"Twierdzenie, że Alekno dokonał taktycznej zmiany i odwrócił losy spotkania, to totalna bzdura"

2012-12-01 22:00:00
15 komentarzy
qwe

W długim wywiadzie dla brazylijskiego portalu Bernardinho krytykuje analizy finału olimpijskiego, opowiada o Superlidze, relacjach z Bruno, powrocie Ricardo i uzależnieniu od... kolarstwa. Zapraszamy!

Czy zatrudnienie w zespole Kanadyjki Sarah Pavan i Amerykanki Logan Tom stawia Unilever w roli faworyta do wygrania Superligi?

Bernardo Rezende: Głównym faworytem jest Sollys, który w gruncie rzeczy jest reprezentacją Brazylii. To zespół, który wszyscy będą się starali pokonać. Logan to doświadczona zawodniczka, która była dla nas jednym z priorytetów po tym, jak odeszło kilka kluczowych zawodniczek, a kontrakty zaczęły rosnąć. Sarah jest bardzo perspektywiczną siatkarką, ale wciąż na etapie rozwoju. Do tej pory grała w silnej włoskiej lidze, ale brakuje jej doświadczenia i dobrych rezultatów osiąganych na arenie międzynarodowej. Wysoka, inteligentna i ciężko pracująca - na nią właśnie stawiamy.



Które zespoły mogą wam zagrozić?

Sollys jest o krok przed innymi drużynami w kontekscie poziomu całej grupy - mają obstawioną każdą pozycję na boisku. Sesi wzmocniło się pozyskując Fabianę i Tandarę, dalej mamy Campinas ze świetnym sztabem szkoleniowym i kilkoma mistrzyniami olimpijskimi takimi jak Walewska i Fernardinha, do tego Kubanka Ramirez i Bułgarka, która jeszcze nie grała (Elitsa Vasileva, wywiad przeprowadzono przed drugą kolejką spotkań - przyp. tłum.), ale świetnie atakuje. Nie możemy zapominać o Uberlândii, które zatrudniło Danielle Scott-Arrudę i może pomieszać szyki faworytom. Wydaje mi się, że te zespoły, plus Unilever, powalczą o miejsce w finale, w którym zmierzą się z Osasco.


Jaki wpływ na grę Unilever będzie miało przyjście Fofão?

Pomimo naszych problemów i potknięć w zeszłym sezonie i faktu, że kilka siatkarek niezbyt dobrze zagrało w finałowym spotkaniu z Sollys, w fazie eliminacyjnej udało nam się wygrać 19 spotkań z rzędu i ogólnie nasz sezon był udany. Fofão wspomoże nas swoim doświadczeniem i będzie też pomagać naszej drugiej rozgrywającej, Robercie, by ta mogła w przyszłości przejąć zespół tej klasy. Stopniowo będzie dostawała coraz więcej szans, ale póki co potrzebuje wsparcia. Dla Fofão, która skończyła 42 lata, utrzymanie swojego poziomu przez całą Superligę nie będzie łatwe, podobnie jak było w zeszłym sezonie z Fernandą, ponieważ gra staje się coraz bardziej siłowa.



Zgadzasz sie z opinią, że pomimo towarzyskich spotkań z Minas, Uberlândią, Sesi, twój zespół nie miał tak komfortowych przygotowań do sezonu, jak drużyny z prowincji São Paulo z powodu dużo słabszych mistrzostw okręgowych?

To prawda, zostaliśmy nieco w tyle przez brak poważnej konkurencji. Sparingi były po to, by nieco zasypać przepaść dzielącą nas od tamtych zespołów, ale trudno na podstawie towarzyskich spotkań właściwie ocenić naszą drużynę. Mimo przyjazdu Logan i Sarah, naszą największą bronią będzie Natalia, która była głównym transferem w zeszłym sezonie, ale niestety nie grała. Co ciekawe nie spotkałem się z żadnymi komentarzami na ten temat. Przyszła do nas właśnie z Osasco, gdzie spędziła całą swoją karierę, wyczerpana fizycznie, z poważnymi problemami z łydką, przeszła więcej niż jedną operację i tak naprawdę wciąż dochodzi do siebie. Na igrzyskach prawie w ogóle nie grała, wchodziła w zasadzie tylko na zagrywkę, ale nie była jeszcze w odpowiedniej dyspozycji. Jeśli uda nam się doprowadzić ją do poziomu, który sobie wymarzyliśmy, to mam nadzieję, że stanie się bronią, o której myśleliśmy w zeszłym sezonie.



