Bernardo Rezende: Przy nowych zawodnikach muszę się trochę hamować, żeby nie pomyśleli, że mają do czynienia z wariatem

2014-03-27 19:00:00
5 komentarzy
qwe

W ekskluzywnym wywiadzie dla naszego portalu utytułowany szkoleniowiec opowiada o bałaganie w brazylijskiej federacji, Unileverze Rio de Janeiro, Logan Tom i... potencjale obu naszych reprezentacji. Zapraszamy!

Chciałabym na początku porozmawiać na temat twojego zespołu. Brankica Mihajlović dołączyła do was jako ostatnia. Jak przebiega jej adaptacja, jak się czuje w nowym środowisku?

 

Bernardo Rezende: Tak, Brankica brała udział w mistrzostwach Europy, złapała tam kontuzję i dojechała do nas kilka dni przed naszym wylotem do Zurychu i ma za sobą niecały tydzień treningów. W Brazylii nie zdążyła więc jeszcze za wiele zobaczyć czy poznać. Przed wyjazdem rozegraliśmy dwa mecze, w jednym weszła na chwilę na boisko, żeby choć trochę sie oswoić z atmosferą. Musi się jeszcze wiele nauczyć, ale ma w sobie bardzo duży potencjał i wierzę, że w tym sezonie będzie kluczową zawodniczką w drużynie. W zespole jej się podoba, uwielbia spędzać czas z pozostałymi dziewczynami, przebywać w ich towarzystwie, co też jest ważne. Wnosi do grupy sporo pozytywnej energii i myślę, że stać ją na wiele. Dość długo ją obserwowaliśmy, wiemy czego się po niej spodziewać, a które elementy trzeba poprawić. Ona sama również zdaje sobie z tego sprawę i aż pali się do nauki. A my jesteśmy tutaj po to, by pomóc jej najlepiej jak potrafimy.

 


W zeszłym sezonie sprowadziłeś do Unileveru Sarah Pavan. Jak oceniłbyś jej rozwój do tej pory? Myślę, że zanotowała spory progres w grze.

 

Sarah? Oh, zdecydowanie! Ma za sobą dobry sezon, bardzo ustabilizowała swoją formę. Ponieważ jest Kanadyjką, a jej reprezentacja nie jest na najwyższym poziomie, to nie ma za bardzo gdzie rozwijać swoich umiejętności poprzez grę z różnymi zespołami. Trudno jej zdobyć to międzynarodowe doświadczenie, które jest tak istotne, jeśli chce się grać na naprawdę wysokim poziomie. Jej ostatni sezon we Włoszech, według mnie, nie był zbyt udany. W Brazylii było lepiej. Udało nam się poprawić kilka elementów w jej grze, między innymi obronę czy sposób poruszania się po boisku. Pracowaliśmy nad techniką, nad trzymaniem w miarę stałego, wysokiego poziomu gry. Nad tym, żeby nie było większych wahań formy. Dzięki temu była w stanie bardzo pomóc naszej drużynie. W Superlidze mierzyliśmy się z kilkoma bardzo dobrymi drużynami, przyszło do nas sporo zagranicznych zawodniczek, więc to też dodało całym rozgrywkom różnorodności. Jest świetną siatkarką, przed którą wielka przyszłość. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy ją u siebie.

 


Wydaje mi się również, że Sarah bardzo poprawiła sie pod względem mentalnym, w porównaniu do tego, co było we Włoszech. Czy na tym też się koncentrowaliście?

 

Zgadzam się. Wiesz, to jest ciągle trwający proces. Każdy zawodnik musi się nauczyć radzić sobie z presją, musi dorosnąć, dojrzeć, a to nie jest coś co przychodzi z dnia na dzień. Wyjazd do Brazylii był dla niej zupełnie nowym doświadczeniem. Musiała się nauczyć żyć i pracować w odmiennym środowisku. Spotkała się też z nieco inną kulturą siatkarską, z innym system. Nasza liga rózni się od pozostałych, grają tu najlepsze zawodniczki na świecie, mistrzynie olimpijskie. Nie jest łatwo tak po prostu stanąć na boisku i grać przeciwko nim. Ale im częściej to robisz, tym bardziej się z tym oswajasz, znika ten, jakby to ująć, "strach". Gramy spotkania częściej niż w Europie, jest więc mniej czasu na regenerację, zarówno fizyczną, jak i mentalną. A zwycięstwa nad tymi najlepszymi bardzo podbudowują zawodnika.

 


Mam znajomą w Brazylii, która mieszka w Rio de Janeiro i od zawsze kibicuje Unileverowi, często więc rozmawiamy na temat zespołu. Zawsze bardzo ciepło wypowiadała się o Amandzie. To nie jest zawodniczka, która dużo gra, w zasadzie najczęściej wchodzi na zagrywkę, ale wielu fanów nazywa ją "sercem drużyny". Jak ty widzisz jej rolę w zespole?

