Frank Depestele: Nie mamy aż tak wielu młodych talentów, ale to nie powstrzymuje nas od dążenia do bycia jedną z najlepszych drużyn na świecie

2014-06-22 16:00:00
10 komentarzy
qwe

Kapitan belgijskiej reprezentacji opowiada o swojej drużynie, która w ostatnim czasie poczyniła ogromny postęp, grze w Lidze Światowej i najlepszym wieku dla rozgrywającego. Zapraszamy!

Zuzanna Dulnik: Zwycięstwo w zeszłorocznej Lidze Europejskiej otworzyło wam drzwi do Ligi Światowej. Co chcecie osiągnąć na tym turnieju?

 

Frank Depestele: Zgadza się, zwycięstwo w Lidze Europejskiej dało nam awans do Ligi Światowej, ale prawda jest taka, że pracowaliśmy na to znacznie dłużej. Mamy utalentowany zespół i Liga Światowa to dla nas znakomite doświadczenie, bo mamy wreszcie szansę grać regularne spotkania z zespołami spoza Europy, o innym stylu gry. To jest w pewnym stopniu przygotowanie do mistrzostw świata, bo pozwala nam zmierzyć się z wymagającymi rywalami przed najważniejszym turniejem roku. Wygranie jak największej liczby meczów w Lidze Światowej to na pewno nasz cel. Nie przegraliśmy żadnego spotkania w Lidze Europejskiej, ale teraz mogliśmy się przekonać, że nie zawsze będzie nam towarzyszyć tak dobra passa. Przegrane też pomagają, pozwalają nam się uczyć na błędach. Nigdy nie podniesiemy swojego poziomu, jeśli będziemy z każdym wygrywać. To właśnie wyzwanie, jakim jest silny rywal, pozwala podnosić swoje umiejętności.

 

 

Wielu z twoich kolegów ciągle się rozwija, ale patrząc na ich umiejętności jak określiłbyś styl waszej gry? Co jest waszą siłą?

 

Nasz skład zamyka się na 16-17 zawodnikach. W takiej grupie trenujemy cały czas i to pozwoliło nam zbudować zaufanie. Na tym opieramy nasza siłę, zaufanie i dobra atmosfera pomaga nam w trakcie gry. Fakt, że ludzie nie postrzegaja nas jako faworytów również działa na nasza korzyść, bo możemy ich zaskoczyć. Jeśli chodzi o nasz styl, to wciąż nad nim pracujemy. Nasza gra na pewno jest szybka, nie stawiamy na siłową siatkówkę. Musimy popracować jednak nad pewnymi elementami jak przyjęcie, by ten styl się wykrystalizował.

 

 

Ty, jako najbardziej doświadczony zawodnik, starasz się pomagać młodszym kolegom, by nie odczuwali presji grania z najsilniejszymi drużynami na świecie?

 

Nie boimy się topowych drużyn jak Brazylia czy Rosja. Wielu z nas gra w zagranicznych ligach, więc mamy do czynienia z tymi zawodnikami w ciągu roku. Oczywiście Belgia to mały kraj, nie mamy aż tak wielu młodych talentów, ale to nie powstrzymuje nas od dążenia do bycia jedną z najlepszych drużyn na świecie. Oczywiście jesteśmy dopiero na początku tej drogi, ale mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć.

 

 

Kolejne wyzwanie w tym sezonie to mistrzostwa świata. Twoje 37 urodziny przypadną w tym roku podczas tego turnieju (3 września). Jaki wynik byłby dla ciebie najlepszym prezentem?

 

Awans do drugiej rundy. Mistrzostwa świata dla nas wielka sprawa, bo nie zakwalifikowaliśmy się do tego turnieju od 36 lat. Mamy całkiem fajny skład, z którym wygraliśmy Ligę Europejską, zagraliśmy na zeszłorocznych mistrzostwach Europy, które zakoczyńczyliśmy na 7. miejscu, ale MŚ to zupełnie coś nowego. Nie mogę się doczekać września i mam nadzieję, że uda nam się awansować do kolejnej fazy turnieju.

 

 

Jak zatem oceniłbyś rywali w swojej grupie?