Byłeś zaskoczony wypowiedzią Ze Roberto po Igrzyskach w Londynie, w której wyraził chęć rozmowy z tobą?

Nie śledziłem całej tej sytuacji, doniesiono mi o niej później. Myślę tylko, że jeśli masz z kimś problem i chcesz go rozwiązać, to powinieneś udać się bezpośrednio do tej osoby. Nie chcę tu krytykować czy coś, ale takie jest moje zdanie. Nie mam związku z tą sprawą żadnych oczekiwań, nie chciałbym, żeby z mojego komentarza zrobił się jakiś dramat.

 



Gdyby starał się z tobą porozmawiać, porozumienie byłoby możliwe?


Jak mówiłem, nie mam z tym związanych żadnych oczekiwań. Moje życie z tego powodu nie ulegnie zmianie na lepsze czy gorsze. Ale gdyby chciał porozmawiać, to oczywiście byśmy porozmawiali. Natomiast nie wiem, czy coś by z tego wynikło. Dużo czasu już upłynęło, nazbierało się między nami wiele rzeczy, stworzyliśmy między sobą przepaść, do której powstania przyczyniło się też wielu innych ludzi. Nie jestem ani za ani przeciwko, wierzę, że takie sprawy należy rozwiązywać szczerze i otwarcie.

 

 

 

Fot. 1. Bernardo Rezende dyskutuje z Logan Tom podczas przerwy w meczu Unilever - Amil Campinas (fot. cbv.com.br).

 

 




Zmieniając na razie temat. Będziesz dalej prowadził męską reprezentację?

Póki co nie udało mi się jeszcze spotkać z Arym Graçą, rozmawiałem tylko z Paulo Márcio (dyrektorem reprezentacji narodowych - przyp. aut.). Rozmawialiśmy o przyszłości i bardzo chciałbym pracować dalej, ponieważ następny cykl olimpijski będzie największym wyzwaniem z dotychczasowych i zakończy naszą 16-letnią przygodę. Straciliśmy podstawowych zawodników, a igrzyska odbęda się w Rio de Janeiro. Kiedy wszyscy myśleli już, że Brazylia się skończyła, nam udało się osiągnąć kolejny finał i byliśmy o krok od złota, ale z jakiegoś powodu przegraliśmy. Teraz wszystko zacznie się od początku, a presja będzie jeszcze większa z powodu turnieju tutaj. Czy uda nam się stworzyć na tyle ambitny zespół, który poradzi sobie z presja grania na Igrzyskach w Brazylii? Wyzwanie będzie potworne.

 


Giba, Rodrigão, Ricardinho i Serginho pożegnali się z kadrą po Londynie. Myślisz, że następny cykl olimpijski będzie najtrudniejszy ze wszystkich?