 

Tak właśnie jest - Amanda jest bardzo ważną postacią. Na bosku nie pojawia się często, wchodzi głównie na zmiany do drugiej linii. Tak jak wspomniałaś - świetnie serwuje, a do tego gra w obronie. Przede wszystkim pracuje nad drużyną, czy to na treningu, czy poza nim, pracuje nad budowaniem więzi pomiędzy zawodniczkami, całkowicie poświeca się zespołowi. Jest zawsze obecna, kiedy do grupy dołącza ktoś nowy. Zawsze wprowadza, wspiera i pomaga nowym zawodniczkom, które do nas przychodzą. Tyle samo czasu poświęca też pozostałym. Można ją określić jako przywódczynię stada. Jest istotną postacią dla całej grupy. Jest osobą, którą zawsze chcemy mieć w zespole. Gra z nami już od 10 lat, więc zna też wszystko od podszewki. Jej rola przez ten czas właściwie się nie zmieniła - była i jest dla nas niesamowicie ważna. Amanda jest pasjonatką siatkówki - kocha grę, kocha przebywać na sali.

 


Jakiś czas temu przeprowadzaliśmy wywiad z Angeliną Hübner. Powiedziała wtedy m.in., że mimo swojego doświadczenia i lat spędzonych na boisku chętnie posłuchałaby jakichś rad od trenerów, ale oni ich już nie udzielają. Chciałabym więc zapytać cię o Fofão. Jak to wygląda z twojej perspektywy? Czy zawodniczka z takim doświadczeniem potrzebuje jeszcze szkoleniowca, który by ją prowadził, który by jej podpowiadał?

 

Myślę, że każdy potrzebuje trenera, kogoś kto pomoże w trudnym momencie, czy w jakiejś szczególnej sytuacji zdejmie presję z zawodnika. Powie kilka słów otuchy. Oczywiście, dzięki swojemu doświadczeniu być może potrzebuje tego mniej niż inne siatkarki. Dawno temu długo pracowaliśmy razem w reprezentacji i zawsze słuchała, co miałem jej do powiedzenia, zawsze chciała się uczyć więcej i więcej. Jednak najważniejsze jest to, że po prostu kocha to, co robi i w wieku 40 lat ma w sobie tyle samo pasji, co wcześniej. Dzięki niej wciąż tutaj jest.

 

 

 

Fot. 1. Fofão i Bernardo Rezende (fot. fivb.org).

 

 

 


Jesteś znany z bardzo indywidualnego podejścia do zawodników. Jak odgadujesz czego potrzeba poszczególnym osobom? Jaki jest twój sekret?

 

Żeby móc komuś doradzić czy kierować nim, musisz go znać. Po pierwsze musisz kogoś bardzo uważnie obserwować. Zwracać uwagę na to, jakie zawodnik ma potrzeby, rozumieć je. Rozpoznać słowa czy wyrażenia, które najmocniej go wspierają, które motywują, czy np. takie, które najłatwiej i najszybciej powiedzą mu co musi poprawić pod względem technicznym. Jakie stawia przed sobą wyzwania, jakie ty możesz przed nim postawić. Dla niektórych zawodników właśnie taka metoda rozwoju jest najlepsza - by nieustannie stawiać przed nimi cele, by od nich wymagać, czy do pewnego stopnia prowokować. Musisz ich poznać, musisz wiedzieć co czują. Możesz być twardym szkoleniowcem albo takim, który wspiera, czy jakimkolwiek innym, ale najważniejsze jest to, by zawodnicy tobie ufali. Czasami jako trenerzy popełniamy błędy, to się zdarza, bo przecież nie jesteśmy nieomylni, ale jeśli robimy to w sposób niezamierzony, to oni wiedzą i mają świadomość tego, że zawsze chcemy dla nich jak najlepiej. Oni chcą być tak dobrzy jak to tylko możliwe, a naszą misją jest im w tym pomóc.

 

 

Trzymałbyś w zespole kogoś, kto z jednej strony jest bardzo utalentowany, a z drugiej leniwy?