 

Amerykanie i Włosi to na pewno faworyci naszej grupy, ale pozostałe drużyny mają równe szanse. Możemy wygrać z każdym z tych zespołów, ale to na pewno nie będzie łatwe. Zagramy 5 spotkań w ciągu około tygodnia, co będzie wymagało doskonałej kondycji. Musimy być na to dobrze przygotowani. Z drugiej strony to dobrze, że nasza grupa jest tak trudna, ponieważ będziemy musieli pokazać najlepszą grę w każdym spotkaniu i jeśli dostaniemy się do kolejnego etapu, ta pierwsza faza na pewno nas zahartuje przed kolejnymi rywalami.

 

 

 

Fot. 1. Radość Belgów po udanej akcji. 

 

 

 

Wasz zespół w ciagu dwóch lat zrobił niesamowity postęp – od meczów towarzyskich z takimi drużynami jak Wielka Brytania czy Portugalia do grania w największych turniejach na świecie. Odnoszę jednak wrażenie, że wy się dopiero rozkręcacie. Liczycie na awans do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro?

 

To jest nasz główny cel i zdajemy sobie sprawę jak trudno z Europy zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich. I ten awans to nie jest tylko wynik jednego sezonu. Na punkty w rankingu FIVB trzeba pracować przez cały cykl, bo to one są kluczowe przy turniejach kwalifikacyjnych. Musimy się wspiąć w tym rankingu, więc każdy następny turniej i rezultat jaki tam osiągniemy jest dla nas kluczowy, bo daje nam więcej szans na to, by zagrać w Rio za dwa lata.

 

 

Twoja pozycja na igrzyskach jest zagrożona przez młodych rozgrywających?

 

Chłopaki pracują nad tym (śmiech). Mamy kilka talentów, ale brakuje im ogrania. Wszyscy rozgrywający, którzy gonią do mojego poziomu wciąż grają w lidze belgijskiej. Najpierw muszą jak najwięcej grać, by poprawić swoje umiejętności. Ja nie mam zdrowia, by grać przez następną dekadę, mam nadzieję pozostać na boisku przez kolejne 2-3 lata. Mamy siatkarzy, którzy będą w stanie przejąć po mnie pałeczkę, ale najpierw potrzebują więcej doświadczenia.

 

 

Pewnie zgodzisz się z opinią, że najlepsza gra rozgrywającego zaczyna się po trzydziestce?

 

To prawda, mam takie odczucie, że mniej więcej gdy miałem 28-29 lat moja gra stawała się coraz lepsza i lepsza. Kiedy byłem młodszy mój poziom był gorszy niż naszego obecnego drugiego rozgrywającego. Siatkarze na tej pozycji stają się lepsi z wiekiem, bo zaczynają wreszcie "czuć" piłkę po setkach rozegranych spotkań. Wiem, że zdaniem niektórych sportowcy, którzy kończą 35 lat są starzy, ale ja tak nie uważam, wciąż czuję się jakbym miał 30!

 

 

Jeśli zdrowie pozwala, to czemu przestawać grać? Na ostanich igrzyskach Samuele Papi miał 39 lat...

 

On i Siergiej Tietiuchin czuli się dobrze, a do tego rozegrali już kilka igrzysk olimpijskich w swej karierze, więc te w Londynie były dla nich czymś szczególnym. Obaj skończyli z medalami na szyi. Tacy siatkarze mogą jednak wziąć sobie kilka lat przerwy od gry w reprezentacji i wrócić, żeby pomóc drużynie na najważniejszym turnieju czterolecia. W sytuacji mojego zespołu to nie byłoby możliwe, ale myślę, że nawet jak dobiję do czterdziestki to wciąż będę grał na poziomie.

 

 

Jesteś znany z szybkiego, trochę szalonego rozegrania. Wzorowałeś swoją grę na konkretnych siatkarzach czy to była raczej twoja własna "twórczość"?

 

Idoli miałem bardzo dawno temu... Kiedy byłem bardzo młodym zawodnikiem bardzo podobała mi się gra Kanadyjczyka Kenta Greevsa. Oglądając go wiedziałem, że chcę zostać właśnie rozgrywającym. Jednym z moich ulubionym był również Peter Blange. Jednak w tamtych latach siatkówka była trochę inna. Później bardzo lubiłem oglądać Lloy'a Balla.

 

 

Co jest najważniejsze w tym, żeby stać się topowym rozgrywającym?