Tak mi się wydaje, a wskazuje na to wiele rzeczy. Straciliśmy czołowych zawodników i ciąży na nas presja gry w kraju. Mamy podstawę, część siatkarzy, na przykład Murilo, będzie miała w Rio jeszcze więcej doświadczenia. Ale jest coś co sprawia, że będziemy musieli bardzo uważać. Po 12 latach hegemonii, która nigdy wcześniej się nie zdarzyła, zwłaszcza w męskiej siatkówce, jechaliśmy do Londynu z zawodnikami, którzy fizycznie osiągnęli swoje limity, a mimo to udało nam się "wydusić" z nich to, co najlepsze. Świetnie zagraliśmy w ćwierćfinale, półfinale i dobrze rozpoczęliśmy mecz z Rosją w finale. Ale twierdzenie, że ich trener dokonał taktycznej zmiany i odwrócił losy spotkania, to totalna bzdura. Nikt, kto dokładnie przeanalizował ten mecz, nie będzie opowiadał takich pierdół, bo to my prowadziliśmy przez większość trzeciego seta. Nie chodziło o jego zmianę, ale o dyspozycję fizyczną. Leandro był kontuzjowany i nie grał, Giba nie był w żadnej olśniewającej formie, choć dobrze spisywał się na treningach, Dante miał problem z kolanem i nie mógł już odbierać zagrywek, więc zwyczajnie nie mieliśmy żadnej alternatywy przeciwko tak silnemu fizycznie zespołowi. Udało nam się zatrzymać jednego z najlepszych atakujących na świecie, Maksima Michajłowa, więc Alekno musiał coś zmienić. Tej samej sztuki dokonał na Pucharze Świata, a i tak wygraliśmy wtedy 3:0. Zaryzykował, bo nie miał już nic innego do wyboru. Półfinał graliśmy wieczorem, natomiast oni w południe. Może się wydawać, że ta różnica nie ma znaczenia, ale mieliśmy o wiele mniej czasu na odpoczynek. Zmęczenie i kontuzje w końcu dały o sobie znać i to była ta różnica. To boli. Zastanawiam się, co mogliśmy jeszcze zrobić, ale nic mi nie przychodzi do głowy, nie potrafię znaleźć rozwiązania. Pozostaje mi tylko myśleć o przyszłości.



Chodzi tobie o to, że to kontuzje ostatecznie zniszczyły zespół?


Nie, ale odegrały kluczową rolę. Trener Kanadyjczyków, Glen Hoag, przysłał mi maila, w którym napisał, że cały świat odtrąbił już, że Brazylia jest skończona, ale my udowodniliśmy im jak bardzo się mylili, i że wciąż możemy być najlepsi. Wszyscy inni faworyci odpadli: USA, Polska, co się z nimi stało? Przecież mieli pełne składy, żadnych kontuzji... Wiesz, przez długoletnią dominację Brazylii , nasi przeciwnicy mieli też problemy innego rodzaju - blokadę psychologiczną, zazdrość... Ale ja zawsze wierzyłem, że spotka nas jeszcze coś dobrego. Giba zaczął grac w ostatniej fazie Ligi Światowej, Dante trochę podreperował zdrowie, Murilo się wyleczył. Gdybyśmy nie stracili Vissotto, wszystko mogłoby się zupełnie inaczej ułożyć. Ale takie rzeczy się zdarzają, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Po prostu takie są fakty.

 



Był moment, w którym żałowałeś zabrania Giby do Londynu?


Nie, nigdy, musiał być z nami. Był częścią historii, walczył o powrót i miał formę, ale brakowało mu rytmu gry.

 



Jak myślisz, dlaczego powrót Ricardinho nie odniósł takiego skutku, jakiego oczekiwałeś?


Chcieliśmy czegoś więcej, ale musieliśmy spróbować. Najważniejsze było to, że udało nam się porozumieć, że mieliśmy przekonanie, że pomimo błędów, które wszyscy popełniliśmy, nigdy nie chciałem go w żaden sposób zranić. Musiałem wtedy podjąć taką, a nie inną decyzję, choć on też miał swoje racje. Ale fakt, że powrócił, po tych wszystkich oświadczeniach, które wydał, grał swoje i pokazał, jak bardzo dojrzał. Życie oferuje nam różne opcje, a mnie najbardziej cieszy to, że udało się nasze relacje uratować. Mieć możliwość spotkania z jego rodzicami, których bardzo lubię, porozmawiać z nimi. Chciałem również, by mógł zakończyć to wszystko złotym medalem. Próbowałem, ale jemu, z wielu powodów, nie udało się odnieść z tego korzyści, jakich oczekiwaliśmy. Przez fizyczny rozwój zawodników, siatkówka staje się bardziej siłowa, rozwój następuje bardzo szybko. Superliga ma dobry poziom, ale całkowicie różni się od rozgrywek międzynarodowych. To zupełni inna gra. Ale jego powrót to także mój osobisty sukces. Zawsze powtarzałem, że nie będę rozmawiał o tej sprawie z prasą. Kiedy pomyślałem, że nadszedł już czas i przygotowaliśmy dla niego miejsce, nikt się tego nie spodziewał. Wykonałem pierwszy krok, a on się zgodził. Moglibyśmy nie osiągnąć porozumienia, mógłby nie zaakceptować propozycji powrotu, a mimo to miałby mój szacunek. Chodziło o to, żeby uratować tą znajomość. Było warto. Mam nadzieję, że kiedy już skończę karierę, moi zawodnicy będą mogli powiedzieć, że w jakiś sposób przyczyniłem się do ich osobistego rozwoju.