 

Po pierwsze najpierw spróbowałbym skłonić go do ciężkiej pracy czy nałożyć na niego jakąś presję. Jeżeli siatkarz po prostu jest leniwy, to z tym jestem w stanie sobie w większości przypadków poradzić w taki czy inny sposób, ale gorsze jest to, kiedy on czy ona nie będą pracować dla zespołu. Kiedy nie będą pomagać kolegom z boiska, wspierać ich, czy wręcz im szkodzić - w tym wypadku taka osoba nie zagrzeje zbyt długo miejsca w moim zespole. Wracając do naszego lenia. Tak jak wspomniałem - będziemy nad nim jak najwięcej pracować, przygotowywać mu dodatkowe ćwiczenia, będziemy go naciskać z różnych stron, dawać określone zadania do wypełnienia, próbować różnych rzeczy. Może coś zmienić. Przede wszystkim chodzi tu o dawanie komuś jak najwięcej zajęć i to zróżnicowanych, żeby w jakiś sposób go pobudzić. Nie dawać mu wciąż tych samych zestawów ćwiczeń, i tak dalej. Ale jeśli to wszystko nie pomoże, to niestety również będziemy musieli się z takim zawodnikiem pożegnać. Zawsze chcę stworzyć drużynę złożoną z najlepszych, chcemy pracować ciężko i należeć do czołówki, więc moi podopieczni muszą spełniać określone wymagania.

 

 

Często powtarzasz, że najtrudniejsze nie jest samo zwycięstwo, ale odnoszenie kolejnych sukcesów i że właśnie to starasz się zawsze wpoić swoim zawodnikom - żeby trenowali tak ciężko, jakby cały czas byli na drugim miejscu, mimo że właśnie wygrali medal. Trudno jest nauczyć takiego podejścia kogoś, kto właśnie zdobył pierwszy medal w swoim życiu?

 

Po pierwsze każde zwycięstwo, każdy odniesiony sukces uzależnia. I ludzie zazwyczaj chcą więcej, chcą kontynuować tą dobrą passę, bo to wspaniałe uczucie. W dodatku odniesione w grupie. I jeśli checemy, by to trwało, to następnego dnia powinniśmy wrócić do pracy. Jeśli zawodnicy zobaczą, że ty sam jako trener nie osiadasz na laurach, tylko wracasz do ciężkiej pracy, studiowania przeciwników, analizowania spotkań, kiedy zobaczą twoje zaangażowanie i poświęcenie, to będą cię naśladować. Będzie im wstyd albo zrobi im się głupio, że nie robią tego samego co ty. Musisz po prostu dać im przykład, myślę, że to najlepsza metoda.

 


W siatkówce zawsze rozmawiamy o umiejętnościach i technice, ale, twoim zdaniem, jaki wpływ może mieć siatkówka na zawodników i ich charaktery?

 

Myślę, że przede wszystkim może go poprawić. Siatkówka pozwala tobie na testowanie siebie i na sprawdzanie swoich możliwości. Bardzo wierzę w to, że dzięki temu, że każda dyscyplina sportu ma swoje własne zasady i regulaminy, to możemy egzaminować się w różny sposób. Poprzez uprawianie rozmaitych sportów możemy sprawdzać się różnych, stresujących sytuacjach i mierzyć się z całą grupą rywali. To dobra podstawa do tego, by zacząć pracować nad sobą czy swoim charakterem. Czy np. ten sport pomaga tobie rozwinąć to, co byś chciał, czy może wręcz odwrotnie. Czasami ciężko jest coś w sobie zmienić, ale bywa tak, że te zmiany są niezbędne do tego, by ruszyć naprzód. By wykonać ten kolejny krok. Jak radzisz sobie z presją? Co robisz, kiedy wszystko zależy od tego jak wykonasz następną akcję? Jak zareagujesz? To są między innymi zadania, z którymi musisz się zmierzyć, prowadzące do "egzaminu" - np. kolejnej walki czy ważnego meczu. I w zależności od tego jak wypadniesz, będziesz wiedział czy wciąż jeszcze jesteś małym chłopcem, czy już mężczyzną. Wydaje mi się, że właśnie w takich sytuacjach możemy testować i budować swój charakter.

 


Wydajesz się być znacznie spokojniejszy, kiedy prowadzisz żeński zespół. Jest jakiś szczególny powód?

 

Ach... (śmiech)

 


To taka obserwacja kogoś, kto stoi zupełnie z boku.

 

Chyba rzeczywiście coś w tym jest. Sporo zależy od tego kogo akurat prowadzę - nigdy nie chciałbym swoim zachowaniem dodatkowo stresować, dlatego kiedy mam zawodników czy zawodniczki, którzy mnie już dobrze znają, to mogę sobie pozwolić na więcej. Przy nowych muszę się trochę bardziej hamować, żeby nie pomyśleli, że mają do czynienia z wariatem (śmiech). Po drugie na samym początku, po tygodniu treningów nie możemy udawać, że jesteśmy najlepszą drużyną na świecie, nad tym trzeba pracować. Dlatego na treningu staram się stworzyć jak największą presję, postawić siatkarkom czy siatkarzom jak najtrudniejsze warunki, zrobić im "piekło", żeby mogli zrozumieć, jak to będzie wyglądało na meczu i żeby byli potem przygotowani do tego, co może się zdarzyć.

