Czas ze sceny zejść?

2011-11-27 07:57:47
0 komentarzy
qwe

Po meczu Kuba - Serbia: co się dzieje z reprezentacją Serbii?

Koszmar Serbii trwa. Po pierwszym secie spotkania z Kubą pomyślałam, że Serbia się powoli odbudowuje. Kovacević rozegrał swoją najlepsza partię na tym turnieju, zdobywając 7. punktów. Pomyślałam, że coś zaczyna się "ruszać". Może i zaczęło, ale nie na tyle, by wygrać całe spotkanie. Kubańczycy wyłączyli Ivana Miljkovicia, który zszedł z boiska i oparł się o barierkę w kwadracie dla rezerwowych, stojąc tam do końca spotkania z kamienną miną.



Zastanawiałam się co jest powodem ich słabej formy. Z jednej strony ktoś powie, że po co się tym zajmuję, grunt by nasi się dostali na Igrzyska. Niby tak, ale ja nie znoszę dominacji jednej drużyny i gdyby to Polska dzieliła i rządziła tak, jak obecnie Brazylia, to owszem, cieszyłabym się ze zwycięstw, ale litości - ile można oglądać jednostronne spotkania? Niech coś zacznie się dziać, niech będzie trudniej, ciekawiej, niech nie będzie murowanego faworyta jakim rzekomo była Rosja na Mistrzostwach Europy, aż wpadła na słabszą, ale bardziej charakterną drużynę. Mówiono to już wielokrotnie, ale tym, czym wyróżnia się Serbia pośród innych drużyn, to właśnie charakter. Kiedy są w formie, kiedy są zdrowi, kiedy mają przed sobą silniejszego rywala, potrafią wykorzystać charakter, by przechylić szalę wygranej na swoją stronę. Tylko - no właśnie - zdrowi i w formie.


Początkowo myślałam, że pierwsza przegrana Serbów jest wynikiem późnego przyjazdu do Japonii. Później, że po prostu źle się przygotowali, być może potrzebowaliby więcej dni, więcej spokoju jak przed Mistrzostwami Europy.
Dziś sądzę, że jednym z powodów jest zdrowie. Ktoś powie, że to stara dobra wymówka - kontuzje. Tylko sami wiemy, jakim osłabieniem naszej reprezentacji byłoby, gdyby Kurek nie mógł przyjechać. Kolaković na konferencji prasowej wyjawił przynajmniej część problemów zdrowotnych swoich zawodników. O jednym wiemy - Atanasijević miał problemy z ręką i w rozmowie ze mną wspomniał, że wciąż bierze tabletki, bo czasem odczuwa ból. Marko Podrascanin po wczorajszym spotkaniu z Japonią ma problemy z palcami i dziś był poza składem. Kovacević ma problemy z plecami, w klubie nie trenował w ciągu ostatniego miesiąca, w trakcie zgrupowania raz trenował, a raz nie. Nikić ma problemy z kolanem od zgrupowania, dziś ból nie pozwolił mu dokończyć spotkania. Musiał zastąpić go Terzić, który ma problemy z nadgarstkiem. Dlaczego więc Kolaković zabrał zawodników, którzy nie są zdrowi? A kogóż miał zabrać? Urosa Kovacevicia, który pokazał, że nie jest jeszcze gotowy do grania w pierwszym składzie w turniejach takiej rangi? Niedoświadczonego Vemicia? Nie można też zapomnieć o Staroviciu, który walczy o powrót do sportu czy Janiciu, którego kontuzja wyeliminowała już z Mistrzostw Europy?
Żaden z trzech - można powiedzieć - podstawowych przyjmujących Serbii nie jest zdrowy. Wyobraźmy sobie, gdyby u nas nie było Kurka, Kubiak musiał schodzić z powodu palca, a Winiarski trenował w kratkę.
Po części przypomina mi to sytuację naszej reprezentacji z Mistrzostw Świata 2010, kiedy Castellani zabrał zawodników nie do końca zdrowych, o czym dowiedzieliśmy się później - Winiarskiego i Kurka, czy bez formy - Mariusza Wlazłego.