 


Jak często oglądałeś finałowe spotkanie pomiędzy Brazylią a Rosją?


Tylko raz, ale 99% całego meczu i tak mam w głowie.

 


Cały czas o tym myślisz?


Czasami, ale staram się tego unikać. Wiem, jak byliśmy blisko, staram się znaleźć rozwiązanie, ale wciąż mi się nie udaje. To pokolenie zasłużyło na pożegnanie tytułem.

 


Pokolenie, które teraz dochodzi do głosu, jest tak utalentowane, jak poprzednie?


Nie. A przynajmniej nie w tej chwili. Zawodnicy, których wyobrażam sobie jako liderów nie posiadają takiego talentu, jak ich poprzednicy. Murilo jest gotowy, ale jest to wynikiem jego ciężkiej pracy, a nie jakiegoś oszałamiającego talentu. Bruno jest w świetnej formie, bo również ciężko pracuje. Lucão jest wielkim facetem, który z trudem chodzi, ale wierzymy w niego. Sidão jest siłaczem i kiedy grał we Włoszech braliśmy go pod uwagę jako atakującego. Wallace ma świetny zasięg, jest lekki, uderza mocno, ale także nie jest wielkim talentem. Mamy jeszcze Lucarelliego, ale trapią różne problemy, które mnie niepokoją. Jest Renan, wysoki chłopak, również z problemami, którymi musimy się zająć. Mamy kilku dobrych zawodników, kilku ciekawych juniorów, ale czy będą gotowi za cztery lata? Sam sobie zadaję to pytanie. W tej chwili tworzymy dwuletni program rozwojowy, dzięki któremu będziemy wiedzieć niemal z rentgenowską dokładnością, kto będzie przygotowany fizycznie, technicznie i emocjonalnie, by stawić czoła wyzwaniu.

 

 

Fot. 2. Bernardinho ze swoimi zawodnikami na meczu Ligi Światowej 2012 (fot. fivb.org).

 

 


Zmieńmy znów temat i porozmawiajmy o Bernardo poza boiskiem...


Bernardo kolarzu?

 



Naprawdę zostałeś kolarzem?


Naprawdę, uzależniłem się od tego. Codziennie jeżdżę na rowerze, wczoraj zrobiłem 60 kilometrów. Moim następnym celem jest udział w wyścigu kolarskim, ale najpierw muszę sprawdzić rozkład zajęć. Chodzi mi to po głowie. Sporo też biegam i chciałbym wziąć udział w zawodach triathlonowych.

 



Zatem któregoś dnia spotkamy cię na zawodach?


Na pewno.

 


Nie jesteś zmęczony tym szaleńczym planem?


Którym? (śmiech)

 


Robieniem kilku rzeczy na raz?


Tylko tymi, których nie lubię robić, na przykład uganianiem się za sponsorami, czy organizacją różnych imprez. Lubię dyskutowanie o różnych projektach biznesowych. Wkurzam się, kiedy trening nie przebiega tak, jak sobie tego życzę. Dzisiaj się spóźniełem i już jestem zły. To na mnie źle działa. Podoba mi się projekt Unilever, staram sie zrobić wszystko, by sprawnie funkcjnował, i by sponsorzy byli zadowoleni. Czasami wysyłają mnie na jakies wykłady. Niedługo wybieram się do Campo Grande w prowincji Mato Grosso (3 godziny lotu z Rio - przyp. aut.), w ramach odwiedzin u sąsiadów (śmiech).

 



Fernanda wciąż naciska byś trochę zwolnił i dokonał wyboru między Unileverem a kadrą?


