Izabela Bełcik: Ulubiona akcja? Jak ktoś mi wystawi, a ja mogę sobie zaatakować!

2013-03-05 16:00:00
9 komentarzy
qwe

W wywiadzie dla naszego portalu kapitan sopockiego zespołu opowiada nam o reprezentacji Polski, propozycjach z zagranicznych klubów i dlaczego kończy mecz bez powyrywanych włosów. Zapraszamy!

Na początek zagadka. Czy pamiętasz co wydarzyło się 26.06.1999 roku w Hiszpanii?

 

Izabela Bełcik: Nie...

 

 

Debiutowałaś w reprezentacji. Dwa lata później bardzo młoda reprezentacja Polski zajęła 6. miejsce na mistrzostwach Europy. Dziś nasze młode zawodniczki miałyby kłopoty z awansem do czołowej 12 takiego turnieju. Co twoim zdaniem stało się w przeciągu tylu lat, że z naszymi młodymi zawodniczkami jest tak źle, i co takiego było w tej kadrze z 2001 roku, że sobie tak dobrze radziła.


Szczerze mówiąc, z tego co pamiętam to reprezentacja Polski z 2001 jechała na te mistrzostwa z apetytami na medal, którego niestety nie udało się zdobyć. Jeśli chodzi o wiek dziewczyn to może ze 3 z nich miały po 23 lata, cała reszta była starsza, tak więc można powiedzieć, iż zespół składał się z części młodych i części doświadczonych już zawodniczek. Parę z nich grało w kadrze potem przez wiele lat. Dziś mamy sporo wciąż w miarę młodych (tj. Kasia Skowrońska, Kasia Skorupa, Mariola Zenik czy Ania Werblińska), które przez swój długi pobyt w reprezentacji uważane są już za tzw. "stare". Nie wspominając już o młodszych, jak np. Asia Wołosz, Berenika Okuniewska, Monika Martałek czy też Maja Tokarska. Myślę, że jest jeszcze kilka talentów do odkrycia tylko potrzeba kogoś, kto chciałby się za nimi rozejrzeć. Oczywiście w przypadku dziewczyn jest dziś trochę ciężej niż u chłopców, ponieważ parę młodych zawodniczek, które grają gdzieś po drugich ligach seniorskich, może nie wypłynąć tak szybko i ich potencjał może zostać na czas niezauważony. Inaczej jest w przypadku chłopaków, u których teraz rozwiązuje problem Młoda Liga.

 

 

Nie chcialem wchodzić w słowo, ale o ile się nie mylę, to na ME 2001 grały dwie 20-latki, cztery 21-latki, dwie 22-latki, 23-latka i trzy starsze po 25, 26 i 27 lat.


(śmiech) Przepraszam, pomyliłam z kadrą z 1999 roku i Mistrzostwami we Włoszech. Rzeczywiście byłyśmy tam w bardzo młodym składzie, ale efekt był marny. Jak dla mnie przynajmniej (uśmiech). Do tego stopnia, że prawie nie pamiętam tych mistrzostw. A nasze młode zawodniczki? Kto wie... Możliwe, że dobrze poprowadzone, dałyby radę.

 

 

Jak wspominasz rywalizację o miejsce w składzie na Mistrzostwach Świata 2002 i sam turniej?


Po prostu trenowałam. Pracowałam na obozach tak ciężko jak moje koleżanki. Pamiętam też, że rywalizowałam wtedy o pozycję dugiej rozgrywającej z Kasią Gujską, bo pozycja pierwszej była praktycznie zaklepana dla Madzi Śliwy. Trener podjął decyzję ostatniego dnia obozu. Byłam bardzo zdziwona i zadowolona zarazem, kiedy dowiedziałam się, że to ja jadę na te Mistrzostwa. Nie spodziewałam się tego i nawet już miałam kupiony bilet na pociąg, aby następnego dnia udać się do domu do Malborka.

 


Trener Niemczyk w 2003 i 2004 roku dawał tobie sporo szans na grę, nawet wówczas gdy niektórzy bardzo oponowali. Czy dodało to tobie pewności siebie, która potem zaowocowała tak świetną formą w 2005 roku?


