Matt Anderson: Nie mogłem już dłużej nosić maski szczęśliwej i beztroskiej osoby

2014-10-29 13:01:47
0 komentarzy
qwe

W ostatnim wywiadzie tuż przed wylotem do kraju amerykański przyjmujący opowiada o powodach swojej decyzji i walce z chorobą.

Matt, powiedz, skąd wzięła się decyzja o zawieszeniu kariery?

 

Matthew Anderson: Gram profesjonalnie w siatkówke od siedmiu lat. Zaczęło się w Korei Południowej, potem były Włochy i Rosja. Czasami pomiędzy zakończeniem sezonu klubowego i początkiem reprezentacyjnego miałem tylko tydzień przerwy, więc niemal przestałem widywać swoją rodzinę, która zawsze była dla mnie bardzo ważna. Przez to wszystko czułem się niekomfortowo i stale pod presją. Do tego dochodziły nieustanne podróże, zespół rzadko kiedy przebywał w jednym miejscu. Problem rozłąki z rodziną osiągnął w tym sezonie punkt krytyczny. Zdecydowałem się na przerwę, żeby odzyskać pasję i miłość do siatkówki.

 

 

Ale dlaczego zdecydowałeś się na to własnie teraz, kiedy Zenit ma takie kłopoty ze składem i kontuzjami? 

 

- Po mistrzostwach świata wróciłem do domu, czułem się dobrze i myślałem, że wszystko będzie ok. Wierzyłem, że dam radę pokonać depresję. Ale nie udało się. Dwa tygodnie po powrocie do Kazania objawy nasiliły się i wszystko wróciło. To nie jest wynik jakiegoś jednego zdarzenia, po prostu nałożyły się na to wszystkie lata, jakie spędziłem za granicą. Bycie zdala od rodziny stało się niewyobrażalnie ciężkie. Ostatnio nie pozwoliło mi to w pełni skupić się na grze czy treningach. Chciałbym jednocześnie zamknąć jeden temat, zanim zaczną się jakiekolwiek spekulacje - nie mam konfliktu z żadnym z kolegów, z trenerem czy zarządem klubu. Decyzja o przerwaniu kariery jest moją własną, siatkówka zaczęła mnie męczyć. Razem z klubem zadecydowaliśmy o rozwiązaniu kontraktu. Może to radykalne posunięcie, ale wydaje mi się, że właściwe. Opuszczę resztę sezonu, ale nie chcę porzucać siatkówki. Nie wiem jednak ile zajmie mi powrót do "normalności".

 

 

Jak zareagował Władimir Alekno?

 

- A jak pan myśli? Był oczywiście bardzo zmartwiony. Byłem częścią zespołu i na pewno mogłem mu pomóc w osiągnięciu założonych celów. Niestety, trudny okres w moim życiu zbiegł się z kłopotami klubu. Wierzę, że Zenit będzie w stanie pokonać wszystkie trudności.

 

 

Czy jest możliwość, żebyś wrócił kiedyś do Zenitu?

 

- W tym sezonie na pewno nie. A jeśli chodzi o przyszłość, to jeśli klub dalej będzie we mnie wierzył, to oczywiście jest taka możliwość.

 

 

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

 

- Całkowicie poświęcić się rodzinie - mamie, siostrom, bratu. Chcę zacząć od początku, wrócić do punktu przed moim wyjazdem, zanim wszystko zostało podporządkowane profesjonalnej karierze. Ostatnie lata mojego życia kręciły się wokół tej dyscypliny i niczego innego. Coraz bardziej traciłem w tym siebie samego. Nie chcę być tylko siatkarzem, chciałbym też być dobrym człowiekiem. Na pewno będę się starał utrzymać formę fizyczną, ale na razie koniec treningów czysto siatkarskich. Potrzebuję przerwy.

 

 

Może twoje problemy są związane z Rosją i jej mieszkańcami?

 

- Możliwe, że gra tutaj w jakiś sposób sprawiła, że moje problemy się nasiliły. Ale to samo mogło mnie spotkać we Włoszech, gdzie styl życia jest podobny do amerykańskiego. Myślę, że moje kłopoty nie są związane z konkretnym krajem czy środowiskiem, ale ze mną osobiście. Nie mogłem już dłużej nosić maski szczęśliwej i beztroskiej osoby, jednocześnie czując coś zupełnie przeciwnego.

 

 

Jakie będziesz miał wspomnienia z przygody z Zenitem?

 

- Jeśli chodzi o miasto i zespół to tylko i wyłącznie dobre. Kazań jest bardzo profesjonalnym klubem, bez dwóch zdań. Od zarządu, po zawodników i warunki. Problem w tym, że tu zawsze musisz dawać z siebie maksimum. To ciekawe doświadczenie dla wszystkich tych, którzy chcą się rozwijać i wygrywać. Cieszę się, że mogłem grać w Kazaniu i stać się przez to lepszym zawodnikiem. Wdzięczny jestem tutejszym fanom za wsparcie, jakie zawsze mi okazywali. Mam nadzieję, że zrozumieją mnie w takim samym stopniu, jak koledzy z boiska. Największy sukces? Oczywiście zeszłoroczny triumf w mistrzostwach Rosji! Wcześniej nie udało mi się nigdy zdobyć złota w rozgrywkach klubowych, więc to było dla mnie bardzo szczególne wydarzenie.

 

 

 

Tłumaczenie - Laura Kusztelak.

 

 

 

fot. zenit-kazan.com

 

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X