Tutejszy projekt został zaplanowany na 15 lat i moja obecność w nim jest bardzo ważna. Nie odważę się powiedzieć, że kiedy odejdę to wszystko runie, ale czy będzie takie samo? To coś, co kocham. Za wyjątkiem rodziny, nic nie daje mi większej satysfakcji, jak codzienne dojazdy rowerem do pracy. Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, to dostałem zaproszenia chyba do wszystkiego związanego z moim zawodem, co tylko możesz sobie wyobrazić. Jest wiele rzeczy związanych i niezwiązanych z moją pracą, ale nie wyobrażam sobie bym robił coś innego.

 



Zdaje sie, ze zostałeś poproszony o trenowanie drużyny piłkarskiej?


Tylko do sztabu technicznego jako koordynator. Nie byłbym trenerem, tylko menedżerem. Kimś jak Alex Ferguson, ze swobodą kontrolowania całego procesu.

 



Nie kusi cię taka rola?


Nie, wydaje mi się, że jest tam wystarczająca ilość odpowiednich ludzi, którzy znają się na swojej robocie. Ja nie jestem jednym z nich, mój świat to siatkówka.

 



Nie wydaje ci sie, ze twoje reakcje na meczach są trochę przesadzone, czy może trochę się uspokoiłeś na przestrzeni lat?


Nie, wciąż wybucham, czego potem żałuję, bo mam świadomość, że znów przekroczyłem granicę.

 


Czy twoje zachowania przeszkadza tobie na tyle, że rozważałeś poszukanie pomocy u specjalisty, może jakiejś terapii?


Nie, ale staram się kontrolować swoje reakcje. Bardzo cenię sobie Dungę (kapitan brazylijskiej reprezentacji piłkarskiej, a ostatnio jej trener - przyp. aut.), który jest niesamowicie krytykowany w Brazylii. Dobry człowiek. Bardzo podobał mi się jego ostatni wywiad w Tande, który oglądałem. Po pierwsze podobała mi się sama inicjatywa przeprowadzenia z nim wywiadu, bo po Mistrzostwach Świata został zrównany z ziemią. Był kapitanem reprezentacji w 1994 r., kiedy po raz czwart zdobyliśmy tytuł mistrzów świata i świetnie sobie radził w 2010 r. Jasne, popełnił kilka błędów, ale kto ich nie robi? Stracił głowę i podjął kilka gównianych decyzji? Zgadza się, ale przynajmniej się do tego przyznał. Dunga jest ikoną, nie powinien być palony na stosie.

 



Identyfikujesz się z nim trochę?


Jestem od niego starszy (śmiech). Podziwiam ludzi, którzy pracują, podchodzą do tego na poważnie i walczą, a on walczył wiele razy. Parreira powiedział mi raz, że mógł Dungę wystawić do gry w reprezentacji w 1992 r. tylko w meczu wyjazdowym (Dunga zawiódł na Mistrzostwach w 1990 r. - przyp. aut.), bo w kraju byłoby to niemożliwe. Ale Dunga wrócił. Jak w przypowieściach: ci, którzy zostali pokonani, nigdy nie zapominają. Mogę sobie tylko wyobrazić z jaką presją musi sobie radzić trener piłkarskiej reprezentacji, można zwariować. Popełnił błąd, może zabrakło jakiejś wskazówki, a mimo to wziął na siebie odpowiedzialność za kilka błędów, których sam nie popełnił. No, ale dość o Dundze, dajmy mu już spokój.

 

 

 

Fot. 3. Bruno, Bernardinho i Fernanda Venturini (fot. Vera Donato).

 

 



Jak byś siebie określił jako rodzica? Jesteś bardziej wyciszony w domu?


Zupełnie spokojny, a kiedy już się wkurzam, to znaczy, ze sprawa jest poważna, więc wszyscy mają mnie słuchać. Ale osoba, która wszystkim dowodzi, w naszych codziennych sprawach, jest Fernanda. Julia niedługo skończy 11 lat i kłóci się o wszystko. Jak mawia mój ojciec, powinienem zacząć studiować prawo, żeby z nią negocjować. Jest bystra, a ja traktuje ją podobnie, jak traktowałem Bruno. Ale jeśli będę musiałbyś twardy, to będę.

 



Relacje z Bruno były takie same?