Trener Niemczyk wierzył we mnie, a ja starałam się go nie zawieść. Przeżywałam przez to moje słabsze występy jeszcze bardziej. I nie było tak lekko jakby się mogło wydawać. Dostawałam od niego wiele ostrych reprymend i nie raz schodziłam z parkietu ze łzami w oczach. Ale potrafił przekazać mi również wiele wsparcia, kiedy stawałam się pierwszą rozgrywającą reprezentacji, podczas gdy, tak jak wspomniałeś, parę osób mnie nie oszczędzało i często tzw. komentatorzy czy eksperci sugerowali, że za wcześnie nastąpiła ta zmniana... Mogę tylko życzyć każdej młodej zawodniczce, aby na swojej drodze spotkała takiego trenera.

 


Jak wspominasz 2003 rok i prawdziwy "boom" na siatkówkę, który nastąpił po zdobyciu przez was mistrzostwa Europy? Myślisz, że tamten sukces został dobrze spożytkowany w sensie marketingowym?

 

Pewnie nie (uśmiech). Jestem pewna, że w dzisiejszych czasach byłby spożytkowany lepiej. Wtedy nikt, nawet chyba żadna z nas, jadąc na te mistrzostwa nie spodziewał się złotego medalu. Oczywiście wspominam to bardzo dobrze. Zdobycie złotego medalu było wspaniałym doświadczeniem. Pamiętam prawie wszystko: jak szkoda mi było Asi Mirek, kiedy skręciła kolano w ostatnim ataku na rozgrzewce pierwszego meczu i jak żal mi było, że nie gra, bo była wtedy we wspaniałej formie. Pamiętam jak żałowałyśmy porażki z Włoszkami w grupie, mimo że zagrałyśmy przeciwko nim znakomity mecz. Pamiętam jak później one przez porażkę z Bułgarią nie weszły do czwórki i to otworzyło nam drogę do złota. Pamiętam również atmosferę na sali w Ankarze, kiedy nie słyszałyśmy własnych myśli i publiczność, która z początku gwizdała, przy każdym dotknięciu piłki przez polskią zawodniczkę (uśmiech) ... i wiele wiele emocji.

 


Czy po tym sukcesie zmieniło się coś w podejściu Związku do żeńskiej reprezentacji? Jak mogłabyś opisać czy porównać współpracę z PZPSem na przestrzeni lat spędzonych w reprezentacji?


Na pewno tym sukcesem zwróciłyśmy mocno na siebie uwagę. Pokazałyśmy, że warto w nas wierzyć. Z perspektywy czasu, teraz wydaje się, że PZPS mógł zrobić więcej dla żeńskiej reprezentacji, ale wtedy uważałam, że jest ok. Poza tym, po czasie zawsze znajdzie się coś, co można by zrobić lepiej (śmiech).

 


Spoglądałyście czasem z zazdrością na męską kadrę, na to jak była traktowana przez PZPS?

 

Były takie momenty, że tak właśnie spoglądałyśmy (uśmiech).

 

 

 

Fot. 1. Izabela Bełcik podczas półfinałowego spotkania z Rosją

na Mistrzostwach Europy 2005 (fot. cev.lu).

 

 



W ostatnich latach mimo iż czasami jeździłaś na zgrupowanie jako ta trzecia, nigdy nie zrezygnowałaś z kadry. Czym dla ciebie - tak doświadczonej i utytułowanej siatkarki - jest gra w reprezentacji, skoro decydujesz się nawet na przygotowania przy niewielkich szansach na udział w turniejach?

 

Uważam, że dwa lata temu była szansa na dłuższy udział na kadrze, lecz przeszkodziły mi problemy zdrowotne. W ostatnim roku po paru treningach widać było kogo trener chce w sładzie, więc po 10 dniach i rozmowie z trenerem pojechałam do domu. Jeśli chodzi o same przygotowania, to zawsze warto pojechać na taki obóz, bo daje on możliwość potrenowania z najlepszymi dziewczynami w Polsce, a to zawsze wartościowe doświadczenie. Lubię jak zawodnicy podchodzą do tego w taki właśnie sposób, szczególnie ci młodzi.

 


Jak na przestrzeni lat zmieniała się klubowa siatkówka w Polsce? Organizacja w klubach, praca na treningach? Powszechnie uważa się, że polscy trenerzy od lat nie zmieniają swoich metod szkoleniowych i od lat stosują te same rozwiązania, w ogóle się nie rozwijając.

