"Koko Koko Euro Spoko!"

2012-06-21 09:00:00
2 komentarzy
qwe

Mistrzostwa Europy 2012 w piłce nożnej zepchnęły na dalszy plan inne sporty. Czy to powód do przesadnego krytykowania turnieju przez kibiców chwilowo traktownych po macoszemu dyscyplin?

W ostatnich tygodniach prawie cała Polska żyje Euro 2012, tym co dzieje się zarówno na naszych jak i ukraińskich stadionach. W kraju pojawiło się kilkanaście milionów trenerów i specjalistów od piłki nożnej, Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Wojciech Szczęsny doczekali się setek tysięcy fanek, które prześcigają się w wymyślaniu nowych demotywatorów, kwejków i innych "ów" na temat wyżej wymienionych. W autobusach, tramwajach, sklepach, aptekach, szkołach, ba, nawet u lekarza wałkowany jest jeden temat - występu reprezentacji Polski na Euro. Na balkonach, w oknach tysięcy domów, na samochodach można zobaczyć biało-czerwoną flagę. No, po prostu, jak śpiewa Liber: "Stadion oszalał, meksykańska fala, czyste szaleństwo od morza do Podhala". Od Zakopanego po Gdańsk ludzie żyją piłką nożną. Radio, telewizja, prasa skupione są przede wszystkim na tym jednym temacie. Co z tego, że polscy siatkarze trzeci raz pokonali Mistrzów Świata, Brazylię, i że zajmując pierwsze miejsce w grupie awansowali do Final Six Ligi Światowej? Po co pisać o awansie piłkarzy ręcznych na Mistrzostwa Świata 2013, skoro tłum domaga się dwudziestego wywiadu z Franciszkiem Smudą? Po co zajmować się innymi dyscyplinami? Teraz liczy się Euro 2012 i to na nim trzeba skupić jak największą uwagę ludzi i wyciągnąć z reklam ile tylko się da.

 

 

 

Prawda jest taka, że piłka nożna ma niesamowitą siłę przebicia, że w większości państw jest to sport numer jeden. Nie ma takiej opcji, by siatkówka czy piłka ręczna mogły z tą dyscypliną konkurować, czy to pod względem finansowym czy pod względem zainteresowania. Tym bardziej teraz, gdy Polska jest współorganizatorem tak prestiżowej imprezy, teraz gdy wreszcie piłkarze rozbudzili w nas ogromne apetyty i dali nam nadzieję na awans do ćwierćfinału. Wszystko inne zeszło na dalszy plan. I nawet pomimo tego, że się nie udało, że nasza reprezentacja zajęła ostatnie miejsce w grupie, szaleństwo związane z Euro trwa nadal. Społeczeństwo się podzieliło - jedni krytykują, inni dziękują za grę, ale oczy Polaków wciąż są skierowane na piłkę nożną.

 

 

 

 

Fot. 1. Kibice na stadionie Narodowym podczas meczu Polaków z Rosją (fot. uefa.com).

 

 

 

 

W najbliższych dniach będziemy śledzić mecze ćwierćfinałowe, w naszym kraju zagrają takie reprezentacje jak Portugalia i Niemcy, walcząc o awans do półfinału. Emocje wcale nie zmaleją, będziemy świadkami gry na najwyższym, światowym poziomie, świadkami kapitalnych widowisk, w których o wyniku przesądzą szczegóły, detale. Po odpadnięciu reprezentacji Polski większość znalazła już swoich faworytów, drużyny, za które będą trzymać kciuki, dopingować i z zapartym tchem oglądać ich grę. I to jest właśnie siłą piłki nożnej - niesamowite emocje, które porywają tłumy. W czasie spotkań naszej reprezentacji stadiony były wypełnione po brzegi, a bilety rozeszły się niczym świeże bułeczki. Pierwszy mecz Polaków z Grekami pobił rekord oglądalności, zgromadził przed telewizorami ponad 15,5 miliona widzów! Drugie spotkanie grupy A pomiędzy Rosją a Czechami oglądało ponad 9 milionów ludzi. O takich liczbach inne dyscypliny mogą pomarzyć.