 

 

Chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do poprzedniego sezonu i zapytać o Logan Tom. Kiedy podpisywała kontrakt z Unileverem wypowiadałeś się o niej w samych superlatywach. Czy twoim zdaniem, pomimo tej kontuzji, spełniła te wysokie oczekiwania, wywiązała się ze swojego zadania?

 

Nie, raczej nie. Czasami bywa tak, że ktoś ma coś do zrobienia, ma zadanie do wykonania, stara się robić wszystko jak najlepiej, ale coś nie wychodzi. Brakuje tego "czegoś", może "chemii", może czegoś innego. I podobnie było w tym przypadku. Logan próbowała, my także, ale z jakiegoś powodu nie mogliśmy sprawić, by grała tak, jak ją na to stać. Nie byliśmy w stanie wykorzystać całego jej potencjału. I dla mnie osobiście posiadanie w składzie świetnej zawodniczki i niemożność sprawienia, żeby grała najlepiej jak to dla niej możliwe, żeby była liderką jaką chcieliśmy, żeby była, jest bardzo przykre. Później przytrafiła jej się kontuzja kostki, która wyłączyła ją z gry na dwa miesiące, czyli właściwie do końca sezonu. Mieliśmy ze sobą dobry kontakt, myślę, że jest wspaniałą osobą i bardzo profesjonalną zawodniczką, która lubi i wie co to znaczy ciężko pracować. W swoim życiu osiągnęła wiele. Potrafi prowadzić zespół, wie jak kierować drużyną na boisku i ma to pozytywne nastawienie do wszystkiego. Tym razem jednak coś nie zagrało. Znam Logan odkąd skończyła 17 lat, z czasów kiedy prowadziłem jeszcze żeńską reprezentację, dlatego szczególnie żałuję, że mimo wszystko nie udało nam się znaleźć sposobu na to, by pokazać jej najlepszą grę. W pewnym sensie jest specyficzną osobą - samotnym wilkiem, który chadza własnymi ścieżkami. I my musimy to uszanować. Tego zabrakło na przykład mediom w Brazylii, które rozpisywały się na jej temat, rozsiewały plotki, czy w inny sposób dokuczały. Szkoda, że nie ułożyło się to tak, jak chcieliśmy.

 

 

Tak po prostu bywa i czasem nic nie można na to poradzić.

 

Dokładnie tak. Zawsze chciałem dla niej jak najlepiej, żeby była szczęśliwa, bo to też częściowo wynika z tego, jak gramy - kiedy dobrze nam idzie, to jesteśmy zadowoleni. Chyba wszyscy wiemy, jak Logan potrafi grać, jak potrafi być regularna przez cały sezon. Tego nam zabrakło. Nigdy nie mieliśmy żadnych problemów...

 


... personalnych?

 

Nie, nie, nie, absolutnie! Życzę jej jak najlepiej, mam nadzieję, że to, co nie udało się tutaj, odbije sobie w nowym zespole. Jest wspaniałą siatkarką, wciąż może pomóc każdemu klubowi czy swojej reprezentacji. Nie wyszło jej akurat u nas. Jestem daleki od tego, by zrzucać na nią, czy w ogóle na jakąkolwiek zawodniczkę, winę, bo to po prostu złe i nie fair. Nie wolno tego robić. Wszystkie błędy biorę na siebie. Jestem trenerem i to do mnie należy zadanie doprowadzenia zawodnika do formy.

 

 

 

Fot. 2. Bernardinho rozmawia na przerwie z Logan Tom (fot. cbv.com.br).

 

 

 

W tym sezonie CBV zdecydowała się na dokonanie pewnych zmian w lidze...

 

Zasada 21 punktów?

 


Tak, to też. Chciałabym jednak najpierw zapytać o terminarz gier, który był wyjątkowo chaotyczny, a równolegle rozgrywano ligę i stanowe mistrzostwa.

 