 

Jeszcze parę lat temu tak właśnie myślałam. W naszych klubach w lidze wciąż widzieliśmy tych samych trenerów zmieniających tylko barwy klubowe. Teraz uważam, że następuje pewien przełom. Pojawia się więcej trenerów młodego pokolenia, którzy zaczynają się przyglądać pracy najlepszych także za granicą. Pojawili się również w naszej lidze profesjonaliści od przygotowania fizyczniego. Także wydaje mi się, że coś drgnęło i idzie ku lepszemu.

 


W 2004 roku miałaś propozycję z Bergamo i Perugii, dlaczego nie zdecydowałaś się na Półwysep Apeniński?

 

Nie doszło w sumie do bardzo zaawansowanych rozmów, ponieważ zawsze ktoś mi podpowiadał, że to wielkie ryzyko, że nie będę tam grać i zginę w tłumie. Nie miałam swojego zaufanego menadżera i bałam się co mnie tam czeka. Teraz trochę żałuję, że nie zaryzykowałam.



Nie pojechałaś do Włoch, za to Włoch przyjechał do Polski. Jak wspominasz dwuletnią współpracę z Alessandro Chiappinim? Czym różnił się jego styl pracy od metod polskich trenerów z którymi pracowałaś w lidze? Czy te różnice są aż tak znaczne, jak się powszechnie uważa?

 

Zwracał uwagę na wiele szczegółów, nawet na, zdawałoby się podstawowe, proste rzeczy, o których często się zapomina. Każdy trening był od początku do końca zaplanowany, łącznie z siłownią i video. Jeśli chodzi o różnice, to nie wiem czy są, aż tak znaczne, ale w końcu "diabeł tkwi w szczegółach" (uśmiech).



Od którego trenera najwięcej się nauczyłaś? Kto najbardziej wpłynął na to, jaką stałaś się zawodniczką?


Każdy trener to nowe doświadczenie. Zawsze jednak chcę podkreślć dwie osoby: mojego pierwszego trenera, który pokazał mi jak wspaniałym sposobem na życie może być siatkówka i jest to trener Adam Zborowski oraz trener Andrzej Niemczyk, który pokazał mi jak piękna ona może być, kiedy na koniec ciężkiej pracy odwdzięcza się np. Mistrzostwem Europy.



Przez wiele lat grałaś w klubie oraz reprezentacji z Leną Dziękiewicz. Wasza współpraca na boisku to chyba jeden z najlepszych duetów w polskiej siatkówce w ostatnich latach. Na czym polegała tajemnica waszego sukcesu?


Lubię grać z Leną i myślę, że każda rozgrywająca lubi (uśmiech). Jest zaangażowana w każdy trening i mecz. I zawsze się można z nią dogadać! Lubię ją na boisku i poza nim. I tyle...

 

 

 

Fot. 1. Kapitan Atomu Trefla Sopot (fot. Karolina Dylewska).

 

 

 


Jest jakaś akcja lub kombinacja, którą szczególnie lubisz grać?


Tak! Szczególnie lubię, jak ktoś do mnie wystawia, a ja mogę sobie zaatakować (śmiech).

 


Często słyszy się tłumaczenie, że zespół gra kiepsko, ponieważ zawodniczki czy zawodnicy nie są zgrani z rozgrywającym. Ile tak naprawdę zajmuje boiskowe dogadanie się z resztą zawodniczek? Co jest w tym najważniejsze?


Najważniejsze jest to, jak szybko się ze sobą dogadają w sprawie, jakie piłki lubi i preferuje atakująca i czy rogrywająca jest w stanie jej taką wystawić. Myślę, że dużą rolę odgrywa w tym również trener. Jeśli potrafi dostrzec na treningu, co jest nie tak w relacji między rozgrywającym a atakującym, jest w stanie pomóc im bardzo szybko.



Grałaś przeciwko takim rozgrywających jak Fernanda Venturini, Fofão, Kun Feng, Maurizia Cacciatori czy Neli Marinova? Czy jest jakaś rozgrywająca, która zawsze była dla ciebie wzorem?

 

Ze wszystkich wymienionych, bardzo dobrych rozgrywających, to Kun Feng robiła na mnie największe wrażenie.



