Łukasz Żygadło: Trening, to nie tylko twoja praca, to też pasja i część twojej duszy

2012-09-27 09:22:59
0 komentarzy
qwe

Nasz rozgrywający powrócił do Rosji po pięciu latach przerwy. W wywiadzie dla jednej z rosyjskich gazet opowiada o Igrzyskach w Londynie, treningu, Ferdinando De Giorgim oraz winie.

Igrzyska Olimpijskie - zwycięstwo lub śmierć.



Łukasz Żygadło: Tak, graliśmy wspaniale podczas Ligi Światowej. Jakość gry była wysoko ceniona. Ale Igrzysk nie możesz porównać z innymi turniejami. W Polsce oczekiwano od nas więcej, niż tylko występu w ćwierćfinałach. Oczywiście nie ma wstydu w tym, że przegraliśmy z późniejszymi mistrzami olimpijskimi, Rosjanami. Mimo to rozumiem, że gdybyśmy wygrali grupę, nie wygralibyśmy półfinału. Rosja, Brazylia i Stany Zjednoczone były w drugiej grupie, która wyglądała wręcz nierealnie. Ale musimy pamiętać o tym, że ośmiu zawodników grało na Igrzyskach po raz pierwszy w życiu. W Londynie doszedłem do wniosku, że Igrzyska to zwycięstwo lub śmierć. Ale są następne w Rio, do których już powinniśmy się zacząć przygotowywać.




Sześć lat temu pierwszy raz zagrałeś w rosyjskiej lidze. W Kaliningradzie występowałeś przez cały sezon. Mimo to nie byłeś szczęśliwy?


Mój pierwszy sezon w Rosji był bardzo pomocnym doświadczeniem. Nauczyłem się więcej o kraju, o siatkówce. Wcześniej grałem w Grecji i Turcji, ale moim celem były Włochy. Wszyscy mówili, że tam jest najlepsza i najsilniejsza liga, że to idealne miejsce na trening i rozwój. Po 4 latach spędzonych w Trentino mogę powiedzieć, że to wciąż naważniejsze lata mojego siatkarskiego życia. Pracowałem ciężko i w towarzystwie największych gwiazd tej dyscypliny. Nauczyłem się co to znaczy ciężka praca, jak się odpowiednio relaksować, jak przygotować się do gry na najwyższym poziomie. Do tego z Trentino wygrałem wszystkie możliwe klubowe trofea.




Ale w wieku 33. lat wróciłeś do Rosji...


Dziś Superliga jest chyba bardziej interesująca od mistrzostw Włoch. Jest bardzo wyrównana, jeśli chodzi o składy zespołów i ich poziom. Nieprzypadkowo w zeszłym sezonie Ligę Mistrzów i Puchar CEV zdobyły rosyjskie drużyny. Macie w swoich klubach świetnych zawodników, co sprawia, że liga jest bardzo silna, a rozgrywki będą naprawdę ciężkie. Na Półwyspie Apenińskim wciąż ogranicza się to do trzech-czterech najlepszych zespołów. Poza tym Włochy, podobnie jak Hiszpania czy Grecja, nie zdołały uciec od kryzysu ekonomicznego.



Jakie są twoje pierwsze wrażenia z pracy w drużynie po pierwszym etapie Pucharu Rosji? Nowi koledzy mówiący po rosyjsku i trener Włoch, z którym jeszcze nie pracowałeś.


Fakt, że Fakieł prowadzi Ferdinando De Giorgi, to świetna sprawa. Mentalność włoskich szkoleniowców jest fascynująca. Jeśli coś trzeba zrobić, to będzie to zrobione. Oni wierzą, że aby grać dobrze, nie można się lenić tylko trzeba wszystko robić na 100%.




Często zdarza się, że zawodnicy podczas treningu wiele rzeczy robią już automatycznie, jak maszyny. Też tak pracujesz?


Nie. Trening, to nie tylko twoja praca, to też pasja i część twojej duszy. Tylko wtedy, gdy przepracujesz swoje na treningu, będziesz mógł to później wykorzystać w swojej grze. Podczas treningu zawsze staram się wybrać najlepszą opcję. Jeśli robisz coś odniechcenia, nic z tego nie wyjdzie. Wszystkie ćwiczenia na treningu muszą być wykonywane z pełną koncentracją. Nie możesz na 5 minut się wyłączyć i zacząć się wygłupiać. Wydaje mi się, że zawodnicy Fakieła powoli zaczynają rozumieć, co znaczy współpraca z De Giorgim. 



A ty rozumiesz już w pełni filozofię Ferdinando? 