To była trochę inna faza mojego życia. Musieliśmy nad tym pracować wspólnie. Byłem młodszy i musiałem jeszcze zajmować się swoją karierą. Dziś żyję zupełnie inaczej, udało mi się osiągnąc wiele rzeczy i mam teraz o wiele lepszą sytuację niż kiedyś. Najpierw spędzał czas ze mną, a potem mieszkał z matką w Campinas, ale nasze relacje zawsze były bardzo dobre. Rozumiał znaczenie wielu aspektów życia, wartość poszczególnych rzeczy i tego wszystkiego, co go otaczało. Staram się obie moje córki prowadzić podobną drogą, ale to Fernanda stoi na czele całego procesu, bo spędza z nimi więcej czasu. Kiedy jestem w domu, poświęcam im każda chwilę. Staram się rozmawiać z Julią i spędzać z nią tak wiele czasu, jak to możliwe.

 



Przyzwyczaiłeś się do tego, że od tylu lat masz przy sobie Bruno?


Zawsze rozmawialiśmy niemal codziennie, ale świetnie jest mieć go obok. Jest bardzo podobny do matki, miły chłopak, który nigdy nikomu się nie podlizywał. Uwielbiam, kiedy ludzie zatrzymują mnie na ulicy i mówią mi, jak bardzo go podziwiają. I nie ma znaczenia, czy jest to Neymar, którego spotkałem ostatnio na lotnisku, i który powiedział, że mam go uściskać, czy starszy człowiek, który spotkał mnie na ulicy i powiedział, że lubi Bruno. W takich chwilach widzę, że spełniłem swoją rolę jako ojciec, wychowałem dobrego człowieka. Ale będę się starał doradzac mu, kiedy to będzie możliwe. Oczywiście całą zasługę za to, kim się stał należy przypisać Verze (Vera Mossa, była siatkarka, trzykrotna olimpijka - przyp. aut.). Zawsze żył w tym samym świecie co ja, więc przez cały czas mnie obserwował. Mam nadzieję, że nie popełni tych samych błędów, byłoby to bardzo nierozsądne z jego strony. Ma w sobie blask i warunki do tego, by zostać kiedyś doskonałym trenerem, ponieważ świetnie sprawdza się w roli lidera. Bruno podchodzi do tego poważnie, jest skupiony, inteligentny i szybki w podejmowaniu decyzji.

 



Czy fakt, że wielu ludzi uważa, że Bernardo w życiu codziennym jest tym samym wybuchowym facetem z boiska w jakiś sposób cię irytuje?


Ostatnio dotarła do mnie wypowiedź trenera braci Falcão (bokserzy, medaliści z Londynu - przyp. aut.), która bardzo mnie ucieszyła. Pozdrawialiśmy się w wiosce olimpijskiej i któregoś dnia zatrzymał mnie i powiedział, że zawsze go denerwowałem i uważał mnie za niewychowanego faceta, ale polubił mnie z chwilą, kiedy się poznaliśmy. To mnie ucieszyło, bo jest kimś, kto mieszka w Bahii, ktoś kogo nigdy wcześniej nie spotkałem, kto żyje w świecie zupełnie różnym od mojego i znał mnie tylko z telewizji. Miło jest poznać kogoś, kto wykonał świetną robotę na igrzyskach, podobnie było z piłkarkami ręcznymi. To są te małe przyjemności, które daje mi sport. Spotkałem Arthura Zanettiego (gimnastyk, który zdobył w Londynie złoto - przyp. aut.) i przekazałem mu pewną radę na dzień przed jego zawodami. Byłem dumny z jego osiągnięcia, ponieważ on i jego trener, Marquinhos, to również bardzo mili ludzie. Takie wydarzenia pokazują mi, że jestem na właściwym miejscu i robię to, co zawsze chciałem w życiu robić.

 



Co powiedziałeś Zanettiemu?


Że odstępy będa te same co zawsze, kółka będa te same, więc mówiłem mu o waznych punktach, które jak mi się wydawało będą pomocne. Ale jego skupienie i jego wzrok były tak intensywne, że wiedziałem, że wygra. Podziwiam zarówno jego, jak i jego trenera. Obaj są prostymi, ciężko pracującymi ludźmi, lubię takie typy osobowości.

