ME Grupa C: Polska - Rumunia 3:0

2011-09-26 22:46:26
0 komentarzy
qwe

Mocno "przemeblowana" reprezentacja Polski odniosła trzecie zwycięstwo w Grupie C i awansowała do ćwierćfinału.

Polska - Rumunia 3:0 (27:25, 25:18, 25:22)

 

Polska: Wołosz (4), Skowrońska-Dolata (8), Podolec (8), Bednarek-Kasza (5), Kaczorowska (6), Kosek (3), Strasz (libero) oraz Radecka, Kwiatkowska (14), Jaszewska (7), Efimienko (1), Konieczna (1)

 

Rumunia: Neaga, Turlea (8), Nucu (1), Onyejekwe (7), Namtanu (4), Corjeutanu (7), Manu (libero) oraz Muresan (9), Butnaru (2), Nedelcu (2), Miclea Grigoruta (2), Trica (libero)

 

 

Najlepszą zawodniczką spotkania wybrana została Anita Kwiatkowska (14 punktów, 52%).





Niniejszy tekst jest całkowicie subiektywną opinią na temat gry naszego zespołu i jego prowadzenia przez trenera Świderka.

Jest to opinia osoby, która stoi z boku i jest kibicem, który czasem traci cierpliwość.

 

 

 

Podczas tego spotkania mieliśmy okazję się przekonać, jak niezbadanymi ścieżkami podążają czasem myśli trenerów reprezentacyjnych czy klubowych.

Po zawirowaniach na początku sezonu, trener Świderek nie miał zbyt wiele czasu, by przygotować i odpowiednio zgrać cały zespół. Na mistrzostwa Europy pojechała kadra stosunkowo młoda i niedoświadczona. Najbardziej "ogranymi" zawodniczkami są w niej: Katarzyna Skowrońska-Dolata, Milena Radecka oraz Paulina Maj.

 

 

W pierwszym meczu z Izraelem Świderek postanowił dać szansę na grę wszystkim dziewczynom, z wyjątkiem Zuzanny Efimienko i Anity Kwiatkowskiej, które znalazły się poza '12'. Zamysł byłby słuszny, gdybyśmy przed turniejem mieli już ustaloną pierwszą '7'. Gdybyśmy wiedzieli, która z dziewczyn jest pierwszą rozgrywającą, które dziewczyny tworzą podstawową parę przyjmujących, kto jest drugą atakującą i na jakiej pozycji zagra Anna Podolec. Niestety, żadna z tych rzeczy nie miała miejsca. Na Memoriale Agaty Mróz-Olszewskiej każdy mecz rozpoczynaliśmy w innym zestawieniu. Spotkanie z podopiecznymi Selingera nie rozwiązało żadnych przedturniejowych pytań, nie pomogło też w ustaleniu pierwszej '7', czy w zgraniu zespołu. Polskie siatkarki zapoznały się z halą, ot i tyle.

 

 

W spotkaniu z Czeszkami tak naprawdę mieliśmy jeden, poważny moment zastoju - kiedy w trzecim secie wysoko prowadziliśmy i trener Świderek zdecydował się wprowadzić podwójną zmianę. Zmianę, która, dodajmy, nie była naszą mocną stroną w trakcie trwania turnieju World Grand Prix. Efekt tej zmiany był taki, że po naszej stronie boiska pojawiły się niedokładności, błędy w komunikacji oraz ogólne zamieszanie. Czeszki dzięki temu odrobiły sporo punktów i zrobiło się "gorąco". Na plac powrócić musiały Radecka oraz Skowrońska-Dolata. Drużyna grała najlepiej, kiedy jej nikt nie przeszkadzał. Milena, po raz pierwszy od dawna, była "sobą" i kilka razy popisała się takimi "cwaniackimi" zagraniami, przy których widać całą klasę danej zawodniczki czy zawodnika. Kasia Skowrońska, odkąd wróciła do kadry, spisuje się świetnie w każdym elemencie - ataku, obronie, zagrywce, bloku, dograniu. Paulina w obronie, asekuracji i przyjęciu jest niezastąpiona. Te trzy, kluczowe zawodniczki, dają pewność, że w ważnych i nerwowych końcówkach setów nie zadrży im ręka. To one pomagają tym mniej doświadczonym zawodniczkom, podpowiadają im, jak się ustawić, co zagrać. To jest jedna z ważniejszych rzeczy w sportach drużynowych.

 

 

Skoro w drugim spotkaniu na ME mogliśmy się przekonać, który skład radzi sobie najlepiej, które zawodniczki czują sie ze sobą najpewniej, logicznym wydawałoby się, żeby w następnych meczach ten skład utrzymać. Żeby te dziewczyny jak najdłużej przebywały ze sobą na boisku. Żeby w tych ważnych momentach wiedziały, że ta konkretna koleżanka będzie w tym miejscu, w którym potrzeba.