Dokonano samych złych wyborów. Po pierwsze liga jest za długa. W dodatku część zespołów brała udział w mistrzostwach stanowych, a część nie, więc nie było tutaj żadnej równowagi. Stworzył się totalny bałagan, ktoś, kto próbował śledzić rozgrywki nie był w stanie połapać się czy teraz gra liga, Paulista, Carioca czy coś innego. Sami mieliśmy z tym problemy! W zeszłym tygodniu na przykład graliśmy mecz przeciwko Campinas i nie było wiadomo czy to mistrzostwa São Paulo czy Superliga. To jest najgorsze co może się przytrafić rozgrywkom ligowym. Chcemy stworzyć silną ligę, nie tylko taką, która wyróżnia się w Brazylii, ale też na świecie. I teoretycznie mamy najsilniejszą ligę na świecie. Ale mamy też burdel. Potrzebujemy kogoś z zewnątrz, kto przyjdzie i przez 24 godziny na dobę będzie myślał tylko i wyłącznie o tym jak profesjonalnie zarządzać ligą, która jest bardzo istotnym elementem naszej siatkówki. Kłopoty w lidze przekładają się potem na reprezentację. W tym roku kiedy skończył się sezon ligowy niemal od razu mieliśmy Klubowe Mistrzostwa Ameryki Południowej, więc np. zawodnicy RJX, jak Bruno, Thiago, Lucão, czy siatkarze Minas jak Lucarelli przyjechali na zgrupowanie prosto z turnieju, następnie zaraz musieliśmy lecieć do Polski na pierwsze mecze Ligi Światowej, zupełnie bez żadnych przygotowań. Zawodnicy byli zmęczeni, z kontuzjami, a grali przez niemal następne dwa miesiące. Skończyliśmy LŚ naprawdę przemęczeni, bo nie mieliśmy czasu na treningi, nie mieliśmy kiedy zbudować "bazy" pod grę w turnieju. Zajęliśmy drugie miejsce, co było w miarę ok, a tydzień później graliśmy już południowoamerykańskie kwalifikacje do mistrzostw świata i potem siatkarze pojechali do domu. W międzyczasie mieli jakieś 10 dni wolnego. Inne zespoły, te ze strefy NORCECA, z Europy miały czas na przygotowania, odpoczynek, spotkania towarzyskie, np. Memoriał Wagnera czy inne. W Europie jest czas na granie i na treningi.

 

Zaczęliśmy nowe czterolecie i nigdy nie dostaliśmy szansy na normalne przygotowania, bo nasza federacja wymyśliła po prostu beznadziejny terminarz. Od sześciu lat walczę z CBV o to, by kadra miała czas na zgrupowania. W zeszłym roku musiałem wybrać - Liga Światowa czy igrzyska. Graliśmy jeden finał, potem drugi, a pomiędzy tym były ledwie dwa miesiące. Dajcie nam szansę! Nie jestśmy najlepsi. Wygraliśmy za dużo i ludzie myślą, że tak będzie zawsze. Jesteśmy dobrym zespołem, zawsze dajemy z siebie wszystko i robimy wszystko, by wygrać. Jesteśmy w światowej czołówce. Jak się spojrzy na męską siatkówkę, to na poziomie międzynarodowym jest wiele wspaniałych drużyn. My przez 12 czy 13 lat graliśmy w finałach większości turniejów, w których braliśmy udział, ale zawsze przeciwko różnym zespołom. Na naszych pierwszych Mistrzostwach Świata w 2002 roku w finale graliśmy przeciwko Rosji, potem przeciwko Polsce w 2006 r., a w 2010 zmierzyliśmy się z Kubą. Na pierwszych wspólnych igrzyskach w finale graliśmy z Włochami, 2008 rok to Stany Zjednoczone, a w Londynie - Rosja. W Lidze Światowej wygraliśmy w sumie 8 finałów, a spotykaliśmy się w nich z Serbią, Francją, Rosją, itd. Odnosiliśmy zwycięstwa, trzymaliśmy swój wysoki poziom, byliśmy konsekwentni. I staramy się cały czas trzymać w tej mocnej grupie drużyn. Wiem, że jest ciężko. Ciężko jest trzymać ten poziom. A w federacji ludzie myślą, że wszystko przychodzi nam łatwo i nic nie trzeba robić. 


Jedna rzecz jaka zawsze przychodzi mi do głowy to to, że ludzie lubią wytykać kogoś palcami i starają się znaleźć winnych. Przyglądam się temu, co dzieje się w polskiej reprezentacji. W 2002 roku mieliście bardzo dobrego trenera, mecze pomiędzy naszymi drużynami były zacięte, pełne walki. Pamiętam Murka, Gruszkę, to pokolenie siatkarzy. Na przyjęciu grał... grał...

 


... Świderski.


Tak, Świderski. To był dobry zespół. Potem w 2004 był Raul Lozano? Nie, Gościniak. Świetny rozgrywający, dobry trener, a do tego wspaniała osoba. I w 2005 roku przyszedł Lozano. Zagraliście w finale mistrzostw świata. Następny sezon nie był dla was tak udany, więc potem znowu zmieniliście trenera i przyszedł Castellani. Wygraliście z nim mistrzostwo Europy, ale mistrzostwa świata już nie były tak dobre. Zadecydowały dwa mecze - z nami i Bułgarią, każdy mógł je wygrać, każdy mógł odpaść, bo zebrały się wyrównane zespoły. No i znów zmiana, tym razem na Anastasiego w 2011 r. To był dla was świetny sezon, rok później wygraliście Ligę Światową, ale na igrzyskach nie poszło już tak dobrze. I teraz słyszę, że może znów zmienicie trenera. Wygląda na to, ze zmieniacie szkoleniowców co dwa lata!