 


Rozważałeś kiedyś kandydowanie na stanowisko prezydenta brazylijskiej federacji albo Brazylijskiego Komitetu Olimpijskiego?


Myślę, że mógłbym zrobić sporo rzeczy. Mam dobre relacje z Carlosem Arthurem Nuzmanem (prezydent BKO - przyp. aut.), z zarządem i z Arym Graçą, ale póki co o tym nie myślę i niczego nie planuję. Ale chciałbym nawiązać jakąś współpracę i podzielić się swoimi doświadczeniami, to byłby mój wkład. Ale system musi się zmienić. Urzędnicy pobierają pensje? Mówią, że nie, ale muszą jakąś mieć, żeby w pełni poświęcić się dyscyplinie.

 




Uważasz się za najlepszego trenera na świecie?


Nie, uważam się za kogoś, kto ciężko pracuje, dąży do perfekcji i stara się osiągnąć ze swoim zespołem jak najlepsze wyniki, kogoś, kto zawsze próbuje czegoś nowego. Jest wielu wspaniałych trenerów, należę do tej grupy, ale w żadnym wypadku nie powiem, że jestem najlepszy.

 

 

 

Tłumaczenie - Laura Kusztelak.

 

 

 

fot. fivb.org

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Na początku lutego z powodu kontuzji opuściła klub.
max2007
2012-12-04 15:02:04

Agd taaaa mamy tylu mlodych zdolnych siatkarzy a mnie trafia jak slysze o przedstawicielu \"mlodego pokolenia\", lewoskrzydlowym z Delecty, ktory to taki zdolny, bo teraz gra w szostce a to tylko dlatego, ze Wika ma kontuzje. Acha no i ile ma lat ten mlody obiecujacy? 2 mniej od Kurka. Nasi panowie starzy nie sa, wymieni sie niektorych na Zatorskiego, Drzyzge i Lomacza i eeee to by bylo na tyle, tym skladem Rio bedziem grac. A potem to bida, bo gdzie ich wyszkolisz? Czewa woli wypozyczac serbskiego smarkacza na srodek, reska kupowac gwiazdy, ktore jakos u nich gasna, ze az Buszek tylki ratuje, a kielce zamiast szukac wsrod Polakow wola Penczewa. Ale nieeee Mloda Plusliga sie sprawdza i wylawia nam talenty do plusligi. Srenty nie talenty.
Zyta
2012-12-03 21:59:54

Statami też, ale kilka spotkań Modeny było w TV i Syntia Barboza nie grała nic nadzwyczajnego.

A sezon wcześnie występowała ona w Rosji i chyba w trakcie sezonu odeszła z zespołu? Ale dlaczego?
agd
2012-12-03 09:59:35

Czym się agd kierujesz tą tabelką na stronie ligi włoskiej? Nie wiem, czy pamiętasz, ale Cynthia miała paskudną kontuzję, którą dość długo leczyła. Do zespołu dołączyła podczas 7 kolejki, później miała przerwy na zabiegi. Tak naprawdę zaczęła grać dopiero w rundzie rewanżowej. To zawodniczka, koło której właśnie taj jak Logan, było bardzo dużo gry może z atakiem nie było najlepiej po tej kontuzji, ale brała na siebie bardzo dużo w defensywie, ma bardzo dobrą regularną zagrywkę. Zresztą Logan, odkąd pamiętam była taką zawodniczką od brudnej roboty.
max2007
2012-12-02 17:53:01

Bołn zakończyła karierę w kadrze, Taiyyba też, Arruda niby podobnie, ale ona nie wyklucza wyjazdu do Rio, choc może w roli trenera bardziej.
estranged
2012-12-02 12:30:41

Mają tam kilka wiekowych siatkarek np. Daniele Scott - Arruda, Taiba Hanif-Park, Nensi Metkalf, Hiter Bołn nie sądzę by przygotowywały się one do Rio, tym bardziej, że pewnie ma kto je zastąpić.
agd
2012-12-02 12:25:11

Tak, wybrali Karcha nowym trenerem, bo MakKuchnia objął posadę trenera na uniwerku w Minnesocie.