 

 

Trener miał jednak inne zamiary. Postanowił dalej eksperymentować, chociaż czas na kombinowanie skończył się już dawno temu. Po raz kolejny na parkiet wyszła inna '6', niż w poprzednich spotkaniach. Zawodniczki, które tak świetnie zagrały dzień wcześniej, obejrzały mecz z perspektywy trybun i kwadratu dla rezerwowych. Jaki sens ma ogrywanie całej '12', kiedy nie ma skompletowanej '7'?

 

 

Nasz "przemeblowany" skład miał wielkie problemy z reprezentacją Rumunii. Joanna Wołosz nie potrafiła "dogadać się" ani z Agnieszką Bednarek ani z Anią Podolec. Zawodniczki, które dzień wczesniej notowały po 40-50% w ataku, dzisiaj obniżyły swoje loty o 15-20%. A przyjęcie idealne było lepsze niż wczoraj (tak mówią statystyki). Kiedy na parkiecie zrobiło się "gorąco", weszły dwie strażniczki - Radecka i Skowrońska. Kiedy wypracowały dwupunktową przewagę - mogły wrócić do rezerwy. Wystarczyło tylko dowieźć przewagę do końca. Tymczasem końcówkę pierwszego seta graliśmy na przewagi. Podobna sytuacja miała miejsce w trzecim secie. Skoro mamy "ogrywać" dziewczyny przed najważniejszą fazą ME, to dlaczego trener ściąga je z boiska, kiedy sytuacja robi się trudna i wpuszcza zawodniczki bardziej ograne? Kiedy te mniej doświadczone mają "okrzepnąć", jak nie właśnie w tych najtrudniejszych momentach? Rezultat tego spotkania jest taki, że mamy dużo zmian, dużo chaosu i kiepsko zgraną '12', zamiast mocnej '7'. Mecz ćwierćfinałowy gramy dopiero w czwartek, zatem niektóre zawodniczki będą miały aż 4 dni wolnego. Rytmu meczowego nie zastąpią treningi. Oczywiście nie ma idealnego rozwiązania, bo zawsze któreś zawodniczki będą grały mniej, taki już urok gier zespołowych, ale chyba można było to wszystko ułożyć inaczej.



Na podstawie meczów z WGP i ME, można odnieść wrażenie, że zawodniczki, które rozegrały dobre spotkanie, przed następnym, "w nagrodę" lądują na ławce rezerwowych. Jak to działa na ich psychikę możemy się tylko domyślać. A niestety, trudno mi (zwykłemu, szaremu kibicowi) z czystym sumieniem powiedzieć, że trener wie, co robi.



Niestety, porównania do trenera Matlaka nasuwają się same. Świderek popełnia błędy poprzednika - nie jest konsekwentny w swoich działaniach (vide sprawa powołań tylko zdrowych zawodniczek i obecność Izabeli Bełcik na liście kadrowiczek), wprowadza zamieszanie w szeregi zespołu, poprzez ciągłe rotacje składem i brak zdecydowania, co do podstawowej '7'.



Jaki cel przyświeca trenerowi, który najlepszą zawodniczkę klasyfikacji przyjmujących, broniących i libero po fazie grupowej WGP, wysyła na trybuny po dobrym meczu? Dlaczego Maj nie znalazła się w '12', jako przyjmująca, albo druga libero, tak jak do tej pory Krystyna Strasz?

Dlaczego nasza najlepsza blokująca siedzi na trybunach, kiedy po drugiej stronie siatki gra niezwykle szybka i dynamiczna Onyejekwe? I wreszcie gdzie podziała się nasza sprytna rozgrywająca, która blokuje niczym środkowe i broni, jak najlepsza libero?



Jeszcze dla zobrazowania pewnych rzeczy, polecam zajrzeć w statystyki, które nie zawsze kłamią:


Aga Bednarek w meczu z Czeszkami 89% w ataku. Dziś 25%.

Klaudia Kaczorowska wczoraj 45%, dziś 38%.

Katarzyna Jaszewska - 21%. Karolina Kosek - wczoraj 45, dzisiaj 38%.

Cały zespół atakował wczoraj na poziomie 51%. Dzisiaj zaledwie 38%.

14 bloków wczoraj, przy 4 dzisiaj.



Pozostawiam Was z tymi liczbami. Wnioski z nich niech najlepiej każdy wyciągnie sam.

