Liga Światowa: Brazylia w najsilniejszym składzie

2012-06-29 11:00:00
3 komentarzy
qwe

Przed ostatnią rundą grupową Ligi Światowej, Bernardo Rezende przygotowany jest na każdą ewentualność.

Przed nami decydujące rozstrzygnięcia w Lidze Światowej. Wciąż nie znamy wszystkich reprezentacji, które zagrają w turnieju finałowym w Sofii. 

 

Awans, obok gospodarzy, zapewniły sobie reprezentacje Polski oraz Kuby. 

Niepewna udziału jest Brazylia, która zakończyła już rozgrywki w grupie B i będzie obserwować, jak potoczą się spotkania w grupie C.

 

 

 

Wcześniej pisaliśmy na temat tego, że trener Canarinhos, Bernardo Rezende, w przypadku awansu do turnieju finałowego, rozważa mozliwość wysłania do Bułgarii kadry B, by pierwsza reprezentacja mogła się w spokoju przygotowywać do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Wygląda jednak na to, że Rezende zmienił zdanie i niezależnie od wszystkiego, Brazylia przyleci do Europy w najsilniejszym składzie. 

 

- Do Frankfurtu przylecimy przez Dubaj, logistycznie jest to dla nas najlepsze rozwiązanie. Stamtąd albo udamy się do Bułgarii na Final Six albo do Czech, gdzie zagramy kilka towarzyskich spotkań. To jedyna możliwość by nadrobić ewentualny brak naszej drużyny w Sofii - tygodniowy trening w ramach sparingów - wyjaśnił w rozmowie z brazylijską telewizją szkoleniowiec mistrzów świata.

 

 

 

W rundzie grupowej Brazylia wygrała 8 spotkań i przegrała 4, z czego trzy z reprezentacją Polski. Z 26 punktami zajęła drugie miejsce w grupie B, mimo to awans do Final Six nie zależy już tylko od nich. Gdyby w grupie C Francja wygrała wszystkie spotkania za trzy punkty, to dzięki lepszemu bilansowi zwycięstw i porażek, to ona awansowałaby do finału. Czekanie na rozstrzygnięcia w innych grupach jest dla Brazylijczyków zupełnie nowym doświadczeniem:

 

- Cała sprawa trochę nas niepokoi. Przed sezonem zakładaliśmy awans do finału, a na ten moment wciąż tego celu nie osiągnęliśmy. To sprawia, że musimy pracować nad sobą jeszcze ciężej, by odwrócić naszą sytuację - skomentował Rezende i dodał: - W zasadzie można spojrzeć na to z dwóch stron. Oczywiście brak awansu odbiłby się negatywnie na naszej pracy, ale naszym głównym celem są Igrzyska w Londynie. Możliwość dłuższego i lepszego treningu, więcej czasu dla zawodników na wyleczenie urazów, to także odniosłoby pozytywny efekt. Zatem jeśli możemy wykorzystać ten czas jeszcze mądrzej i bardziej produktywnie, to to zrobimy. Ale oczywiście chcemy zagrać w finale, by mieć możliwość starcia z najlepszymi drużynami.





Fot. 1. Trening Canarinhos.




W podobnym tonie wypowiadają się również zawodnicy. Reprezentacyjny środkowy, Sidão podkreśla, że zespół chce zagrać w finale, pokazać się z jak najlepszej strony i zdobyć upragniony tytuł - Dobrze byłoby awansować i rozegrać więcej spotkań przeciwko najlepszym zespołom, by wejść w rytm meczowy, którego moim zdaniem jeszcze nam brakuje. Jednak jeśli się nie uda, będziemy pracować dalej i skupimy się na naszym głównym zadaniu - Igrzyskach. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że wykorzystuję dany nam czas na poprawę swojej gry, by jak najlepiej pomóc drużynie. 




Kapitan Canarinhos, Murilo, dodał z kolei, że czekanie na wyniki z innych grup jest straszne, ale daje też jeszcze większą motywację do pracy. Zwraca też uwagę na korzyści płynące z gry w Final Six: - W Sofii zagrają zespoły, z którymi spotkamy się na Igrzyskach, zespoły, które kandydują do podium. Poza tym jest to też szansa dla tych zawodników, którzy wcześniej nie mieli tyle okazji do gry, lub dołączyli do zespołu później.



W ośrodku treningowym w Saqueramie, gdzie obecnie przebywają Brazylijczycy, szkoleniowiec wraz ze swoimi zawodnikami, stara się wyeliminować wszystkie błędy - Drużyna prezentowała się bardzo niestabilnie, co rusz miewała swoje wzloty i upadki. Murilo nie grał w pierwszej rundzie, Dante w trzeciej. Giba tylko trochę, podobnie jak Vissotto. Chodzi o kontynuację i konsekwencję. Staramy się to wszystko dopracować na treningach i podczas meczów. 




W grupie C Ligi Światowej, która swoje spotkania w ten weekend rozgrywa w Dallas, zagrają gospodarze, Włosi, Francuzi oraz Koreańczycy. Amerykanie z meczu na mecz grają coraz lepiej, a reprezentacja Włoch, która wszystkie poprzednie rundy rozegrała w rezerwowym składzie, do Stanów przyleci ze swoimi najlepszymi zawodnikami. I to właśnie z nimi najpierw spotkają się Francuzi. Podopiecznych Philippe'a Blaina czeka później pojedynek z USA, a na koniec z Koreą. Czy uda im się zdobyć 9 punktów i zamknąć Brazylii drogę do turnieju finałowego? Jest to mało prawdopodobne, ale nie takie cuda już się zdarzały.

 

 

 

fot. cbv.com.br

Zaloguj się aby dodać komentarz:

Mało prawdopodobne by Francuzi wyrzucili kanarków za burtę, niemniej jednak Włosi prawdopodobnie w formie nie są, dwa tygodnie bez grania w LŚ. Najtrudniejszym rywalem wciąż są Amerykanie.
Lineczka
2012-06-29 18:36:07

ojej tam, nigdy nic nie wiadomo. Rosol tez nie miał co snuć marzeń o pokonaniu Nadala, a patrz, w drugiej rundzie, w pięciu setach wysadził go z Wimbledonu ;)
estranged
2012-06-29 15:32:53

Jeśli Włosi w najsilniejszym składzie + USA, to Francuzi nawet nie mają co snuć marzeń o Sofii.
dx
2012-06-29 12:50:36

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X