Są jakieś spotkania, które utkwiły w tobie w pamięci? Jeśli tak, to które?

 

Wiele. O niektórych przypominam sobie podczas spotkań z dziewczynami. Pamiętamy zarówno o tych wzniosłych jak i śmiesznych. Ale długo by o tym... (śmiech)


W czasie swojej kariery odwiedziłaś wiele miejsc - które wywarło na tobie największe wrażenie?

 

Góra Świętej Victorii w Hong Kongu.



Jak wspominasz mecze rozgrywane w Japonii, przy ogłuszającym dopingu miejscowych kibiców, którzy krzyczeli i uderzali w dmuchane pałeczki?

 

Dobrze. Kibice w Japonii są zupełnie zwariowani. Nie wiadomo skąd, nagle zjawiają się i wręczają prezenty pełne misiów, breloczków lub albumy z twoimi zdjęciami. To miłe, ale gdy kolejny raz w hotelu widzisz tą samą uśmiechniętą buzię, czekającą na zrobienie pięćsetnego zdjęcia w ciągu dnia, zaczynasz się zastanawiać, czy to normalne.




Co najbardziej lubisz w siatkówce, a co cię w niej szczególnie irytuje?


Najbardziej lubię... wygrywać! Irytują mnie tak zwani znawcy siatkówki, którzy zawsze wiedzą jak trzeba było zagrać, z tym, że... po akcji (uśmiech).

 


Na początku lutego miałaś okazję zrobić coś nietypowego - współprowadziłaś Galę Sopockiego Sportu. Jak możesz opisać swoje wrażenia?


Myślałam, że nie dam rady, że się zatnę... Jednak jakoś poszło, przy pomocy współprowadzącego pana Bartka.




Na koniec wymień trzy rzeczy, które sprawiają, że siatkówka jest lepsza od innych sportów.

 

Jest emocjonującym, agrasywnym sportem, ale mało kontaktowym, więc po meczu nie musisz wychodzić z powyrywanymi włosami (śmiech). Po drugie możesz go uprawiać cały rok, na hali i na piasku. I wreszcie - stroje dla dziewczyn są bardzo kobiece.




Rozmawiał - Maksymilian Prozorowski.


Współpraca - Laura Kusztelak, Bolesław Jagoda.





fot. Karolina Dylewska/ blokaut.net

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Wlasciwie po kazdym Waszym wywiadzie mozna Wam gratulowac, tak wiec i tym razem slowa uznania i podziekowania ! :)
Gaga
2013-03-06 14:47:39

Ja mam na płycie i włączam czasem na poprawę humoru - komentarz Laskowskiego, krótkie z Leną, bloki na Oyamie, smiech Doroty na końcu i awans do F6.. :D
estranged
2013-03-05 23:12:51

ja mam ten mecz na VHS :-) wlasnie wszystkie co byli na eurosie w latach 2006-08 z udzialem Polek..ale ta jedna krotka Leny co spominasz, co ja wbila w 2 metr, mmmmm :-)
Ttom
2013-03-05 23:03:52

Tom, WGP 2007, Polska-Japonia 3:1 i wszystkie akcje z Leną, zwłaszcza ta krótka na kontrze w czwartym secie:

http://www.youtube.com/watch?v=cbr0KqDFfxQ
2:23 :D
estranged
2013-03-05 22:49:22

mnie to pytanie o Niemczyku nie dziwi, wiadomo bylo zawsze ze on Ize bardzo ufal i ze wlasnie mial tam grupke swoich ulubienic...ale widac ze przy tym zaufaniu Iza potrafila grac tak jak nigdy pozniej niestety

Max, swietny wywiad :-) naprawde wielki szacun calej redakcji za te wywiady !!
Ttom
2013-03-05 22:34:45

Utrzymanie pewne :D
agd
2013-03-05 20:55:38

Szkoda, że nie zdecydowała się na Włochy, wiele polskich siatkarek na tym zyskało...
agd
2013-03-05 20:53:46

zgłosił się do pomocy w Twoim ulubionym Białymstoku.
estranged
2013-03-05 20:52:12

Ciekawe jest to co mówi o Niemczyku. Szkoda, że nie mamy teraz takiego trenera nawet w lidze. Może Świderek poprowadzi jakiś klub?
agd
2013-03-05 20:49:28

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X