Jana Matiasovska: Trener, doskonała organizacja, profesjonalne podejście, entuzjastyczni kibice - to wszystko znalazłam w Sopocie

2014-06-09 13:19:32
0 komentarzy
qwe

Nowa przyjmująca Atomu Trefla Sopot opowiada o transferze do Polski, grze w reprezentacji Azerbejdżanu i celach na przyszły sezon.

Jesteś Słowaczką, ale nie miałaś nigdy wcześniej styczności z ligą polską.


Jana Matiasovska: Tak, faktycznie gdyby się nad tym zastanowić to trochę dziwne, że mają w zasadzie "obok" ligę na takim wysokim poziomie, mnie wywiało gdzieś w świat. Za to przeciwko polskim drużynom grałam w swojej karierze dwukrotnie – raz jako zawodniczka Urałoczki Jekatierinburg przeciwko BKS Aluprofowi Bielsko-Biała, a drugi przeciwko Muszyniance jako zawodniczka Azeryolu Baku. Podczas obu tych meczów byłam naprawdę pod wrażeniem technicznego poziomu zespołów, a także atmosfery, jaką tworzą kibice w halach.

 

 

Właśnie to ciebie przekonało, aby w nowym sezonie zamienić Baku na Sopot?


Słyszałam wiele dobrych rzeczy o tym klubie, o jego profesjonalizmie i poziomie sportowym w minionych sezonach. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy mój agent powiedział mi, że Atom, a szczególnie sam trener Micelli są mną zainteresowani. To młody klub na arenie europejskiej, ale ma już na swoim koncie sporo sukcesów i ja ze swojej strony chcę pomóc drużynie, aby do klubowej historii dołożyć kolejne trofea.

 

 

A twoje ambicje jako zawodniczki? Z jakim nastawieniem przychodzisz do zespołu?


Chcę być zawodniczką, na której będzie można polegać w każdej sytuacji i każdym meczu, nawet tym najtrudniejszym. Jak wspomniałam przed chwilą, trener zaufał mi dając szansę gry w Atomie i teraz chcę mu pokazać, że miał rację i spłacić ten kredyt zaufania. Sukcesy sportowe też są dla mnie bardzo ważnym elementem. Wiem, że są tu fantastyczni kibice i mam nadzieję, że będą oni z nami zawsze w trakcie sezonu, a my jednocześnie damy im ten powód, aby przychodzili i nas wspierali.

 

 

Przyjazd do Polski to trochę powrót w rodzinne strony. Cieszysz się, że będziesz bliżej swojego domu, Słowacji?


Tak, cieszę się bardzo, że tu wracam. Mam nadzieję, ze teraz w trakcie sezonu moja rodzina będzie mogła do mnie przyjeżdżać i kibicować podczas naszych meczów. To zawsze miłe, kiedy gra się w rodzinnych stronach, a Słowacja jest bardzo podobna do Polski, dlatego na pewno będę się tu czuła jak w domu. 

 

 

Ale przybędziesz nad morze dość późno – tak jak Charlotte Leys wystąpisz bowiem na tegorocznych Mistrzostwach Świata we Włoszech.


Tak, to dość zwariowany czas. Teraz gramy z dziewczynami z reprezentacji Azerbejdżanu w Lidze Europejskiej do połowy lipca. Wtedy znajdę czas na krótkie wakacje. Muszę się także dogadać z trenerem Micellim co do mojego przyjazdu do Sopotu, bo na pewno nie rozpocznę przygotowań z większością zespołu. W tym samym czasie będziemy bowiem szlifować formę do wspomnianych MŚ, które rozegramy w końcówce września.

 

 

Właśnie, jesteś Słowaczką, ale nie grasz dla Słowacji. Jak to się stało, że na arenie międzynarodowej reprezentujesz właśnie Azerbejdżan?


Po moim pierwszym sezonie spędzonym w Baku dostałam propozycję od AVF, aby reprezentować ich kraj w rozgrywkach reprezentacyjnych i przyjęłam tę ofertę. Mimo że naprawdę kocham Słowację, gra dla Azerbejdżanu pomaga mi dużo, dużo bardziej jeśli chodzi o poziom światowy.

 

 

Co postrzegasz jako swój dotychczasowy największy sukces w karierze?


Zdecydowanie wywalczenie Pucharu Challenge w 2011 roku z Azerrailem Baku.

 

 

Sprostanie wyzwaniom w Baku nie było łatwe, ale i w Atomie przyjdzie tobie walczyć o miejsce w składzie z bardzo mocnymi rywalkami. Obawiasz się tej rywalizacji?


To, że jest grono dobrych przyjmujących mnie osobiście bardzo cieszy, bo ta rywalizacja może nam tak naprawdę tylko pomóc. Wszystkie walczymy o ten sam cel i będziemy się starały jak najlepiej o to, by pomóc drużynie w jego osiągnięciu.

 

 

Jeśli chodzi o warunki fizyczne to jesteś zdecydowanie najwyższą z siatkarek nie tylko na przyjęciu, ale w ogóle w drużynie. Dwa metry to bardzo nietypowy wzrost jak na zawodniczkę, która ma odpowiadać za jak najlepsze przyjęcie piłki. To twoja nominalna pozycja, czy należysz do siatkarek uniwersalnych?


Przyznaję, że faktycznie cały czas staram się mocno pracować nad moim przyjęciem i obroną, ale to właśnie pozycja przyjmującej jest tą, która mi odpowiada w przeciwieństwie do bycia zawodniczką uniwersalną. To daje mi dużo więcej frajdy. Rozegrałam tylko jeden sezon w swojej karierze jako zawodniczka uniwersalna, a i tak cały czas nagabywałam trenera, żeby wystawiał mnie na pozycji przyjmującej. (śmiech)

 

 

Mówisz o słabych stronach, ale tych dobrych przy tak imponującym wzroście jest z pewnością dużo więcej.


Mój wzrost daje mi ten atut, że dosięgam piłek na całkiem niezłej wysokości. Za swoje mocne strony uważam więc silny i szybki atak, jak również oczywiście blok.

 

 

Kibice z niecierpliwością czekają na twoje występy w Atomie Treflu, ale czy jest jakiś klub, o którym marzysz jako zawodniczka?


Nie chodzi tu o nazwę klubu, to nie ma znaczenia. Znaczenie ma osoba trenera, doskonała organizacja, profesjonalne podejście i – może najważniejsze – entuzjastyczni kibice. A to wszystko na tę chwilę znalazłam właśnie w Sopocie.

 

 

Rozmawiała - Katarzyna Wirkowska/ atomtrefl.pl

 

 

 

fot. cev.lu

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X