Reid Priddy: Agresywna, nieustraszona filozofia gry Johna idealnie do mnie pasuje

2013-11-15 12:26:59
0 komentarzy
qwe

O trudnym powrocie do reprezentacji, nowym systemie gry, zmianie filozofii prowadzenia zespołu i planach na sezon klubowy opowiada jeden z weteranów amerykańskiej reprezentacji.

Przyjmujący reprezentacji Stanów Zjednocznonych, Reid Priddy, do kadry w tym roku dołączył później - dopiero podczas wrześniowych Mistrzostw strefy NORCECA. Z gry w tegorocznej edycji Ligi Światowej wyłączyły go sprawy rodzinne. 

Wkrótce Amerykanów czeka kolejny turniej - 19 listopada rozpocznie się Puchar Wielkich Mistrzów, w którym podopieczni Johna Sperawa spotkają się z Brazylijczykami, Irańczykami, Japończykami, Rosjanami oraz Włochami.

 

 

Jak odnalazł się Priddy w reprezentacji pod wodzą nowego szkoleniowca?

 

- Czuję się wspaniale. Mówiłem na początku sezonu, że dopiero po turnieju NORCECA będziecie się mogli przekonać na co stać tę drużynę. Dzieje się tu wiele pozytywnych rzeczy i naprawdę cieszę się, ze jestem tutaj z nimi. Kiedy wracałem do treningów, to przez pierwsze kilka tygodni było mi bardzo ciężko. Wydawało mi się, że cele, które przed sobą postawiłem są zbyt odległe. Trudno było znów wrócić do tego codziennego rytmu, tej rutyny treningowej, długich godzin, poświęcenia, które wiąże się z grą w drużynie narodowej. Musiałem przez to przejść. Przez ostatnie tygodnie starałem się po prostu cieszyć każdym kolejnym dniem, co z kolei sprawiło, że gra na mistrzostwach NORCECA sprawiła mi dużą satysfakcję. Wydaje mi się, że po raz pierwszy w mojej 14-letniej karierze w reprezentacji, zespół był tak skupiony na zadaniu i tak współdziałał wewnętrznie. I bardzo mi się to podobało. Podoba mi się również to, co robią poszczególni zawodnicy, jak pracuje sztab szkoleniowy. Myślę, że to bardzo zdrowe środowisko dla grupy złożonej z różnych osobowości, indywidualności do tego, by razem osiągnąć maksimum swoich możliwości jako drużyna. Dobrze być jej częścią.

 


Wydaje się, że w przeciwieństwie do poprzednich lat ten zespół jest budowany bardzo stabilnie (8 lat temu cały ośrodek treningowy amerykańskiej reprezentacji został przeniesiony do Anaheim, później trener Alan Knipe musiał się w zasadzie uczyć wszystkiego od podstaw), mimo tego, że jest w nim wielu nowych zawodników. Czy według przyjmującego jest to zasługa obecnego sztabu?

 

- Zgadza się. John wykonuje wspaniałą robotę, a wokół siebie zbudował środowisku, które się uczy, i które naucza. Mówi się, że najlepiej uczą porażki, ale myślę, że z wygranych też można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Doświadczenie z finału, który rozegraliśmy przeciwko Kanadzie wiele wniesie do naszej gry. W tym niemalże "naukowym" otoczeniu wszyscy są skupieni, pracują z większą intensywnością i starają się wyciągnąć maksimum z każdego dotknięcia piłki, każdego treningu, każdego wspólnie spędzonego dnia. Dzięki temu cały czas balansujemy na krawędzi swoich własnych możliwości. Przynajmniej ja się tak właśnie czuję. Myślę, że takie sytuacje wspaniale sprzyjają twojemu rozwojowi.

 

 

 

Video 1. Finał Mistrzostw strefy NORCECA 2013 Kanada - USA.

 

 

 

Podczas Ligi Światowej w grze Amerykanów można było odnaleźć rzadko wcześniej spotykane elementy gry - podopieczni Sperawa popełniali większą niż zazwyczaj ilość błędów własnych. Szkoleniowiec USA zwracał wtedy uwagę na kłopoty z regularną zagrywką oraz problemach z rozegraniem. Wydaje się, że podczas Mistrzostw NORCECA cała gra amerykańskiej reprezentacji wyglądała już lepiej, regularniej. Trener Speraw stara się wprowadzić bardzo ofensywny, agresywny wręcz, styl gry. Jak ocenia go Priddy, jeden ze starszych zawodników w kadrze?

