7 plag egipskich, czyli podsumowanie roku 2012

2012-12-30 10:00:00
9 komentarzy
qwe

Przedstawiamy podsumowanie minionego roku z zupełnie innej beczki.

Zbliżamy się do końca 2012 roku, dlatego nie możemy oprzeć się pokusie podsumowania minionych miesięcy. Tym razem sięgniemy po coś bardzo częstego, co wzbudza nasze zniecierpliwienie, żeby nie napisać, że doprowadza do apopleksji. Oczywiście, czasem bywa tak, że omawiany problem ma swoje słuszne podstawy, ale częstotliwość, z jaką występuje, a raczej jest używany, pozwala nam sądzić, że stanowi po prostu najwygodniejsze wyjście z całej sytuacji.

 

 

Część naszych rozważań poprzemy przykładami, a część jest tak oczywista, że od razu zaświeci Wam się nad głową żaróweczka, co z kolei nam oszczędzi poszukiwań. O czym mowa?

 

 

Trenerowi, zawodnikowi czy działaczom trudno przyznać: mea culpa, zawaliłem przygotowania, nie dopilnowaliśmy kalendarza, powinienem więcej czasu poświęcić na pracę nad regularnością zagrywki czy grą w obronie (no chyba, że należę do zawodniczek, które, jak same twierdzą, "w obronie nie grają").

 

Dzwoni w odpowiednim kościele? To dobrze.

 

 

 

 

Przedstawiamy 7 plag siatkarskich, czyli najpopularniejsze wymówki i usprawiedliwienia.

 

 

 

 

Plaga I – Mało czasu

 

Proszę usprawiedliwić mentalną nieobecność moich synów podczas meczu z Urugwajem, ponieważ chłopcy mieli za mało czasu na przygotowania. Zbyt późno skończyli lekcje w szkole ligowej i nie mogli przyszykować się przed nocą, tzn. meczem. Czy wspominałem już, że mieli za mało czasu?

 

Z poważaniem

Pan Trenerski

 

 

 

Bernardo Rezende tak właśnie tłumaczył gorsze występy podopiecznych podczas Ligi Światowej. Brak sparingu z Australią, który odbyli Polacy, też był tego powodem. Pod koniec Ligi Światowej i tak wyszło na jaw, że Brazylijczykom zależało, by przygotować sie na Igrzyska (o tym później), po co więc się tłumaczyć? Zwłaszcza, że nikt nie broni Brazylijczykom zaczynać ligi wcześniej niż w grudniu? Polakom, Włochom i Rosjanom nie przeszkodził nawet Puchar Świata. Może warto skrócić regionowe, a przede wszystkim towarzyskie turnieje?

 

Były już trener reprezentacji siatkarek, Alojzy Świderek, w tym roku martwił się, że miał zdecydowanie za mało czasu na pracę z kadrą. Co ciekawe w tym sezonie mogło to być nawet sześć miesięcy (Giovanni Guidetti mimo braku awansu na Igrzyska w Londynie nie zmienił swoich planów i zorganizował zgrupowanie w sierpniu, na którym przetestował młode siatkarki i dał im potrenować z tymi bardziej doświadczonymi), natomiast w zeszłym były cztery. Niestety, póki co nie stać nas na to, by skrócić ligę do czterech miesięcy, a pozostałe siedem (jeden miesiąc na urlopy) poświęcić na pracę w reprezentacji.

 

 

 

 

 

Plaga II - “Za bardzo uwierzyliśmy w siebie”

 

Pański syn najpierw zaczepiał swoich kolegów, rzucając im kredą w twarz przed lekcją w-fu, jako wyzwanie do pojedynku, a gdy przyszło do zapowiedzianej walki uciekł, robiąc dziurę swego kształtu w drzwiach, tłumacząc, że za bardzo uwierzył w siebie.

 

 

Halo, wróć, że co proszę? Tak właśnie nasz reprezentacyjny libero, Krzysztof Ignaczak, określił porażkę na Igrzyskach. Podobno kadrowicze za bardzo uwierzyli, że medal im się należy. Wszyscy olimpijczycy, którzy wrócili do Polski z medalami mówili o pewności siebie, która pozwoliła im wygrać. Po tygodniach wmawiania, że prowokacje to pokazywanie charakteru, że nasi zawodnicy w końcu są pewni siebie, ambitni i nikogo się nie boją, bajeczka o pewności siebie kneblującej nam kostki i nadgarstki jest komiczna. Wcześniej jej brak odbierał nam medale, a teraz robi dokładnie to samo? Aż to wredota. Niezdecydowana w dodatku. Bądź tu mądry i pisz wiersze. Może po prostu chodzi o to, że pewność siebie zamieniła się w przerośnięte ego lub niedocenianie przeciwnika?