 

Moim zdaniem doświadczenie zdobyte w zagranicznej lidze. W moim przypadku chodziło o pracę z innymi zawodnikami niż Belgowie. Tutaj każdy mnie znał i ja znałem ich wszystkich i kiedy wyjeżdżałem byłem jednym z kluczowych siatkarzy. W zagranicznej lidze jesteś w zupełnie innym położeniu, teraz musisz udowodnić swoją wartość, udowodnić, że było warto cię ściągać do tego zespołu. Gra "na obcym terenie" bardzo rozwija. To mogło mi jako zawodnikowi, ale reprezentacja również na tym skorzystała.

 

 

To chyba Lloy Ball powiedział, że dobrym sposobem na rozwój indywidualny rozgrywającego jest gra w słabszym zespole, ponieważ brak gwiazd na skrzydłach, które wyprawiają z piłką cuda, sprawia, że rozegranie musi być dokładniejsze jeśli skrzydłowi ma zdobyć punkt dla zespołu.

 

To absolutnie prawda! Pamietam swój pierwszy rok w Iraklisie w Grecji. Nie byliśmy faworytami i ciężko pracowaliśmy nad tym, by się zgrać, by to wszytsko dopracować. Dzięki temu rozumieliśmy się bardzo dobrze. Na koniec sezonu dotarliśmy do finału, wygraliśmy, a przecież po drugie stronie siatki byli Dante, Marcelinho... Nie mieliśmy wielkich talentów w składzie, ale wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie więcej w naszej grze, aby coś osiągnąć. To znakomicie rozwija siatkarza.

 

 

 

 

Fot. 2. Frank Depestele i Pieter Verhees.

 

 

 

Grałeś w wielu zagranicznych ligach: w Grecji, Rosji, Rosji, na Ukrainie, Turcji i ostatnio we Francji. Turcja wzbudza u kibiców sprzeczne emocje, wiele osób uważa, że siatkarze grają tam jedynie ze względu na wysokość kontraktów, nie dla poziomu sportowego. Jak to wygląda z twojego punktu widzenia?

 

Na pewno chodzi o pieniądze. Jednak poziom rozgrywek podnosi się, jeśli te kontrakty kuszą dobrych, a nawet najlepszych zagranicznych zawodników. Tureccy zawodnicy nie są chyba aż tak ambitni, być może trochę przepłacani, może nie jest to miła rzecz do powiedzenia, ale to jednak prawda. To nie jest najlepsza liga, ale poziom jest całkiem dobry.

 

 

A co z popularnością siatkówki w Belgii?

 

Siatkówka ma się coraz lepiej dzięki wynikom obu reprezentacji. Tysiące ludzi wypełniają hale i nigdy nie myślałem, że będę grał w Belgii przy wsparciu tylu kibiców!

 

 

Na koniec wymień proszę trzy rzeczy, które sprawiają, że siatkówka jest lepsza niż inne sporty.

 

To najbardziej zespołowa z drużynowych dyscyplin. Tutaj indywidualności nie osiągną wyniku za cały zespół. Wspaniałe jest też to, że siatkarze są dostępni dla kibiców. Kibice moga podejść do meczu, porozmawiać, poczuć nas tak po prostu. Ostatni powód to taki, że dla mnie to najprzyjemniejszy sport do grania i oglądania (śmiech).

 

 

Jesteś tym typem siatkarza, który również ogląda mecze, a nie tylko gra w siatkówkę?

 

Oczywiście, nie mam może az tyle czasu, ale kiedy tylko jest w telewizji to oglądam siatkówkę na okrągło. W końcu to moje życie!

 

 

 

W Liège rozmawiała - Zuzanna Dulnik.