 

 

 

Niebagatelną rolę odgrywa również reklama. Zapytajmy przypadkowo spotkanego przechodnia o to czy kojarzy nazwisko Lewandowskiego lub Smudy. Jestem pewna, że większość będzie potrafiła podać o obu Panach kilka informacji. Tą samą osobę zapytajmy o Ignaczaka, Bartmana, Możdżonka, Anastasiego. Hmm... o wiele trudniej uzyskać jakieś informacje, prawda? Nie mówiąc o tym, że wielu zapyta – "a kto to jest"? O piłce nożnej wciąż się mówi, sportowe magazyny skupiają się przede wszystkim na tej dyscyplinie, dostosowują się do potrzeb społeczeństwa. Ileż reklam przed Euro z udziałem piłkarzy mogliśmy zobaczyć? Było ich mnóstwo. Moje pierwsze skojarzenie to reklama z Adamiakową, która dość długo mnie prześladowała. Bałam się, iż nawet po otwarciu lodówki rzeczona Pani z niej za chwilę wyskoczy. Razem z Błaszczykowskim, który to ponoć sam meczu nie wygra. Zalewano nas falą nowych wiadomości dochodzących z obozu reprezentacji. Szczytem wszystkiego był jakże piorunujący nagłówek na żółtym pasku w TVN24 przed meczem Polaków z Rosjanami. W miejscu, gdzie zazwyczaj podawane są najważniejsze wydarzenia dnia, we wtorek mogliśmy ujrzeć informację o tym, że… piłkarze zjedli śniadanie. Naprawdę? Czyste szaleństwo! Ile reklam z siatkarzami pamiętacie? Poza dość głośną kampanią z "Pij mleko, będziesz wielki" i kilkoma reklamami a'la Bartosz Kurek czy Mariusz Wlazły i sprawy budowlane na próżno szukać czegoś "większego". Jakie marki sponsorują piłkarzy? A siatkarzy? I wreszcie zadajmy sobie pytanie o to, jak duże pieniądze krążą w jednej i drugiej dyscyplinie. Różnica jest kolosalna, nie ma nawet porównania.

 

 

 

 

Fot. 2. Jakub Błaszczykowski (uefa.com).

 

 

 

 

Po nieudanym występie naszej reprezentacji na Euro słychać wiele oburzonych głosów, że trzeba przerzucić się na inną dyscyplinę, na taką, w której są sukcesy, bo piłkarze nic nigdy nie osiągną. To tylko chwilowe, to na swój sposób próba poradzenia sobie z zaistniałą sytuacją. Niewielu odwróci się od tej dyscypliny. Jednak co poniektórzy kibice siatkówki zwietrzyli szansę na to, by porażkę piłkarzy osłodzić wygranymi podopiecznych Anastasiego, by spróbować zrobić z siatkówki sport narodowy. To się nie uda, to nie ma prawa się udać.

 

 

 