 

 

 

Statystyki:

 

Atak

Polska - 41 punktów (38%)

Rumunia - 27 punktów (29%)

 

Przyjęcie

Polska - 64% poz./50% bdb. - 56 przyjęć (4 błędy)

Rumunia - 41% poz./368% bdb. - 66 przyjęć (12 błędów)

 

Blok

Polska - 4

Rumunia - 13

 

Zagrywka

Polska - 12 asów (10 błędów)

Rumunia - 5 asów (9 błędów)

 

 

 

Opracowała - Laura Kusztelak.




fot. cev.lu

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Przede wszystkim nasz zespół nie ma wartościowych zmienniczek. Wołosz może nie rozgrywa tragicznie, lecz jest niepewna, a z nią zawsze wchodzi Konieczna co kompletnie rozbraja zespół. W ćwierćfinale będzie potrzebna wyłącznie silna '7', bo jak jej nie będzie to się po prostu spakujemy.
WZP
2011-09-27 01:55:04

trzeci skład pań jest lepszy niż trzeci skład panów :)))
agon001
2011-09-27 01:34:06

Najpierw to Serbki niech przejdą Rumunki, hehe. Może nasze dzisiejsze znajome trochę pomęczą gumożujki? :>
Mateofun
2011-09-27 00:08:59

A Basil Fawlty mówił: 'Jeden mały cios w głowę jest lepszy niż dwa na dachu' :))))) Jakie ma to odniesienie do Serbek? Chyba żadne, ale tak mi się skojarzyło. Presja presją, buta butą, ale Serbki wyjątkowo lubią z nami grać.
estranged
2011-09-26 23:59:15

Ja jak pisałem, bardzo liczę na presję. To one grają u siebie i to one mają wygrać. A jeśli dodatkowo "specjalnie" chciały uniknąć Włoszek w 1/2 to presja jeszcze na nich wzrasta. Bo jak to się mówi, lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
Maciekw
2011-09-26 23:53:41

Chętnie napisałabym: "żeby się Terzić nie zdziwił, jak mu Mila rozmontuje grę", ale czy ona w ogóle zagra w tym meczu? Heh. Matlak nie umiał grać z Serbkami, Świderek nie umie z Dominikankami. Może z Nikolić i Spółką pójdzie mu lepiej? ;)
estranged
2011-09-26 23:50:03

Wiedźmo: Oficjalne są tylko takie: Serbia head coach Zoran Terzic: “Congratulations to Germany; they deserved to win, they played better, they played aggressively. We had all the skills to outplay them, but we didn’t use the fact we played in front of our audience. Maybe it’s good for us that we lost, because now we can focus on the match versus Romania and, hopefully, versus Poland in the semifinals; I think we have a good chance to win.” Serbia captain Jelena Nikolic: “Congratulations to the German team. I have to say they overpowered us in each and every aspect of the game. They were constantly changing their rhythm; they were playing aggressively, so they deserved to win tonight. We still have a chance to enter the quarterfinals, but we have to work hard; I’m sure this will not interfere with our plans.”
Maciekw
2011-09-26 23:46:44

Serbki, na konferencji po meczu powiedziały, że może i dobrze, że przegrały z Niemkami, bo teraz będą mogły się bardziej skupić i skoncentrować na meczu z Rumunią i potem z Polską, żeby zagrać bez zbędnych nerwów w półfinale. Więc też mi się wydaje, że sobie z nas nic nie robią. Oby się zdziwiły i to niepozytywnie za te swoje kombinacje.
jinjer
2011-09-26 23:44:03

Trudno mi coś powiedzieć, kiedy nie oglądałam meczu. A źródło tych doniesień wiarygodne?
estranged
2011-09-26 23:37:50

Nic nie napiszecie o doniesieniach z Belgradu?
Maciekw
2011-09-26 23:35:21

Max, dokładnie :)
estranged
2011-09-26 23:32:52

Chodziło mi oczywiście o wczorajszy dzień :P
max2007
2011-09-26 23:24:11

"A jak nie idzie to dokonuje sie zmian, wiec nie rozumiem krytyki podwojnej zmiany." Skowrońska - Sadurek zeszły przy stanie 21:10... Musiały wejść przy stanie 22:21... Na szczęście Kaśka skończyła dwie piłki pod rząd i wygraliśmy..
max2007
2011-09-26 23:22:28

W kuluarach turnieju porażka Serbek nie wzbudziła wielkiego zaskoczenia. Działacze serbskiej federacji siatkówki przyznawali, że porażka z Niemkami i gra w barażu z Rumunią a później w ćwierćfinale z Polską ma pomóc drużynie uniknąć w półfinale turnieju reprezentacji Włoch. Jeśli Serbki pokonają kolejne przeszkody na drodze do półfinału, zmierzą się w nim najprawdopodobniej z Rosją. Biało-Czerwonych nie traktują jak realnego zagrożenia w drodze po medal mistrzostw Europy.
Maciekw
2011-09-26 23:21:17

Gromy na pewno nie posypałyby się ode mnie. Zaznaczyłam, ze jest to subiektywny tekst. Zmiany owszem, ale nie taki chaos i co pięc minut inny zestaw zawodniczek na boisku. Zauważ, że robimy podwójną zmianę najczęściej nie kiedy nam nie idzie, tylko kiedy nam idzie. I wtedy własnie mamy pięknie rozbijaną grę naszego zespołu. Zresztą ja nigdzie nie napisałam, że trzeba dziewczyny zajechać (jak ABW z Algierą), tylko że we wszystkim musi być jakiś kierunek i myśl Ja akaurat u Świderka jej nie widzę. Ale jeśli Ty tak, no to też dobrze.
estranged
2011-09-26 23:17:57

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X