Po pierwsze, nie mamy problemu z komunikowaniem się w jego języku ojczystym. Po drugie, w ciągu czterech lat nauczyłem się włoskiego systemu gry od wewnątrz. I po trzecie, z De Giorgim, jeśli chodzi o samo prowadzenie gry, rozumiemy się chwilami bez słów.




Fot. 1. Łukasz Żygadło podczas jednego z meczów pucharowych.




Ale są chyba pewne niuanse w grze, które trzeba omówić z kolegami?


Zawsze zdarzają się sytuacje, w których powstają jakieś pytania czy wątpliwości. Na przykład intensywnie pracujemy nad grą w pierwszym tempie po dobrym przyjęciu. Ważne jest, byśmy znali swoje możliwości i opcje tak szybko, jak to tylko możliwe. Zarówno podczas treningu, jak i meczu.




Jak współpracuje ci się z Bakunem?


Na początku wymieniliśmy się uwagami dotyczącymi wspólnej gry, następnie, krok po kroku, staraliśmy się znaleźć najbardziej efektywne rozwiązania potrzebne drużynie. Wydaje mi się, że teraz Konstantin czuje się ze mną pewnie. Wcześniej preferował nieco wyższą piłkę, ale współczesna siatkówka wymaga szybkich reakcji, rozegrań i ataków. Oczywiście, w naszej grze zdarzają się błędy, ale jesteśmy ich świadomi.


 

Trafiłeś do klubu, w którym zebrano wielu doświadczonych graczy, ale trudno nazwać ten skład "gwiazdorskim". Nie jesteś trochę zdezorientowany po tym, jak w Trentino miałeś koło siebie Kaziyskiego czy Juantorenę?


W drużynie widzę graczy, którzy są w stanie grać w reprezentacji. Po prostu muszą uwierzyć w siebie i w to, że mogą walczyć o miejsce w reprezentacji Rosji. To kwestia psychologiczna. Oczywiście muszą też ciężko pracować.

Każdy zawodnik powinien myśleć o zespole. I starać się wygrywać dla niego ważne turnieje, w tym Igrzyska Olimpijskie. Jeśli jesteś w grupie, masz przed sobą nowe możliwości. Kwestia pieniędzy nie jest priorytetem.



Ale szkoleniowcy narzekają, że kalendarz jest zbyt rozbudowany, Liga Światowa, mistrzostwa Europy, świata, Puchar Świata. Czy to już nie czas na to, by trochę zredukować liczbę turniejów?


Swoje życie spędzam w hotelach. Oczywiście można poprosić trenera o przerwę i powiedzieć na przykład, że chciałbym opuścić kolejne Mistrzostwa Europy. Ale nie takie powinno być podejście profesjonalisty, który chce wygrywać. Czego nam jednak potrzeba to pewnych poprawek. Chodzi o to, żeby po rozgrywkach ligowych zawodnicy nie byli ograniczeni zaledwie dwoma tygodniami przerwy, a przygotowania z drużyną narodową rozpoczynali zmęczeni. Powinni mieć normalne, pełne wakacje. 



Gdzie spędzasz wakacje?


Uwielbiam podróżować. Poznawać nowych ludzi, spędzać czas w otoczeniu natury. Bardzo podobało mi się w Tanzanii, Zanzibarze, Serengeti - nigdy tego nie zapomnę. Przyjemność sprawia mi również zwiedzanie Japonii, Brazylii, Argentyny, miast i krajobrazów Europy.



Masz w życiu codziennym czas na hobby?


Jeśli jesteś odpowiednio zorganizowany, to czas zawsze się znajdzie. W Trentino rozgrywki były niezwykle intensywne, ale mimo to znalazłem czas, by ukończyć kurs sommeliera [specjalista w zakresie wiedzy o winie, doradca - przyp. tłum.]. To właśnie robiłem we Włoszech, świecie wina. Rozmawiałem z ekspertami w dziecinie produkcji, otworzyli mi oczy na wiele rzeczy. To było ważne wydarzenie w moim życiu.



Nie masz przeciwko alkoholowi w siatkówce?

Jest coś takiego jak "francuski paradoks" [według twórcy tego pojęcia czerwone wino wydaje się być najskuteczniejszym środkiem zapobiegającym chorobom wieńcowym - przyp. tłum., za festus.pl]. A ja nie widzę nic złego w tym, że zawodnik po meczu czy treningu wypije piwo czy lampkę wina. Ale jeśli to idzie gdzieś dalej, wtedy powstaje problem. Myślę, że moja dieta żywieniowa jest właściwa i polecam ją każdemu, nie tylko tym, którzy uprawiają siatkówkę. 




Rozmawiał - Jurij Pankratow.


Tłumaczenie - Laura Kusztelak.




fot. fakelvolley.com

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X