 

Może nasi zawodnicy pomyśleli, że drużyny zagrają na takim poziomie jak w Sofii? Że te wszystkie kombinacje ze składami, odpuszczanie niektórych turniejów, to tak na złość FIVB? To by w sumie tłumaczyło porażkę z Australią. Kangurzastych nie było w Sofii, więc zaskoczyli nas swoja potęgą! Może po prostu osiedliśmy na laurach, podobnie jak po Mistrzostwach Świata 2006? Jeśli tak, to jest to po prostu smutne, bo chcę oglądać pewną siebie reprezentację. Pewną siebie, świadomą swej siły, nie z przerośniętym ego i nosem na kwintę.

 

 

 

 

Plaga III – Kontuzje kontra wyrównany skład

 

Zosia wraz z koleżankami spaliła połowę laboratorium chemicznego, tłumacząc to brakiem wiedzy, a konkretniej nieobecnością jednej z członkiń zespołu, która leży w domu ze złamaną noga. Jej nieobecność wpłynęła na wiedzę uczennic, wpajaną z tych samych materiałów przez ostatnie dwa miesiące, stąd źle przeprowadzone doświadczenie zakończyło się pożarem w sali 203. 

 

 

 

Nie chodzi o kontuzje ogólnie. Chodzi o sytuacje, kiedy trener, choć częściej siatkarz czy siatkarka, oddelegowani na ławkę rezerwowych w trakcie meczu, wygranego przez ich drużynę, tłumaczą w wywiadzie, że nic się nie stało, że nie dograli meczu, ponieważ maja wyrównany skład i każdy może wejść, zastąpić drugiego, poziom sie nie obniży, a jeszcze można coś wnieść do zespołu. Ławka długa aż po horyzont kurczy się w przypadku kontuzji szóstkowego gracza i porażki jego drużyny. Jego skręcona tydzień temu kostka spowodowała, że cały zespół zapomniał jak się gra.

 

 

Rzeszów dopadły kontuzje, ZAKSĘ też. A czy ktoś śledził może doniesienia z Lube Banca Maceraty? Trenerowi Giulianiemu brakuje już chyba tablicy do rozpisywania zmian pozycji jego zawodników, a jednak nie przeszkodziło mu to w doprowadzeniu drużyny na drugie miejsce w lidze. Tymczasem trener Kowal już szykuje sobie wypowiedź do konferencji prasowej po ewentualnym przegranym meczu z Maceratą, w której największy nacisk kładzie na kontuzje swoich zawodników.

 

 

Porażkę w olimpijskim finale kontuzjami tłumaczył trener Bernardo Rezende. Leandro Vissotto, Murilo, Dante, Giba. Każdy z nich cierpiał na większe lub mniejsze urazy podczas przygotowań do głównej imprezy lub w jej trakcie. Tymczasem Rosjanie byli w niewiele lepszej sytuacji, a może nawet gorszej. Michajłow, Wołkow, który straci ten sezon klubowy całkowicie, Tietiuchin, u którego wykryto problemy z sercem, kolana Grankina i Butko – Sborna miała swój szpital, a jednak gdzieś tam ci zawodnicy znaleźli w sobie dość odwagi i determinacji, by mimo niekorzystnego wyniku zacisnąć zęby i grać. Bernardinho próbuje zrzucić wszystko na karb zmęczenia. Ale który zespół nie jest zmęczony ostatniego dnia turnieju? Jak powiedział Hugh McCutcheon "Przygotowujesz się przez cztery lata, by wspaniale grać przez dwa tygodnie, a potem masz nadzieję, że zagrasz najlepiej jak potrafisz przez dwie godziny ostatniego dnia turnieju". To właśnie zrobili Rosjanie.

 

 


Fot. 1. Bernardo Rezende i Giba na konferencji prasowej po finałowym spotkaniu w Londynie (fot. fivb.org).