A może to czas na absolutne pożegnanie ze starą gwardią w reprezentacji Serbii? Nie wypraszam Miljkovicia z kadry, bo sama jestem jego wielką fanką, ale odważę się stwierdzić, że tak długo, jak Serbia będzie zależna od niego, tak długo nie wzmocnią się na żadnej innej pozycji.
Przez wiele lat zarzucano Nikoli Grbiciowi, że za bardzo obciąża Ivana w ataku. Petković, niestety, nie gra inaczej. Dopiero w momencie, gdy Miljković zostaje "wyłączony", Petković zaczyna rozglądać się za pozostałymi kolegami. I tak, chociażby we wczorajszym spotkaniu z Japonią, Stanković dostał więcej piłek niż w poprzednich meczach, bo choć Ivan zdobył 26 punktów, to miewał swoje kryzysy, a Kolaković musiał sięgać również po zmienników na lewym skrzydle, gdy Nikić z Kovaceviciem przestali sobie radzić.

 



Spójrzmy analogicznie na Bułgarię i Brazylię.
Żekow, posiadający środkowych z wielkim potencjałem, nie używa ich prawie wcale nawet przy dobrym przyjęciu, bo przecież na prawym jest Nikołow lub Sokołow, a na lewym Kazijski. Wyobraźmy sobie teraz sytuację, że Żekow nie ma na boisku żadnego z tych trojga. Kto by mu kończył ataki?! Właśnie takie przesadne bazowanie na liderach ogranicza pozostałych zawodników. Na przykład Ananiew, który dotychczas nie pokazywał nic ciekawego w reprezentacji, gdy zaczął liderować w Olsztynie okazało się, że chłopak umie atakować, a nawet zdobywać w każdym spotkaniu ponad 20 punktów. Bratoew poszedł za swoim trenerem do Trentino, ale oczywistym było, że przy takich skrzydłach jak Juantorena czy Kazijski nie wejdzie zbyt często na boisko. Nie ma też takiej techniki przyjęcia jak Della Lunga, by pełnić rolę ratownika. Po sezonie zmarnowanym na trybunach poszedł na wypożyczenie do Vibo Valentii, a obecnie nie gra w żadnych klubie, bo rozwiązał umowę po tym, gdy nie dostawał szans na granie.
Brazylia od zawsze stawiała na zespół. Oczywiście fani zawsze wybiorą sobie gwiazdę i lidera, ale nawet bez Giby na boisku Brazylia potrafi wygrywać, a bez Ricardo na rozegraniu trzymać się na topie. Canarinhos nie posiadają jednego kilera, posiadają kolektyw.


Serbia ma argumenty, by posiadać taki kolektyw. W Wiedniu w poszczególnych setach inni skrzydłowi brali na siebie ciężar gry, pierwszy set półfinału nie byłby wygrany, gdyby nie Kovacević. W 2010 roku, kiedy w Lidze Światowej zabrakło Grbicia i Miljkovicia, w Serbii mało kto wierzył w tę grupę. I wtedy właśnie młodsza gwardia pokazała charakter, choć inaczej niż w Wiedniu. "Nie wierzycie w nas? No to my Wam pokażemy!" - zadziorna ekipa zakwalifikowała się do Final Six w Argentynie i wygrała brązowy medal, pokonując Kubę jeszcze z Simonem i Lealem. W tym roku grali równie słabo, co Bułgaria, ale zabrakło im szczęścia, tak jak Bułgarom w fazie grupowej Ligi Światowej 2010, kiedy grali na równie dobrym poziomie co Serbia.
Kiedy u nas zabrakło liderów w 2009 roku, wykreowaliśmy sobie nowych, a obecnie chyba nikt nie wyobraża sobie reprezentacji bez Kurka. Serbia ma potencjał, ale musi mieć potrzebę wykreowania nowych zawodników.