 

- Z mojej perspektywy wygląda to naprawdę ciekawie, ponieważ właśnie ostatnio naszła mnie taka myśl - załóżmy, że przez ostatnie 14 lat w reprezentacji był tylko jeden trener. Jako zawodnik przystosowujesz się do stylu, jaki stosuje, do systemu, w którym gracie, i tak dalej. Uczysz się tego wszystkiego, a potem masz przekazać swoją wiedzę dalej, by w ten sposób wspomagać rozwój zarówno młodszych siatkarzy, jak i całej drużyny. Ale przez to, że co cztery lata następuje zmiana szkoleniowca, a co za tym idzie, zmiana systemu, to jako ten weteran musisz niemalże uczyć się wszystkiego od nowa i nieustannie przystosowywać się do nowości, bo inaczej stracisz swoje atuty. Czasem dochodzi do tego, że stajesz się marudny, niezadowolony i próbujesz za wszelką cenę trzymać się starego systemu, zwłaszcza jeśli dobrze funkcjonował i przyniósł złoty medal. Dla mnie ten cały proces "dorastania" był interesujący. Musiałem sobie zdać sprawę z tego, że jest wiele różnych dróg do osiągnięcia sukcesu, że trzeba się zaadaptować w nowym otoczeniu, nauczyć nowego systemu - analizuje Priddy. - Myślę, że filozofia Johna i to jak chce byśmy grali pasuje do mnie wprost idealnie i jest jak powiew świeżego powietrza. Mamy być agresywni w grze. Słowem, którego używa najczęściej jest chyba "nieustraszony", a następnie "skoncentrowany" i "zamierzony". Czuję, że dla mnie jako sportowca są to wręcz wymarzone warunki.

 

 

Jako przykład "nowinki" w nowym systemie gry Priddy podaje podejście sztabu szkoleniowego do procesu wykonania serwisu: - Miło jest się znów uczyć, ale prawdą jest, że mam też w sobie sporo tych starych nawyków czy zasad, które wpojono mi kiedyś. Na przykład na zagrywce, według naszej nowej filozofii, powinno się myśleć o celu. Wszystkie twoje zamiary, odruchy, cała twoja rutyna, powinny się skupić na celu, a nie na kontekście. W poprzednich systemach naszym zadaniem był właśnie kontekst, czyli "nie psuj zagrywki po tym, jak poprzedni serwis również był nieudany" albo "nie psuj po przerwie", "nie psuj po zdobytym punkcie". To są między innymi rzeczy, których muszę się oduczyć, a potem przyswoić na nowo, bo po prostu nie są wpisane w filozofię tej drużyny. My mamy zasadę, by wyjść na zagrywkę, znaleźć cel, wykonać wszystkie potrzebne czynności i zrobić co do ciebie należy. I jeśli to oznacza, że trzech czy czterech zawodników z rzędu popełniło błąd, to to należy do przeszłości. My mamy się skupić na tym co jest tu i teraz. Jesteś ty i twój cel. To daje nam pewną swobodę. Kiedy czuję się nieustraszony, skoncentrowany, jestem nastawiony agresywnie, to wtedy osiągam szczyt swoich możliwości i gram najlepiej jak potrafię. To jest właśnie system Johna, który tak do mnie pasuje - opowiada Amerykanin, wysoko ceniący sobie również ludzi, których trener Speraw zaprosił do współpracy: - Świetnie z tym wszystkim współgra też sztab szkoleniowy, który John zbudował wokół siebie - Mike Wall i Matt Fuerbringer. Jest z nami też Andrea Becker, która jest, nie wiem jak to określić, kimś w rodzaju psychologa drużyny. Bardzo wiele wnosi do naszej grupy, zwłaszcza ja cenię sobie współpracę z nią. Pod względem moich technicznych umiejętności wiem, że zawsze mogą być lepsze, natomiast pod względem mentalnym widzę dla siebie jeszcze sporo miejsca do rozwoju, dlatego wiele mojej uwagi poświęcam właśnie na to. Wydaje mi się, że w tym otoczeniu każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

 

 

Fani siatkówki niestety nie będą mogli śledzić gry Reida Priddy'ego w tym sezonie klubowym. Amerykanin nie podpisał kontraktu z żadnym profesjonalnym klubem i następne kilka miesięcy spędzi na treningach w kraju: - Jesienią podejmę treningi na jednym z kalifornijskich ośrodków, może zrobię "rajd" po kilku szkołach. Sam nie zostanę, jeszcze kilku chłopaków będzie trenować w kraju, Kyle Caldwell na przykład.

 

 

 

Z Reidem Priddy'm rozmawiał - Kevin Barnett.

 

Tłumaczenie - Laura Kusztelak.

 

 

 

 

fot. norceca.net

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X