 



 

Plaga IV – Zła organizacja

 

Proszę usprawiedliwić nieobecność moich synów podczas meczu w czwartek. Zła organizacja w szatni nie pozwoliła im odwiesić kurtek, a regulamin szkoły i zasady BHP zabrania trzymania ich w sali podczas lekcji.       


Z poważaniem

Pan Trenerski

 

 

 

Bywam na turniejach i hotele naprawdę nie są złe, światło na hali jest takie samo dla rywala i jakoś jemu nie broni trafiać w pomarańczowe z zagrywki, korki są w każdym mieście, a długi okres zakwaterowania w hotelu nie knebluje rąk i kostek w trakcie meczu. Zadziwiające, że o złej organizacji nie dowiadujemy się po wygranej. Nie wygrywają pomimo trudów, wygrywają, bo są świetni, ambitni i z charakterem. Przegrywają, bo autobus jechał za wolno.

 

 

Często mówimy o złej organizacji w Japonii czy na innych azjatyckich turniejach. O tym, jak ciężko tam zarezerwować salę na dłużej niż godzinę, o spadających na głowę śrubokrętach, o braku klimatyzacji, donoszonych wiatraczkach, przeciekających dachach i wiadrach na boisku. Trenerzy i siatkarki wielokrotnie wspominali o treningach na hotelowym korytarzu. Pewnych rzeczy się nie zmieni, trzeba je zaakceptować i starać się wyciągnąć to co najlepsze z tego, co jest. Zdajemy sobie sprawę, że w Azji jest ciężko. Ale czy nie lepiej przekuć te problemy na postawę "Wy nam tak? No to my Wam pokażemy!"?

 

 

 

 

 

Plaga V – Formę szykujemy na...

 

 

Syn nie pojawia się na matematyce, a nawet jeśli, to próbuje obliczyć funkcje kwadratowe stosując liczydło, a wszystko tłumaczy tym, że obecne jedynki nie maja znaczenia, bo formę szykuje na maturę.

 

 

Formę szykujemy na kiedyś tam. Dlatego kibice akceptujcie to, co widzicie i za co płacicie. "Jesteśmy na innym etapie przygotowań, bo tamci zaczęli pięć dni wcześniej".

No chwileczkę! Macie prawo grać teraz słabiej? A jest różnica między słabiej, a z tragiczną ilością błędów własnych? Ponoć klasowi zawodnicy (a takich w polskiej lidze przecież na pęczki) nie schodzą poniżej pewnego poziomu. W Polsce jak widać każdy mit się da obalić, Pogromcy z Discovery strzeżcie się!

 

 

My wszystko rozumiemy, nie da się grać na najwyższym poziomie okrągły rok. Dlaczego jednak trzeba popadać w skrajność? Jeśli trener, zawodniczki i zawodnicy tłumaczą się szykowaniem formy na play-offy, a działacze temu przyklaskują, to proszę mieć trochę szacunku dla kibica i udostępnić dla nich dopiero mecze tej ostatniej fazy. Albo ceny za bilety obniżyć do kwoty 10 zł, bo za niektóre "perełki" z początku sezonu nie dałabym więcej, a i momentami siedząc przed telewizorem zastanawiam się czy naprawdę płacę aż tyle za abonament Polsatu?

 

 

Kilka dni temu okazało się, że nasze zespoły nie radzą sobie jeszcze najlepiej w europejskich pucharach, ponieważ u nas jest dopiero początek sezonu. To sugerowałoby, że liga we Włoszech czy Rosji zaczęła się co najmniej trzy miesiące wcześniej i zespoły z Serie A i Superligi osiągnęły już swoje szczyty formy, gdyż zbliżają się do końcówki sezonu. Dla porównania napiszemy, że liga w Rosji rozpoczęła się 29 września. We Włoszech 7 października, a w Polsce… 6 października. Okazuje się zatem, że nasza liga zaczęła wcześniej niż włoska. Co prawda to tylko jeden dzień, ale czyż dla naszych trenerów nie powinno to mieć kolosalnego znaczenia?

 

 

Tłumaczenie o innym etapie przygotowań to też jedno z ulubionych powiedzeń trenerów żeńskiej kadry. Najczęściej szykowaliśmy formę na inny turniej, niż pozostałe zespoły (a Glinka miała grać za trzy).