My, kibice siatkówki powinniśmy się pogodzić z takim a nie innym obrotem sprawy. Nasza dyscyplina zawsze będzie tą drugą, ubogą krewną piłki nożnej. Taka jest kolej rzeczy. Pomimo, iż nasza reprezentacja piłkarzy nie osiągnęła nic na tych Mistrzostwach Europy, to o nich się mówi i będzie mówiło w najbliższym czasie. Poza tym nie ma sensu porównywanie tych dwóch dyscyplin, nie ma sensu próba podbudowania się porażką piłkarzy. Po co? Dla chwili wyższości? Co to da? Oczy dziennikarzy, mediów nie zwrócą się nagle w stronę naszej dyscypliny. Dlaczego? Bo nie daje ona takich zysków jak piłka nożna, nie jest tak popularna. A potęga piłki nożnej w naszym kraju nie wzięła się znikąd. Trzydzieści lat temu nasi piłkarze byli jednymi z najlepszych na świecie i ludzie mają nadzieję, że któregoś dnia wreszcie wrócimy do czołówki. Może i są to nadzieje płonne, ale wiara i nadzieja to podstawowa broń kibica. Każdego, niezależnie od dyscypliny sportu. Siatkówka cieszy się dużą popularnością w Polsce czy Brazylii, ale to piłką nożną żyje cały świat. Spory między fascynatami jednej i drugiej dyscypliny są niepotrzebne. Porównywanie obu trenerów, obu reprezentacji nie ma racji bytu. Dajmy się ludziom cieszyć z Euro 2012. Niech przeżywają najskrajniejsze emocje, marudzą, krytykują, cieszą się. A dziennikarze niech robią sobie dwunasty wywiad z Przemysławem Tytoniem. Nie ma się co dziwić tak wielkiemu zainteresowaniu, bo przecież taka impreza nieprędko ma szansę się powtórzyć. Euro to również szansa na promocję naszego kraju. Wielu zagranicznych kibiców, jak i samych piłkarzy bardzo chwali sobie naszą gościnność, wspaniałą atmosferę. Przyjezdnym podobają się polskie miasta, nowe stadiony. Strefy kibica tętniły życiem, liczba chętnych do obejrzenia meczu przerosła najśmielsze oczekiwania. Chyba wszyscy słyszeli o Irlandczykach, których pokochał cały Poznań. Miasto na kilka dni zatonęło w zielenii przy akompaniamencie "Shoes up for the boys in green!". Poznaniakom tak spodobała się spontaniczność Irlandczyków, że uszykowali im specjalne pożegnanie, a przyjezdni z zielonej wyspy zaskoczeni, ale wzruszeni obiecali wrócić do Wielkopolski na wakacje.



Mamy mało okazji do tego by organizować tak duże imprezy. Pozwólmy cieszyć sie wszystkim polskim kibicom piłki nożnej z tego, że w ich kraju odbywa sie Euro, z tego że mogą oglądać najlepsze reprezentacje starego kontynentu na nowych, pięknych stadionach. Cieszmy się tym, że przynajmniej organizacyjnie podołaliśmy, że w świat poszła świetna reklama naszego kraju. Skupmy się na pozytywach, nie bądźmy malkontentami.

 

 

 

 

 

Fot. 3. Kibice siatkówki w katowickim Spodku (fivb.org).

 

 

 

 

Czas naszej dyscypliny przyjdzie niebawem, siatkarze będą mieli swoje 5 minut na zbliżających się wielkimi krokami Igrzyskach Olimpijskich. A za rok w Polsce odbędą się Mistrzostwa Europy i wtedy to my znów dojdziemy do głosu. Cieszmy się sukcesami naszych siatkarzy i nie obrzucajmy błotem innych dyscyplin, bo to jest najzwyczajniej w świecie niepotrzebne. W tym całym Euro szaleństwie spokojnie można było pogodzić dopingowanie i piłkarzy i siatkarzy, z wyjątkiem meczu z Kanadą w São Bernardo do Campo.

Pamiętajmy, że reprezentacja to dobro narodowe, bez względu na to, jaka by ona nie była i które miejsce zajmuje.




Zaloguj się aby dodać komentarz:

Racja, racja. Co to Euro robi z człowiekiem? teraz Euro, za rok ME siatkarzy i człowiek z rozpędu pisze o kolejnym ME :) Dzięki za zwrócenie uwagi :)
Lineczka
2012-06-21 23:06:19

piłkarze ręczni zakwalifikowali się do mistrzostw świata w Hiszpanii, a nie mistrzostw Europy ;-)
Olympic
2012-06-21 22:25:15

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X