Quo vadis, Kubo?

2012-07-27 09:00:00
0 komentarzy
qwe

Co się dzieje z kubańską siatkówką? W jakim kierunku zmierza?

Siatkówka na Kubie przeżywa obecnie poważny kryzys. Zarówno męska jak i żeńska reprezentacja nie zakwalifikowały się na najważniejszą imprezę czterolecia, Igrzyska Olimpijskie. Co się stało z wicemistrzami Świata z 2010 roku? Dlaczego tej świetnej drużyny zabraknie w Londynie? W tym felietonie postaram się wskazać przyczyny tak niekorzystnego dla tamtejszej siatkówki obrotu sprawy.



Nietrudno scharakteryzować styl gry Kubańczyków. To przede wszystkim siatkówka siłowa - mocne ataki, wysoki blok, trudna w odbiorze zagrywka, ponadprzeciętna skoczność i dynamika. Z całą pewnością jest to styl efektowny, ale również efektywny. W ostatnich latach Kubańczycy poczynili ogromne postępy, jeśli chodzi o technikę, jak też grę w defensywie. Dzięki pracy nad swoimi mankamentami wzbili się wysoko, będąc niewygodnym przeciwnikiem dla takich reprezentacji jak Brazylia, Rosja, czy Polska.



Pierwsze poważne sukcesy męska reprezentacja Kuby odnosiła w latach '70, kiedy to w 1976 roku zdobyła brązowe medale podczas Igrzysk Olimpijskich w Montrealu. Kolejnym udanym okresem dla tamtejszej siatkówki były lata '90. W 1990 roku Kubańczycy uplasowali się na drugim miejscu podczas Mistrzostw Świata w Brazylii, równie dobrze prezentowali się w Lidze Światowej, gdy w latach 1991-1999 aż siedem razy stawali na podium.

 

 

W 2001 roku na zgrupowaniu w Belgii miała miejsce najsłynniejsza, najbardziej spektakularna afera w kubańskiej reprezentacji. Mowa tu o ucieczce sześciu zawodników. Angel Dennis, Leonell Marshall, Ihosvany Hernandez, Yasser Romero, Jorge Luis Hernandez i Ramon Moya Gato poprosili o azyl polityczny i osiedlili się w Europie, gdzie w końcu w pełni mogli się realizować. Reprezentacja nie mogła dobrze funkcjonować bez tak ważnych ogniw, więc na kolejnych turniejach nie prezentowała się już tak dobrze i nie przywoziła z nich najwyższych trofeów.

 

 

Na szczyt Kubańczycy powrócili w 2009 roku, kiedy to udało im się wygrać grupę C z Rosją oraz Bułgarią i awansować do finału Ligi Światowej. Ostatecznie zajęli tam miejsce czwarte. Kolejny sukces przyszedł niebawem. W finale mistrzostw strefy NORCECA Kubańczycy pokonali złotych medalistów olimpijskich, reprezentację Stanów Zjednoczonych. Zwycięstwo zapewniło im awans do Pucharu Wielkich Mistrzów, w którym pokonali Polaków i po minimalnej przegranej w tie-breaku z Brazylią zajęli drugie miejsce.

 

 

W 2010 roku podczas rozgrywek Ligi Światowej, Kubańczycy wygrali grupę D, w której pokonali zarówno Niemców jak i Polaków i awansowali do Final Six w Argentynie. Tam powtórzyli wynik sprzed roku i znów musieli pogodzić się z miejscem poza podium. Już wtedy było wiadome, że Kubańczycy będą wymagającym przeciwnikiem podczas zbliżających się Mistrzostw Świata we Włoszech. Wilfredo Leon i Jeandry Leal byli absolutnymi liderami swojej reprezentacji, zaskakiwali nie tylko skocznością, dynamiką, ale i świetną skutecznością w ataku oraz bardzo dobrą zagrywką. Kapitanem zespołu prowadzonego przez Orlando Blackwooda był świetny środkowy - Robertlandy Simon. Siatkarz ten miał na swoim koncie wiele nagród, między innymi dla najlepiej zagrywającego czy blokującego zawodnika. Kubańczycy cieszyli oko niejednego kibica swoją świetną grą, wprowadzili na międzynarodowe areny powiew świeżości, byli efektowni ale także efektywni. Dzięki świetnemu przygotowaniu i niemałym umiejętnościom odnieśli ogromny sukces – zostali wicemistrzami świata. Niestety, po tych tłustych latach nadeszły lata chude.

 

 

 

 

Fot. 1. Radość Kubańczyków po awansie do finału Mistrzostw Świata 2010.



W 2011 roku, przed Ligą Światową główne ogniwa reprezentacji Kuby zostały odsunięte od kadry. Mowa tu o Lealu, Simonie i Hierrezuelo. Siatkarze ci zostali posądzeni o zamiar ucieczki z kraju, groziło im nawet więzienie. Odtąd reprezentacja Kuby musiała sobie radzić bez trzech bardzo ważnych zawodników. Mimo trudności, Kubie udało się awansować do Final Eight. Tam odnieśli trzy porażki i skończyli turniej na ósmym miejscu. Los jednak wciąż im sprzyjał. Kubańczykom udało się pokonać w finale mistrzostw strefy NORCECA reprezentację Stanów Zjednoczonych i po raz kolejny triumfować w tych rozgrywkach. Uzyskali również awans na listopadowy Puchar Świata. Do kadry powrócił podstawowy rozgrywający, Hierrezuelo, ale osłabionej brakiem Simona i Leala Kubie nie udało się wywalczyć na tym turnieju awansu na Igrzyska Olimpijskie.