 

 

 

Fot. 2. Ryszard Litwin i Bogdan Serwiński (fot. Piotr Sumara).

 

 

 

 

Plaga VI – Późne dotarcie na miejsce

 

Córka nie uważała na lekcji, nie odwróciła nawet głowy od okna dwukrotnie zapytana do odpowiedzi, tłumacząc to zbyt późnym dotarciem z domu do szkoły, co spowodowało jej obniżoną koncentracje i formę podczas zajęć.

 

 


Do siatkarek ani siatkarzy nie mamy pretensji o to usprawiedliwienie, nie oni bukują sobie bilety. Natomiast działacze i trenerzy, którzy mogą wpłynąć na organizację w klubie, naprawdę nie można zabukować biletów na wcześniejszy termin? Naprawdę trzeba jechać z Muszyny do Sopotu autokarem? Okazuje się, że nie, czego dowiedli w zeszłym sezonie właściciele Atomu Trefl Sopot. Większość siatkarek (część musiała się stawić w Warszawie na gali Siatkarskich Plusów) poleciała na mecz z Dąbrową Górniczą samolotem. Czy wywołało to poklask w środowisku i uznanie za pomyślunek i sprawną organizację? A skąd! Klubowi z Sopotu zarzucono burżujstwo, szastanie pieniędzmi i przerost formy nad treścią. Bo jakże to tak latać samolotami, jak można się tłuc 10 godzin w autokarze, jak reszta? Niestety, pogarszająca się sytuacja finansowa klubu sprawiła, że Atom już nie lata na krajowe spotkania samolotami. A szkoda.

 

 

Podobno do wygranej przyczynia się każdy w klubie swoja pracą. Porażka też ma tylu ojców?

Ciekawe, że i o tej pladze nie dowiadujemy się po wygranym meczu. Jakże budujące byłoby to, że drużyna pokazała swą siłę, wygrywając w pięknym stylu pomimo tego, że jeszcze się w Japonii nie zaaklimatyzowała.

 

 

Do ciekawej sytuacji doszło na ostatnim Pucharze Polski kobiet w Radomiu. Przed półfinałowym spotkaniem z Dąbrową trener Bogdan Serwiński w przeprowadzonym video wywiadzie szeroko rozwodził się nad wspaniałą formą swojego zespołu, zapewniał o dobrym zdrowiu zawodniczek. Nieco co prawda narzekał na zmęczenie podróżą, ale nie wahał się postawić swojej wypłaty na zwycięstwo swojej drużyny w trzech setach.

 

Czego dowiedzieliśmy się po porażce Muszyny 3:2? Że zespół przyjechał do Radomia przemęczony, nie miał czasu na regenerację sił, połowa zawodniczek była niedysponowana, ta kontuzjowana, tamta niedomagała, prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Czy podobne tłumaczenia usłyszelibyśmy po zwycięskim spotkaniu? Jakoś w to wątpimy.

 

 

 

 

Plaga VII – Bo przerwa była za długa…

 

 

Uczeń odmówił ćwiczenia po przerwie na drugiej lekcji w-fu, tłumacząc się utratą sił i koncentracji spowodowanymi długością przerwy.

 

 

Ilekroć oglądamy przegrane mecze w Japonii, możemy być niemal pewni, że pierwsze co usłyszymy od trenerów, zawodniczek czy zawodników po meczu będzie: - Bo chyba ta długa przerwa wybiła nas z rytmu... - Dla wyjaśnienia dodamy, że chodzi o 10-minutową przerwę pomiędzy drugim i trzecim setem, która w Japonii należy do standardów rozgrywania tam spotkań.

 

To tłumaczenie było, jest i pewnie jeszcze będzie. Przez lata nic się nie zmieniło. Przegrany mecz czy stracony set to najczęściej wina tej długiej przerwy. Co rok, co turniej, co mecz jest praktycznie to samo. Ale żaden z trenerów jakoś nie robił z tego wielkiego "halo", przyjmował całą sprawę ze spokojem, no bo czym tu się przejmować? Tracą koncentrację to tracą, wielkie mi mecyje, przecież to nie moja wina. Ciekawe, że innych zespołów raczej ta dziwna przypadłość nie dotyka.