 


Tak samo jest w żeńskiej kadrze! Mamy nowego trenera co 1,5 roku-2 lata, ciągle jest ktoś nowy.

 

No właśnie, a ja widzę w waszej reprezentacji ogromny potencjał, z którym można pracować. Uważam, że to wielka szkoda, że tak się dzieje, zwłaszcza jeśli chodzi o żeński zespół. Myślę, że wasza kadra ma naprawdę dużo dobrego "materiału", z którego można stworzyć wielki zespół. Dobre zawodniczki, chętne do pracy, z których można zbudować świetną ekipę. Stworzyć system, na którym to wszystko będzie się opierać. Użyłem tego przykładu, bo kocham Polskę, uwielbiam sposób ludzie angażują się w tę dyscyplinę. Podoba mi się wasz kraj. Przez te wszystkie lata, kiedy miałem okazję grać w Polsce, nauczyłem kochać to miejsce, szanować mieszkających tu ludzi, polubiłem ich. Dlatego czuję, że mogę na ich temat powiedzieć trochę więcej, niż o innych zespołach, by wydaje mi się, że poznałem ich lepiej. Często wracam do spotkań rozgrywanych w tych wielkich halach, pełnych kibiców, do tych zaciętych spotkań. Myślę, że tak częste zmiany mogą to wszystko zepsuć. Nie powinno tak być. Regularność jest bardzo ważna. Mam tu na myśli sporą grupę trenerów. Nie chcę mówić, że ten szkoleniowiec jest lepszy, a ten gorszy - każdy z nich jest dobry na swój sposób.

 


Wróćmy może do tematu ligi i do zasady rozgrywania setów do 21 punktów...

 

Bałagan. To pomysł naszego byłego prezydenta, który teraz jest szefem FIVB. Narzucił go wszystkim i przykro mi, że kluby to zaakceptowały. Dyrektorzy powinni zareagować na zasadzie: "Nie ma mowy! Nie wciśniecie nam tego do ligi". Wcześniej FIVB sprawdziło to na Mistrzostwach Świata do lat 23., co według mnie było niezłym pomysłem, tzn. był to tylko test, prawda? I chyba jedyny taki turniej?

 


Jeszcze w Lidze Europejskiej rozgrywano sety do 21 punktów.

 

Aha, ok. Oczywiście, takie testy można przeprowadzać, ale nie w najważniejszych rozgrywkach! Tam nie można zmieniać zasad wedle czyjegoś widzimisię. Decyzja o wprowadzeniu tego do Superligi została podjęta autorytarnie. A przed zabieraniem się za zmniejszenie liczby punktów w secie z 25 do 21, należałoby się najpierw zmierzyć ile trwa tzw. "martwy czas", który jest pomiędzy poszczególnymi akcjami. Może trzeba zmniejszyć liczbę przerw, których teraz jest aż sześć - po dwa dla każdego trenera plus dwa czasy techniczne. To można by przetestować i policzyć. Graça chce, by siatkówka była atrakcyjna dla telewizji, ale nie wydaje mi się, żeby zmiana systemu punktowania była tu najlepszym pomysłem. Wydawało mu się, że to idealne wyjście, ale żeby to w pełni rozwinąć potrzeba wielu prób i to nie w naszej czy polskiej lidze. Ale w mniejszych, mniej znaczących turniejach? Czemu nie.

 


Działania w kierunku skrócenia czasu trwania spotkań podjęto też w tenisie. Chodziło m.in. o to, by zawodnicy mieli mniej czasu na przygotowanie się do serwisu. 

 

Tak, słyszałem o tym. Teraz mają chyba tylko 15 sekund na rozpoczęcie akcji serwisowej. W zeszłym roku miałem okazję przeczytać ciekawe zestawienie na temat czasu rozgrywania akcji w siatkówce. I pomiędzy jedną akcją a drugą mamy tak: radość zawodników, kłótnie z sędziami i tak dalej. I to wszystko trwa z 25 sekund. Zmieńmy to na 15 czy 10. To dopiero, moim zdaniem, znacznie skróciłoby czas spotkań. Trzeba się pozbyć tego "martwego czasu", kiedy na boisku nic się nie dzieje, kiedy ludzie nie oglądają siatkówki. 21 punktów w secie, mecz niezbyt zacięty i co?

 


I koniec po mniej niż godzinie.

 

Dokładnie! Niecała godzina i pod prysznic. A z tymi wszystkimi przerwami mamy może z 40 minut samej siatkówki.

 


Nie wspominając już o tym, kiedy dojazd na halę zajmuje dajmy na to dwie godziny.

 

Właśnie.

 


Czy w związku ze skróceniem czasu trwania setów i spotkań zmianie ulegnie też sposób trenowania?