I kiedy tak obserwowałam Ivana w dzisiejszym spotkaniu w tym kwadracie, kiedy nawet nie podszedł z całą ekipą do trenera na czasie, pomyślałam sobie, że nigdy nie widziałam go tak odizolowanego od drużyny. To nie był ten Ivan, który mobilizował drużynę każdym gestem, spojrzeniem, słowem, w każdej możliwej minucie. Po chwili jednak dotarło do mnie, że tak naprawdę nigdy nie widziałam go w kwadracie. Bo Ivan albo jest na boisku albo aktualnie nie gra w kadrze, jak to się zdarzało przez ostatnich kilka edycji Ligi Światowej. Może wieloletni lider reprezentacji, obecnie jej kapitan, nie potrafi odnaleźć się w roli ściąganego z boiska zawodnika bez formy? Kiedy Kolaković decyduje się ściągać z boiska Ivana, to znaczy, że jest już źle. Może powoli dochodzi do obu, Ivana i Kolakovicia, że moment dla którego od kilku lat ogrywali Starovicia, właśnie nadszedł?
Serbowie od dawna wiedzieli, że kiedy Miljković w końcu powie "dość" mogą mieć nie lada kłopoty. Od lat nie schodzą poniżej pewnego poziomu, ale jeśli na siłę będą trzymać się Miljkovicia, moment jego odejścia może być końcem siły Serbii. Być może im szybciej się na to zdecydują, tym szybciej znajdą rozwiązanie i wyciągną z tego składu to, czego dotąd nie potrafili? Potrzeba matką wynalazków.




Te przemyślenia skłaniają mnie do konkluzji, że Igrzyska w Londynie na pewno będą smutne, niezależnie od wyniku jaki osiągnie tam nasza reprezentacja. Bo każdy koniec cyklu olimpijskiego niesie ze sobą pożegnania, a tych pożegnań będzie wiele w Londynie. I przestaję być fanką teorii, że Grbić i Ball wrócą do swych reprezentacji na Igrzyska. Trenerzy tych drużyn rozumieją, że żeby iść do przodu, to należy przestać oglądać się na pewnych zawodników, jakkolwiek wybitni by nie byli. Nie jest łatwo zrezygnować z takich graczy, o czym sami dobrze wiemy na naszym podwórku, oglądając się wiecznie na poszczególne nazwiska. I po części to rozumiem. Obserwując przez lata takich zawodników jak Zagumny, Ball, Miljković trudno jest wyobrazić sobie reprezentację bez nich i niemożliwym jest obdarzyć debiutantów z miejsca równie dużym szacunkiem. Bo oni ten szacunek wypracowali przez lata, a ci nowi, ci młodzi muszą sobie dopiero na to zasłużyć. Jednak szacunek różni się od wiary i tym właśnie należy obdarzyć młodych zawodników. Nie traktować ich jak zapchajdziury "aż Ivan wróci", tylko uwierzyć i wesprzeć, a odwdzięczą się dobrą grą i zaczną stanowić filary nowej kadry.

 


Być może Miljković jest tylko zmęczony i wściekły na grę reprezentacji i, jak to na każdym turnieju bywa, że jeden z faworytów zawodzi, tym razem padło właśnie na nich. Jednak kiedy słyszę słowa Krzysztofa Wanio o tym jak kapitan Serbów powiedział w prywatnej rozmowie Tomaszowi Swędrowskiemu, że Mistrzostwa Europy to przypadek i teraz Serbia nie ma kadry, to coś ewidentnie jest nie w porządku z Miljkoviciem. Bo ja byłam w Wiedniu i nie widziałam tam przypadku, tylko charakternych zawodników mówiących Rosjanom "My Wam zaraz pokażemy!". Jeśli faktycznie Miljković uważa, że Serbowie nie mają reprezentacji, choć jako obserwator z boku na tym turnieju, odnoszę inne wrażenie - to być może przyszła dla niego pora, by zejść ze sceny?
Wypalony gracz, jakkolwiek wybitny, nie zrobi już nic dla drużyny, a ta reprezentacja, by utrzymać się na topie bez niego, potrzebuje kopniaka, który zmobilizuje ich, by znowu powiedzieć "Niemożliwe? My Wam zaraz pokażemy!".




Napisałam ten felieton po meczu z Kubą. Teraz obserwuję rozgrzewkę przed meczem z Rosją i Miljković wreszcie się uśmiecha. Kolaković wiedząc, że już nic tutaj nie ugra, posłał na boisko młodszych zawodników. Ivan wydawał się być w lepszym humorze. Być może się mylę i nawet bym chciała. Jeśli nie, to ze smutkiem muszę przyjąć do wiadomości, że kolejna ikona siatkówki będzie musiała w 2012 zejść ze sceny.

 




fot. Zuzanna Dulnik

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X