 

 

Na wyjazd do Londynu pozostały już tylko dwie szanse. Pierwszą z nich były kwalifikacje strefy NORCECA w Long Beach. Niestety, znowu z reprezentacji został wykluczony Hierrezuelo i w 2012 roku nie zobaczyliśmy go już na boisku. Kubańczycy zajęli w grupie B drugie miejsce po przegranym meczu z Kanadą. W półfinale odnieśli porażkę z reprezentacją USA i odpadli. Ostatnią szansą na zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie był turniej w Niemczech. Tam podopieczni Orlando Blackwooda musieli walczyć z gospodarzami, Czechami i Indiami. W tym turnieju bilet do Londynu był tylko dla zwycięzcy. Na nieszczęście Kubańczyków, Niemcy okazali się minimalnie lepsi i to oni wywalczyli awans na Igrzyska Olimpijskie. Tym samym w lipcu w Londynie zabraknie aktualnych wicemistrzów świata.

 

 

 

 

Fot. 2. Isbel Mesa - smutek po porażce z Niemcami.





Na osłodę Kubańczykom pozostała tegoroczna Liga Światowa. Podopieczni Blackwooda zajęli pierwsze miejsce w grupie A. pokonując Rosjan i Serbów, i awansowali do Final Six. Tam w pierwszym spotkaniu, w trzech setach zwyciężyli z reprezentacją Brazylii i znaleźli się w półfinale. Musieli jednak uznać wyższość USA i ostatecznie po zaciętej walce z gospodarzami znaleźli się na najniższym stopniu podium. W Sofii zabrakło podstawowego atakującego Kuby - Fernando Hernandeza. Jego absencję usprawiedliwiano problemami zdrowotnymi, ale jak było naprawdę i dlaczego siatkarza zabrakło w Final Six - nie wiemy. Miejmy nadzieje, że nie jest to kolejne wykluczenie.

 

 

 

To dość niewiarygodne, by na Igrzyskach Olimpijskich zabrakło wicemistrzów świata. Niestety aktualny zespół nie przypomina tego sprzed dwóch lat. Przede wszystkim brakuje takiego przywódcy jak Simon, potrafiącego rozstrzygać losy spotkania Leala i alternatywy na ławce rezerwowych. Bez nich drużynie brakuje przysłowiowej "kropki nad i", tej siły, którą razili podczas Mistrzostw Świata we Włoszech. Oczywiście jest Leon, który zdobywa po 30 punktów w jednym meczu, ale to jednak za mało.

 

 

Zastanawiający jest fakt, iż główna "armata" Trentino Volley, a zarazem jeden z najlepszych siatkarzy świata, Osmany Juantorena nie może pomóc swojej reprezentacji. Kubański przyjmujący w 2006 roku został posądzony o doping i zawieszony na dwa lata. Juantorena stał się ofiarą systemu, ponieważ chciał się rozwijać i grać w czołowych europejskich klubach. Wprawdzie zawodnik ten w 2004 roku dostał pozwolenie na wyjazd do Rosji i występował w barwach Ufy, jednak jego dalsze plany i chęć podnoszenia swych umiejętności w najlepszych klubach nie spodobały się kubańskiej federacji, która chciała zatrzymać go w kraju. Ostatecznie Juantorenie udało się opuścić swoją ojczyznę i wyjechać do Europy, ale musiał za to słono zapłacić przedłużoną karencją. Siatkarz przeniósł się do Włoch, podpisał kontrakt z Trentino Volley i dopiero w 2009 roku mógł wrócić do gry. Juantorena prezentował się fantastycznie, z nowym zespołem zdobywał kolejne medale, święcił triumfy i otrzymywał nagrody indywidualne. Szybko został okrzyknięty jednym z najlepszych siatkarzy świata. Kubańczyk wciąż ma żal do swojej federacji za to, co go spotkało. Wie, że drzwi do reprezentacji dla niego pozostają zamknięte, więc skupia się przede wszystkim na grze dla klubu, który pozwolił mu stanąć na nogi i dał mu szansę na powrót do profesjonalnej siatkówki.

 

 

 

 

Film 1. The best of Osmany Juantorena.





Reżim nie pozwala reprezentantom Kuby na to, by mogli wykorzystać cały swój potencjał. A ten jest przecież niemały. Młodych talentów jest tam dostatek, a zespół wzbogacony o doświadczonych, ogranych w mocnych ligach siatkarzy, mógłby rządzić i dzielić na świecie przez lata. Nic się jednak nie zmieniło, Kubańczycy wciąż nie mają pozwolenia na wyjazd z kraju. Nie mogą się w pełni rozwijać, podnosić swoich umiejętności w klubach zagranicznych. Wyobraźmy sobie, jak ta reprezentacja mogłaby grać z Juantoreną, Marshallem, Simonem, Lealem, czy Hierrezuelo? Jak drużyna narodowa Kuby prezentowałaby się, gdyby mogła wykorzystać cały swój potencjał, wszystkich dostępnych najlepszych zawodników?

 

 

To wielka strata dla całej siatkówki, że Kubańczycy nie mogą rozwinąć skrzydeł i wystąpić w swoim najlepszym składzie. Przykre, że ci młodzi, zdolni siatkarze nie mają szans na udoskonalanie swych umiejętności w klubach zagranicznych. Obecnie kubańska siatkówka zmierza w nienajlepszą stroną i to tyczy się zarówno panów jak i pań. Winnymi takiemu obrotowi sprawy są zdecydowanie reżim i polityka Kuby. Miejmy nadzieję, że brak awansu na Igrzyska Olimpijskie otworzy niektórym oczy i nadejdzie wreszcie jakiś przełom.

 




video: volleyball-movies.net



fot. fivb.org


Zaloguj się aby dodać komentarz:

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X