Kiraly mówił, że będzie chciał się skupić na MŚ 2014, więc chyba takiej głębokiej zmiany nie będą robić. Choć kto ich tam wie.
estranged
2012-12-02 12:15:11

Estra tam zawsze się ktoś znajdzie, a i pewnie kilka nowych pokażą, bo dla nich tak w zasadzie nie ma ważnej imprezy w przyszłym roku.
agd
2012-12-02 12:03:38

A to Karch jest trenerem???
agd
2012-12-02 12:01:34

Ja mam tylko nadzieję, że Karch dokładnie przeanalizuje spotkania USA - Japonia, PŚ 2011 i USA - Brazylia, IO 2012. Swoją drogą ciekawe kogo Amerykanki pokażą w sezonie poolimpijskim. Znowu wyciągną taka Akinradewo z kapelusza? Na inside-volley jest wątek o lidze NCAA. W ichnim rankingu jest 330 uczelni, prowadzi Stanford (o ile dobrze pamiętam to uczelnia m.in. Logan), na 9. miejscu jest Minnesota, którą prowadzi MakKuchnia (to tak w ramach ciekawostek :P)
estranged
2012-12-02 10:59:15

Estra też mnie to ciekawi. Ostatnio na temat naszych młodych siatkarzy słyszałem wiele pozytywnych opinii. Oglądając ligę widzę, że kilku zawodników się wyróżnia, ale wydaje mi się że kadra i tak będzie bazowała na doświadczonych siatkarzach.
agd
2012-12-02 10:49:14

Ja też nie rozumiem powołania do kadry na IO dla Kartnej Tomson, bo na kadrze nie grała nic nadzwyczajnego, a w Łodzi to już w ogóle.

Co do Barbozy to w Włoszech miała słaby sezon w Modenie, nie wiem czy ona będzie w stanie zastąpić Logan?
agd
2012-12-02 10:37:21

No, ale to jest coś, że nie trzeba być trenerem, żeby zauważyć. ;) Przecież ile razy my na stronie, czy na czacie o tym pisaliśmy. Poziom niestety jest coraz niższy. Kluby kupują, a nie szkolą, to stało się normą. Trenerzy rozliczani są za wyniki, a nie postęp u zawodniczek.. Chiny, tam przecież 16-latki grają w lidze. Każdy klub szkoli własne i nimi gra. Są niekiedy kupowane siatkarki, ale to jest rzadkość, bo karta zawodniczki należy do klubu. Tylko, czy system chiński nam się podoba? USA i tu owszem potencjał jest ogromy. Owszem, Logan jest świetna, ale czy nie do zastąpienia. Nie zapominajmy, że jest jeszcz Cynthia Barboza, nie wiem czemu omijana. Ostatnio można powiedzieć, że w \"pojedynkę\" rozwaliła Krasnodar (25 pkt. 52/41 przyjęcie). W sumie do tej pory nie rozumiem dlaczego na IO nie pojechała, któraś z dwójki Glass-Lloyd. :P Niech, to pozostanie tajemnicą McKitchena. hahaha
max2007
2012-12-02 00:26:36

Najbardziej chyba zaciekawił mnie fragment o nowym pokoleniu. Bo przecież od lat się słyszy, ze w Brazylii jest taki potencjał, ze kto nie wejdzie, to będzie wspaniały i genialny i jest tam armia zawodniczek i zawodników, a talenty rosną na palmach. Otóż, jak widac nie. I jest to zbliżone do tego, o czym mówił Karpol, kiedy opisywał MŚ 2006 i MŚ 2010. Jedynymi zespołami, o których ewentualnie można powiedzieć że mają nieograniczony potencjał są Amerykanki i Chinki. Ale czy te pierwsze znajdą drugą Logan Tom? To jest trend, który wydaje mi się dotyka wiele reprezentacji - Włoszki chociażby, o Polkach nie wspominając.

Chętnie poobserwuję nowy cykl Berniego i jak on wypadnie na tle naszych, gdzie podobno mamy tyle utalentowanej młodzieży, że każdy w każdej chwili może wejść i grać i będzie cudownie.
estranged
2012-12-02 00:03:02

Świetnie się go czyta. ;)
max2007
2012-12-01 23:43:39

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X