Bułgarskie "Modły o sukces", odcinek piąty: Z ręki do ręki

2012-05-21 21:00:00
2 komentarzy
qwe

Bułgarska telenowela nie ma końca, niewiele brakuje do tego, by na planie pojawiło się trzecie pokolenie bohaterów.

Przez ostatnie kilka dni wydawało się, że sytuacja w naszej małej wsi w miarę się ustabilizowała. To znaczy na tyle, na ile ustabilizowana może być sytuacja miejsca położonego u podnóża wulkanu, z którego już ulatniają się gazy oraz pyły.

 

 

Radostin Stoychev postanowił jednak wrócić na stanowisko trenera i poprowadzić drużynę w turnieju interkontynentalnym, który odbędzie się w dniach 8-10 czerwca w Sofii.

 

 

Ze względu na coraz bliższą perspektywę erupcji wulkanicznej i związane z nią niebezpieczeństwo, Stoychev postanowił zatroszczyć się o swoich najbliższych współpracowników. Wyciągnął nawet rękę do największego wroga, Dancho Lazarova. W trosce o jego zdrowie zaproponował mu, że pozostanie z drużyną do samego końca, dzięki czemu Lazarov będzie mógł z czystym sumieniem ustąpić ze stanowiska prezesa Bułgarskiej Federacji Siatkówki i udać się na zasłużony odpoczynek, z daleka od lawy, pyłu wulkanicznego i innych materiałów piroklastycznych.

 

 

Propozycji z radością przyklasnęli mieszkańcy z całej okolicy. W dowód poparcia dla altruizmu Stoycheva, zasypali bułgarską federację toną listów i maili, kierowanych do Lazarova, z gratulacjami, podziękowaniami za pracę oraz życzeniami udanej i dalekiej podróży.

Wysłali mu nawet paczki pełne olejku różanego, by mógł zadbać o swoją cerę, niezwykle wrażliwą na popiół.

 

 

Przed oczami zgromadzonej przed telewizorami widowni zamajaczył się już piękny "happy-end", z Dancho Lazarovem odjeżdżającym w siną dal na tle zachodzącego słońca, muzyką Celine Dion "My heart will go on" cicho współgrającą z delikatnym szumem wiatru. Łzy radości popłynęły rzewnie, w wielu domach wkrótce zabrakło chusteczek.

 

 

 

Wtedy jednak nastąpił zupełnie zaskakujący zwrot akcji, którego nie spodziewali się nawet najbardziej zagorzali fani serii.

Lazarov nie przyjął propozycji Stoycheva i orzekł, że nie ma mowy, by odszedł ze swojego stanowiska w ciągu najbliższych tygodni. Co więcej, zdecydował także, że należy ukarać Mateya Kaziyskiego, który gorąco poparł propozycję Stoyczeva i nawet zaczął rozglądać się za cichą przystanią dla Lazarova, gdzieś w syberyjskiej głuszy.

Jeśli Kazyiski zrezygnuje z gry w reprezentacji po czerwcowych kwalifikacjach (jak zapowiedział to we wczorajszym wywiadzie), grozi mu dwuletnia dyskwalifikacja, w trakcie której nie będzie mógł grać w żadnym klubie.

 

 

Tymczasem wielkimi krokami zbliżają się wybory na nowego prezesa bułgarskiej federacji. Chętnym do objęcia stanowiska jest dawno zaginiony dziedzic, Plamen Konstantinov, który powrócił do kraju po pobycie w Grecji, Turcji oraz Rosji. Były reprezentant kraju szuka teraz poparcia wśród krajowych klubów. Czasu pozostało niewiele, ale może Konstantinovi się uda? Może okaże się rycerzem w lśniącej zbroi, który na swoim dzielnym rumaku uratuje księżniczkę z wysokiej wieży?

 

 

 

Podczas gdy reprezentacja Bułgarii rozpoczęła treningi, na jaw wyszły nowe fakty, które przykuły telewidzów do odbiorników na wiele godzin.

Okazało się, że firma produkująca stroje siatkarskie, Errea, która miała podpisaną umowę z bułgarską federacją, postanowiła nieco lepiej zadbać o swoje interesy i poprawić wizerunek. Ofiarowała więc stroje obu narodowym reprezentacjom.

 

Federacja stwierdziła jednak, że jest tak bogata, że nie chce strojów za darmo i zerwała umowę z Erreą, a następnie podpisała kontrakt a firmą Asics.

 

 

Ale na tym nie koniec. Wyszło na jaw, że Errea, tuż przed zerwaniem umowy, wypłaciła męskiej reprezentacji bonus w wysokości 90 tyś. euro. Bonus, który Radostin Stoychev podzielił między zawodników, nie dając federacji nawet jednego eurocenta.

 

Federacja, delikatnie mówiąc, nie była z tego powodu zadowolona.




Jak przebiegną wybory na nowego prezesa bułgarskiej federacji? Czy Kaziyski zostanie zawieszony? Czy księżniczka będzie miała wystarczająco długi warkocz, by Konstantinov mógł się po nim wspiąć i ją uratować?

Czy bonus, który otrzymała męska reprezentacja był jedynym, czy może były też inne?



Zaloguj się aby dodać komentarz:

Juantorene na prezesa związku, Mateja na trenera, niestety Stojczew został mianowany masażystą...
agon001
2012-05-24 21:59:55

Co za farsa.
Lineczka
2012-05-22 13:40:00

« Poprzednia 1 Następna »

Ostatnio dodane

Zagraniczne

Polskie

English version

Transfery

Felietony

Tłumaczenia

Współpracujemy

Znajdź nas na:

Reklama z blokaut.net:

Nasza witryna wykorzystuje Cookies


Witryna wykorzystuje cookies w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych, dotyczących używania serwisu przez użytkowników.
Kontynuując przeglądanie serwisu bez zmian ustawień przeglądarki akceptujesz zapisywanie plików cookies.

X