 

Wydaje mi się, że przede wszystkim w trakcie gry będzie na zawodników nałożona większa presja, bo będzie mniej czasu na to, żeby odwrócić losy seta. Te decydujące momenty przyjdą szybciej - nie będzie już tak, że zbuduje się jakąś tam przewagę i będzie ją można w miarę spokojnie dowieźć do końca. Do samego końca będzie ciężko. Gra stanie się bardziej agresywna, bo wszystko będzie się działo szybciej.

 


A co myślisz o zwiększeniu ilości drużyn w lidze? Sporo się słyszało o problemach finansowych niektórych klubów.

 

(wzdycha) Wiele z tych decyzji ma podłoże polityczne. Podejmowane są przez osoby blisko związane z byłym prezydentem Brazylii, z północno-wschodniego regionu. Brakuje jednego kierownictwa, decyzje podejmowane są tak jak komuś jest wygodnie - najczęściej liczy się tylko i wyłącznie polityka. A dla sportu jest to bardzo złe podejście. Nie mamy ustalonych żadnych kryteriów, nie mamy stworzonego systemu. Nasza liga powinna składać się z 12 zespołów i tyle. Potem mieć pierwszą czy drugą ligę, i tak dalej. Cały czas w Superlidze jest wiele klubów, które mają problemy finansowe - jak na przykład Volta Redonda, która w zeszłym sezonie borykała się z kłopotami, w tym roku znów gra w lidze, a nie powinna. Są też inne drużyny i my o nich wiemy, więc dlaczego pozwala im się grać? Dlaczego nie wymagamy od nich spełnienia określonych warunków? To jest po prostu... brak przywódcy.

 


Czy to między innymi dlatego zdecydowałeś się dołączyć do jednej z partii politycznych, PSDB? Chciałbyś w ten sposób coś zmienić?

 

Chciałem raczej pokazać swoje poparcie dla kogoś, kto ma różne pomysły na zmiany w naszym kraju. Partia, która teraz przewodzi, a robi to od 12 lat, w mojej opini, jeśli chodzi o sprawy ekonomiczne, podejmuje same złe decyzje. Nie mają żadnego planu na kierowanie i rządzenie naszym państwem. Mają władzę i są na samej górze, ale poza tym nie robią nic w kwestii prowadzenia czy zarządzania krajem. Pojawiły się głosy, ze zamierzam kandydować na to, czy na tamto stanowisko, ale to jest ich życzenie, a nie moje. Ja chciałbym wspierać kogoś, kto może dla Brazylii zrobić wiele dobrego, bo już najwyższa pora na to. Obecna władza myśli tylko i wyłącznie o kolejnych wyborach i zgarnianiu coraz to większych ilości pieniędzy - tak nie powinno być. Jako kraj mamy w sobie wielki potencjał i bardzo, bardzo słabo go w tej chwili wykorzystujemy.

 

 

Czyli polityka nie jest coś, czym może chciałbyś zajmować się w przyszłości?

 

Oj, nie, nie. Nie podoba mi się jak to wszystko działa i chyba nie bardzo bym się do tego nadawał.

 

 

 

Fot. 3. Rezende rozmawia ze swoimi zawodniczkami.

 

 

 


Chciałabym cię zapytać o twoje nowe hobby...

 

Kolarstwo? (śmiech)

 


Właśnie. Jak to się w tej chwili rozwija?

 

Chętnie wybrałbym się jutro rano na przejażdżkę po górach, niestety nie mam tu roweru (śmiech). Kolarstwo świetnie działa na organizm, pomaga zachować zdrowie, poprawia kondycję. Pomaga mi się zrelaksować i daje wytchnienie od całej tej presji, która towarzyszy mi w trakcie spotkań. Jest naprawdę niesamowicie. W dodatku dzięki temu udało mi się poznać nowych ludzi, zdobyć kilku nowych przyjaciół. Na przykład w zeszłym roku byłem z rodziną we Francji i przez tydzień miałem okazję pojeździć trochę po Prowansji - wspaniałe doświadczenie. W tym roku, jak zawsze mam mniej więcej tylko tydzień wakacji, wybraliśmy się do Toskanii, gdzie po raz pierwszy wziąłem udział w wyścigu. Moja żona również jeździ, więc możemy też dzięki temu spędzać ze sobą i z przyjaciółmi więcej czasu. Chcę pozostać w ruchu. Nie wybrałem na przykład golfa, który oczywiście jest świetnym sportem, ale mało ruchliwym, więc nie jest dla mnie. A ja chcę być cały czas aktywny, przebywać na powietrzu, pedałować. Zaczęło się to w sumie tak z dwa lata temu, kiedy kupiłem kilka koszulek. Potem rower i tak systematycznie zacząłem dokupywac sprzęt. Sporą przyjemność sprawiało mi chodzenie po sklepach i szukanie czegoś nowego do roweru. Jeżdżenie jest dla mnie bardzo dobrym i bardzo zdrowym doświadczeniem.

