu ten mlodszy bedzie lepszy.\" - to mi z kolei przypomniało inną rodzinę w zupełnie innej dyscyplinie sportu - siostry Williams. Na początku to Venus była ta, która odnosiła większe sukcesy (choć to Serena jako pierwsza zagrała w finale wielkiego szlema) i częściej ogrywała młodszą siostrę, ale nie minęło wiele czasu, jak Serena przeskoczyła Venus. I mówi się, że Richard, który trenował je obie, przy Serenie \'dopracował\' wszystko to, czego nie zdązył zrobić z Venus. Choć z drugiej strony może to być mylne, bo jednak między nimi jest róznica 1,5 roku i właściwie zawsze trenowały razem. A może ta różnica między nimi wynikała tylko z tego, że Venus nigdy nie miała w sobie takiego \'głodu\' na odnoszenie zwycięstw, jak Serena. A moze jeszcze z miliona innych drobnych zdarzeń.

Analogiczna sytuacja u Radwańskich. To o Uli mówiło się, że jest większym talentem od Agi i tylko patrzeć jak ją prześcignie i my też będziemy mieć polskie siostry Williams. Na razie Ula więcej czasu spędza w szpitalach i na rehabilitacji niż na korcie, ale może jej czas jeszcze nadejdzie.

No ale wracając do siatkówki..
estranged
2012-07-22 16:11:44

No i w sumie przydalby sie maly update w tekscie, bo Guadalupe dostala powolanie do kadetek :)
Zyta
2012-07-22 15:54:50

« Poprzednia 1 2 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X