 

 

 

 

fot. fivb.org 

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Nie uważam, żeby to był gigantyczny postęp, ale na pewno duży. Sporo się w ciągu tych 2 lat pozmieniało, bo trener Tillie odkrył na nowo zawodników takich jak Lyneel czy Toniutti, którzy wcześniej byli powoływani przez kiszącego się w starym sosie Blaina, ale swoich szans nie dostawali prawie w ogóle. Wystarczy porównać ich grę choćby z ME 2011 i 2013, żeby zobaczyć, o jakiej różnicy i w jakich elementach mówię.
Dobrze też wiemy, że nawet bez stabilnego atakującego można ugrać sporo, i to w dość znaczącym turnieju, mając na lewym skrzydle takich ludzi jak choćby Ngapeth. Dobrym przykładem takiej drużyny może być nawet Polska z PŚ 2011, gdzie grę drużyny ciągneli zawodnicy inni niż nasze młotki, w tym przypadku Bartman i Jarosz. Nie mówię tu już nawet o wojowaniu IO, ale np. granie o medale w ME
Faktem jest, że Belgowie poczynili spory postęp w ciągu dwu ostatnich sezonów, ale musimy poczekać, czy nie czeka ich stagnacja. MŚ pokażą, jak to w ich przypadku się potoczy.
PawelGuma94
2014-06-28 09:15:50

Uważasz, że Francja zrobiła gigantyczny postęp w praktycznie niezmienionym składzie w przeciagu tych 2-3 lat i po zmianie trenerów? Belgowie ciągu dwóch lat przeszli od zera do dobrze rokującej europejskiej drużyny. Jeśli Francja pozostanie przy swoim tempie rozwoju, z niestabilnymi jak cholera atakującymi, nie uważam by mieli znacznie większe szanse na Igrzyska, bo z Europy i tak trudno już się dostać i poza giantami w kolejce stoją Niemcy. A jakie szanse ma Belgia z Francuzami to sie zobaczy na MŚ.
Zyta
2014-06-28 04:34:07

Hmm, uważasz, że gdyby Francja zmierzyła się z Belgami, będąc w optymalnej formie, takiej jak np. na ME 2013, to by z nimi przegrała? Wybacz, ale nie sądzę. Ocenianie potencjału drużyn po kwalifikacjach, a szczególnie granych w jakichś kosmicznych terminach tj. styczeń, jest nietrafne.
PawelGuma94
2014-06-28 00:27:33

Francja? Kwalifikacje do MS z Belgia chyba pokazaly na jakim poziome sa obie ekipy. Iran ma swoje wlasne kwalifikacje z Azji, wiec nie zagrozi Belgii w drodze na Igrzyska
Zyta
2014-06-27 21:57:10

Belgowie, mimo że dowodzi nimi Depestele, nie wykrystalizowali do końca swojego stylu gry. Myślę, że ten cykl olimpijski jeszcze nie jest ich głównym celem. W Europie jest wielu potentatów, z którymi Belgia nie da rady jeszcze nawiązać wyrównanej walki w kwalifikacjach. Najpierw poczekajmy na drużyny takie jak Iran czy Francja na IO, a później na nich.
PawelGuma94
2014-06-27 02:04:48

Nie wiem jak jest u panów z młodymi rozgrywającymi, ale Frauke będzie ciężko zastąpić.
agd
2014-06-26 11:59:08

Faceci mają Ffranka, a babki mają Frauke hehe:)
m5830
2014-06-26 01:29:57

Faceci mają Ffranka, a babki mają Frauke hehe:)
m5830
2014-06-26 01:29:56

Belgowie muszą tak poprowadzić swoje przygotowania by uzyskać jak najwięcej bez obciążania Franka, bo jak im siądze przed kwalifikacjami to lipa a nie Rio. No chyba, że ich drugi rozgrywający rozbłyśnie jasną gwiazdą. Ale patrząc na ich błyskawiczne postępy i dobrą kondychę Franka, jeśli to się utrzyma, to mają na pewno szansę. Będzie ciekawie, jeśli podniosą swój poziom. To taki trochę europejski Iran - błyskawiczny postęp, młode talenty, ciekawe gdzie to zaprowadzi obie drużyny. Zawsze fanie gdy grono topowych drużyn powiększa się o kolejne ekipy.
Zyta
2014-06-24 22:24:30

Dobry wywiad, jak zawsze wykonaniu red. Dulnik. Wiele zależy od rozgadania rozmówcy, ale w tym przypadku Belg dostosował się poziomem do zadającej pytania.
Co do reprezentacji Belgii. W każdym młodym zespole potrzebny jest ktoś, kto młokosom będzie dowodził, a taką osobą jest w tym przypadku Depestele. Mimo że ostatnio znacznie obniżył loty, to wciąż jest jednym z najlepszych rozgrywających w Europie.
PawelGuma94
2014-06-24 21:18:07

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X