 


Pamietam, że wspomniałeś kiedyś, że chciałbyś wziać udział w Tour de France, w wyścigu dla amatorów. Są jakieś szanse na to?

 

Tak, zgadza się. Problem w tym, że w tym czasie rozgrywana jest Liga Światowa, więc kalendarz działa na moją niekorzyść. Bardzo chciałbym wziąć w tym udział, posmakować atmosfery tego kolarskiego święta. Pragnę tylko podkreślić, że prezentuję bardzo, bardzo amatorski i bardzo, bardzo słaby poziom, więc zrobiłbym to po prostu dla przyjemności i może takiego potwierdzenia, że wykonuję dobrą robotę, a nie dla osiągnięcia jakiegoś wyniku. Nie jestem już taki młody (śmiech).

 


Kolarstwo pomaga tobie w jakiś sposób w siatkówce?

 

Zdecydowanie. Ruszam się, ale jednocześnie relaksuję. Skupiam się na jednej rzeczy. Rower uczy pokory - jesteś tylko ty i góra, na która musisz wjechać. I w porównaniu do niej jesteś niczym, pyłkiem. Patrząc w górę nie jestem żadnym Bernardinho, tylko zwykłym, przeciętnym człowiekiem. Myślę, że to ważne, bo spojrzeć na siebie w inny, może trochę duchowy sposób.

 


I ostatnie pytanie - trzy rzeczy, które sprawiają, że siatkówka jest lepsza od innych sportów?

 

Nie powiedziałbym "lepsza", tylko po prostu inna, wyjątkowa w swoim rodzaju. Po pierwsze - dla mnie jest to najbardziej zespołowy sport ze wszystkich, jakie znam. Oczywiście, są inne świetne dyscypliny, które też uwielbiam, podziwiam i szanuję, ale w siatkówce bardzo, bardzo wiele zależy od pracy innych i myślę, że bycie częścią drużyny, czegoś większego niż tylko swoich własnych pragnień, to wspaniałe uczucie. Po drugie w siatkówce nie możesz się "ukryć" - cały czas musisz być gotowy na to, że piłka poleci w twoim kierunku, że za chwilę będziesz musiał przyjąć, czy zrobić coś innego. Dzięki temu uczysz się, że dyscyplina jest ważna, a kluczowe jest przygotowanie do tego by móc wykonywać określone rzeczy i by jak najlepiej pomóc zespołowi. Krótko mówiąc - praca w grupie. A jeśli chodzi o trzecią rzecz... hmm. Rozmawialiśmy sporo o sytuacji jednostki w drużynie. Siatkówka nie jest sportem kontaktowym, więc żeby pokonać swojego rywala trzeba być mocnym tutaj (wskazuje na głowę - przyp. aut.). Myślisz o swoich niepewnościach, czy zaletach, czy czymkolwiek, a po drugiej stronie siatki jest twój rywal, ty idziesz na zagrywkę i wiesz, że musisz dobrze zagrać. Zdajesz sobie sprawę z tego, co się stanie, jak wyrzucisz piłkę w aut, zastanawiasz się, jaką akcję rozegra przeciwnik... i cały czas jesteś tylko ty i piłka. Sam. Jesteś spięty, niespokojny, a mimo to musisz wykonać dobrą akcję. Dlatego ta mentalna siła jest tak potrzebna, dlatego cały czas trzeba nad tym pracować. Nad tym, jak radzić sobie z presją. Tą wirtualną presją, która obecna jest przez cały czas. Wiesz, dla mnie każdy ze sportów ma w sobie coś, co sprawia, że są one piękne. Kocham je wszystkie i staram się oglądać tak często, jak to tylko możliwe.

 

 

 

W Zurychu rozmawiała - Laura Kusztelak.

 

Współpraca - Zuzanna Dulnik.

 

 

 

fot. fivb.org

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Eee, nie? :P Berni potwierdził to czego domyślałam się wcześniej, po prostu dobrze było to usłyszeć u źródła i w ogóle poznać jego opinię po tych wszystkich plotach z prasy.
estranged
2014-03-27 23:38:04

heh estra pewnie ciekala jak ja wchwali i tu \"nie, raczej nie\" :D
swietny wywiad !!!!!
Ttom
2014-03-27 23:23:17

Bardzo fajny wywiad. Z samego przebiegu myślałem, że to red Z robiła, ale potem zjeżdżam na dół i co widzę? Red L.
Szacun miłe panie!
agon001
2014-03-27 22:34:23

Dzięki. Ty byś chciał widzieć jak słuchałam tego, co mówi o Logan... :]
estranged
2014-03-27 20:32:16

Świetny wywiad. Zaciekawiło mnie to co powiedział o Logan Tom.
agd
2014-03-27 20:15:12

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X