 

Ale nam przecież psycholog w kadrze nie jest potrzebny. Trener sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

 

 

 

 

A tak na zakończenie mamy pewną radę. Może czasami warto uderzyć się w pierś i powiedzieć jak Milena Radecka kiedyś: - Znajdujemy się, za przeproszeniem, w głębokim gównie - zamiast udawać, że wszystko jest w porządku tylko, no, mecz został przegrany?

 

 

 

 

Plagi zebrały i opisały - Zuzanna Dulnik i Laura Kusztelak.

 

 

 

 

fot. fivb.org

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Jureczku to bylo wszystko zaplanowane: ominelysmy smierc pierworodnych, coby nie straszyc mlodszej czesci czytelnikow, ominelysmy wrzody bo sa swieta i komary, bo ich nie lubimy.

A czy sie pojawia w przyszlym roku, to juz sie okaze, na pewno tego nie przejdziemy obok tego obojetnie.
Zyta
2012-12-30 23:46:34

Fajne podsumowanie i ciekawe spostrzeżenia. Mam tylko jeden dylemat. O ile mi wiadomo plag egipskich było 10, zatem jakie jeszcze trzy czekają nas w przyszłym roku ? ;)
jureczek
2012-12-30 22:06:16

Z mojej wypowiedzi też nie wynika że \"po kontuzjach grają lepiej\" tylko, że po kontuzjach utracili fotel lidera ale nie spadli jakoś drastycznie.

lfc88
2012-12-30 19:56:57

wypowiedz Mileny pochodzi z wywiadu video po jednym ze spotkan (rozmawial z nia Swedrowski), w tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomniec ktorym, ale postaram sie poszukac na forum, bo moze to bylo tam gdzies zapisane.


a co do Maceraty, to nie jest wcale napisane, ze po kontuzjach graja lepiej, tylko ze po mimo nich utrzymali swoj poziom. wypadlo pol skladu, ale szukaja nowych rozwiazan i graja, a nie olaboga i my nie mozemy grac, bo to, to i tamto.
estranged
2012-12-30 19:10:25

Uwielbiam takie artykuły. Miejscami ostry, ale prawdziwy. I najbardziej zgadzam się z tym, że skoro sukces ma tak wielu ojców, to dlaczego za porażkę obwinia się pojedyncze osoby? Ale to nie tylko problem siatkówki, tylko wszystkich dyscyplin sportowych.
Z Resovią dzieje się jak dzieje, ale wkurza mnie to całe najeżdżanie na Kowala. W poprzednim sezonie facet był objawieniem trenerskim, uczeń przerastał mistrza i był \"och! ach!\". Widoczny jest brak takiego Grozera (tak jak w Skrze Kurka) i to tylko świadczy o tym, że jeśli jeden zawodnik grał, to reszta drużyny grać umiała. Coś w deseń tych kontuzji szóstkowych graczy.
Również nie słyszałam tej wypowiedzi. Będzie możliwość, żeby ją przytoczy ć?
ania18
2012-12-30 15:23:01

\"Trenerowi Giulianiemu brakuje już chyba tablicy do rozpisywania zmian pozycji jego zawodników, a jednak nie przeszkodziło mu to w doprowadzeniu drużyny na drugie miejsce w lidze.\"

Hmm z tych słów wynika jakby Macerata była 5 czy 6 i po kilku kolejkach wskoczyła na 2 miejsce. A przecież oni byli dość długo liderem i (o ile dobrze pamiętam, ale jakby co krzyczeć, że nie:)) dopiero po kontuzjach Kovara i Savaniego stracili 1 miejsce.
Ale co do reszty się zgadzam, utrzymują drugie miejsce, niżej nie spadli. I teraz co jest tego przyczyną? Może po prostu reszta się nad sobą nie rozczula, wiedzą, że trzeba spiąć się i grać tym składem co się ma?
lfc88
2012-12-30 12:10:42

tak apropo tej 10-minutowej przerwy, to proszę zauważyć, że w Polsce, na meczach męskiej reprezentacji - przeważnie Liga Światowa - także ona obowiązuje i nikt na to nie narzeka...(ach Ci sponsorzy...;))
skk95
2012-12-30 12:09:12

Boskie! Nie słyszałam tej wypowiedzi Mileny, ale idealnie się nadaje. :) Przyjemność czytania ;)
Anka
2012-12-30 11:16:08

Super artykuł, ale nie słyszałem tej wypowiedzi Mileny, a szkoda...
Logan
2012-12-30 11:13:25

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X